Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwca 30, 2011

Włamanie na pocztę

  O tym że świat wirtualny nie jest do końca bezpieczny wiedziałem odkąd istnieje, ale nie sądziłem że to właśnie spotka mnie. Wczoraj ktoś (mam numer IP więc mogę się dowiedzieć kto) włamał się na moją pocztę kasując większość wiadomości, w tym również moje wywiady z pisarzami. Dobrze że szybko się zorientowałem i wysłałem prośbę do Agnieszki Podoleckiej, która akurat siedzi w bibliotekach w Londynie, przegląda stare opasłe tomy i zbiera materiały do swojego doktoratu. Agnieszka szybko zainterweniowała i odesłała mi swój wywiad. Rano gdy usiłowałem go wkleić mój system blogowy odmówił posłuszeństwa. Przemieniłem na starszą wersję, następnie znowu na nowszą i dopiero wtedy wszystko ruszyło. Nie wiem co się dzisiaj dzieje, ale mi się to nie podoba.

  Od jutra wracam na siłownię, dlatego też czas na czytanie skurczy się jeszcze bardziej. Ale czuję że muszę wrócić, tym bardziej że już w kwietniu podpisałem roczną umowę na korzystanie z międzynarodowej sieci PURE. Jutro uroczyste otwarcie…

Czwartkowa kawa z Agnieszką Podolecką

Piter Murphy: Witaj Agnieszko. Cieszę się że przyjęłaś zaproszenie na spotkanie ze mną. Mogę zaproponować kawę, czy wolisz herbatę?
Agnieszka Podolecka: Piję wyłącznie herbatę zieloną z jaśminem. Także świeżo wyciskane soki i wodę.
PM: Jesteś barwną postacią i coraz bardziej zauważaną i docenianą w kręgach literackich. Masz barwne życie. Możesz opowiedzieć trochę o swoim dzieciństwie i dorosłości?
AP: Urodziłam się na Cejlonie, obecnie to Sri Lanka, ale to nie moja zasługa. Natomiast do przedszkola chodziłam w Pakistanie i to już pamiętam. Było to przedszkole radzieckie, bo takie było obowiązkowe dla wszystkich dzieci z bloku wschodniego, nawet gdy ich rodzice nie byli dyplomatami. Gdy wróciłam do Polski mając 5 lat, narobiłam wstydu mojej młodziutkiej cioci i jej chłopakowi. Jechaliśmy kolejką z Gdyni do Sopotu i spytali mnie, w co się bawiłam w przedszkolu. Jak to w co? – odparłam. – W rewolucję październikową! Pah, pah, ruki wier! Na szczęście chłopak mimo wszystko ożenił się z moją…