Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwca 22, 2011

Czwartkowe spotkanie z Olgą Rudnicką

Piter Murphy: Kawa czy herbata?
Olga Rudnicka : Zdecydowanie herbata. I trzy łyżeczki cukru.
PM: Olgo, serdecznie Ci dziękuję za to że zgodziłaś się porozmawiać ze mną. Młoda, piękna, utalentowana kobieta, która ma już parę książek za sobą. Jak na razie czytałem tylko „Natalli5”, ale wierzę że pozostałe książki są równie dobre. Trudno jest mi pytać o coś czego nie wiem, prześledziłem dziesiątki wywiadów jakich udzieliłaś i mam wrażenie że mówiłaś już o wszystkim...   Twoje pisanie jest dojrzałe. Natalii 5 z pewnością wymagała od Ciebie dużo więcej pracy, niż w pozostałych książkach. Jest tam wiele postaci. Jak to zrobiłaś, że napisałaś tak ciekawą książkę? Nie jest łatwo nie pogubić się w opisach postaci i sytuacji. Ale Ty napisałaś to perfekcyjnie.
OR: Bohaterów, których tworzę postrzegam inaczej niż czytelnik. Dla mnie są to żywe osoby, z wadami i zaletami, czasem zabawni, czasem irytujący, odbieram ich w sposób emocjonalny, tak samo jak Ty odbierasz swoich znajomych, przyjaciół, lud…

Kolejna usterka

  Niestety, wygląda na to że w czasie prowadzenia mojego bloga nastąpiła druga usterka. Tym razem nie można zamieszczać obrazków. Oczywiście liczę że amerykańscy informatycy usuną usterkę i wszystko wróci do normy. Przyzwyczaiłem się do tego miejsca i nie chcę się przenosić na inne. 
 Jutro czwartek i mimo faktu że jest Uroczystość Bożego Ciała  to nie może powstrzymać nas przed filiżanką aromatycznej kawy z kimś kto pisze dla nas książki. Tradycji musi się stać zadość. Zgodnie z wcześniejszymi prośbami i zapowiedziami jutro porozmawiamy z młodą pisarką Olgą Rudnicką.

"Sanctus" - Simon Toyne

  W moje ręce wpadła książka która przyniosła mi wiele radości i miała wszystko czego szukam w dobrych książkach. Sam autor Simon Toyne ukończył Uniwersytet Londyński gdzie zdobył specjalizacje z języka angielskiego oraz aktorstwa. Następne przez dwadzieścia lat pracował w telewizji, a w końcu zajął się pisaniem. Mogę napisać szczerze że według mnie po lekturze "Sanctusa"  pisanie jest dla niego dobrym wyborem.
  W środku tureckiego miasta Ruina wznosi się Cytadela. Pewnego dnia kamery telewizyjne na jej szczycie rejestrują postać samotnego mnicha w dziwnym habicie, który rzuca się w przepaść. Akt samobójstwa jest pokazany na całym świecie, co też rozpoczyna lawinę zdarzeń których nie można już zatrzymać. O symbolice aktu wie niewiele osób na świecie - rozpoczyna się wyścig z czasem. Co może grozić ze strony mnichów zamieszkujących Cytadelę? Czym jest Sakrament? Czy Liv Adamsen jest siostrą zaginionego mnicha i czy grozi jej niebezpieczeństwo? Autor stawia przed nami wiele p…