Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2014

Jak to ze mną jest?

Znowu długa przerwa na blogu. Od dwóch tygodni odpoczywam. Przez kilka dni nie czytałem i nie pisałem. Dzisiaj otrzymałem wspaniałą wiadomość. Moja druga opowieść "Anathema" w drugiej wersji zostanie wprowadzona "do obiegu". Przypominam, iż pierwsza wersja została wycofana na moje żądanie. Na razie czeka ją spotkanie z wymagającą Panią Korektor. W kolejce czekają dwie kolejne powieści dla kobiet. Jeszcze w tym roku w wersji elektronicznej ukażą się dwie moje powieści obyczajowe dla kobiet pod nazwami "Śpiący Kopciuszek" i "Błękitna wdowa". Tym samym zakończyłem (póki co) pisania opowieści dla kobiet. Rozpocząłem dwa projekty i w związku z nimi poszukuję materiałów, ale o tym za chwilę.
 Pierwsza opowieść będzie opowieścią starego człowieka, który został adoptowany wkrótce po wojnie przez cygański tabor. Będą to wspomnienia od wczesnego dzieciństwa, przez okres adolescencji aż do starości. Druga opowieść będzie gorzką historii małżeństwa  blis…

"Anioł śmierci" - Lucia Puenzo

Nie mogłem przegapić przeczytania tej książki, biorąc ją poza kolejką. Wiedziałem, że to nie będzie lekka przeprawa, a w literaturze szukam odpoczynku, albo wybitnych treści, które mnie poruszą. Do dzisiaj słyszymy o kolejnych zbrodniarzach wojennych, którym udało się uciec, ale którzy zostają schwytani u schyłku swoich dni i poddani zasłużonej karze.
 Jednym z tych, którym udało się uciec przed organami sprawiedliwości był Jozef Mengele, noszący przydomek "Anioła śmierci". To on był odpowiedzialny za śmierć tysięcy ludzi, na których wykonywał również nieludzkie eksperymenty medyczne.
 Opowieść zaczyna się na pozór niewinne. Rodzina z dziećmi przemierza Pustynię Patagońską, aby prowadzić pensjonat po zmarłej krewnej. Spotykają człowieka, który w części rodziny budzi nieskrywaną antypatię, ale inni dają się podejść. Ostatecznie zabierają go w długą podróż ze sobą. Jozef jest zafascynowany Lilith - córką, a raczej jej proporcjonalną fizjonomią. Odzywają się w nim głęboko sk…

"Sekret mojego męża" - Liane Moriarty

Sekret? Czym on jest? Kto z nas go nie ma? jak daleko można się posunąć, aby uchronić bliskich i ukochanego przed karą za czyn popełniony w przeszłości? Czy czas leczy rany? W czasie lektury w mojej głowie pojawiało się tysiące pytań, zamienianych w stany emocjonalne.
 Cecilia odnajduje na strychu list, skierowany do niej przez jej męża Johna-Paula. Na kopercie czyta napis, aby otworzyć go po jego śmierci. Poznajemy trzy rodziny i wspólną tragedię, jaka wydarzyła się dwadzieścia osiem lat wcześniej, a która dotknęła każdą z postaci. Kobieta nie chce czekać do śmierci męża, ale pod wpływem impulsu otwiera list. Od tej pory nic nie jest takie, jak do tej pory. Dylemat, jaki się pojawia w jej życiu niszczy jej psychikę. Zdaje sobie sprawę, że niezależnie od tego co zrobi, kogoś skrzywdzi.
 Czego tutaj nie mamy? Dylematy religijne, moralne, wspaniałe dialogi i akcję, która toczy się na kilku torach. Liane Moriaty stworzyła opowieść nasyconą bólem, namiętnością i potężnym ładunkiem psyc…

Małgorzata Braunek w rozmowie o życiu z Arturem Cieślarem - "Jabłoń w ogrodzie morze jest blisko"

Książkę miałem w zamiarze zakupić wkrótce po jej wydaniu. Niestety, nie zawsze wszystko idzie po naszych myślach. Wiadomość o chorobie Pani Małgosi spadła na mnie, niczym grom z jasnego nieba. Kibicowałem jej i mocno wierzyłem w dobre zakończenie. Niestety, straciliśmy jedną z największych gwiazd polskiego kina, ale zostawiła nam w testamencie wspaniałe role i wywiad - rzekę. Po jej śmierci nie mogłem dłużej czekać. Zakupiłem tę wyjątkową książkę.
  Małgorzata Braunek udziela szczerych odpowiedzi na pytania, pokazuje dobre i złe strony swojej przeszłości, co sprawia, iż widzimy autentyczny przekaz. Nie ma tendencji do wywyższania się, do pouczania. Z jej słów bije ciepło, mądrość i szacunek do ludzi i zwierząt. Na ponad 250 stronach mamy pigułkę życia. Kobieta, która za życia została ikoną polskiego kina, pokazuje swoje wloty i upadki, rozterki, sukcesy okupione ciężką pracą. Opowiada o swojej rodzinie, związkach, buddyzmie, zwierzętach i śmierci. Te zdania bolały mnie szczególnie…

Wsiąść do pociągu byle jakiego...

Niestety, ale od dłuższego czasu zaniedbuję bloga. Złożyły się na to dwa wydarzenia. Praca i twórczość własna. Kolejna powieść obyczajowa nadbiera kształtów, ale niestety jest to kosztem rzadszego bywania na blogu. Obiecuję, że jutro napiszę o książkach, które ostatnio przeczytałem. W tunelu pojawia się światełko. W niedzielny wieczór wsiądę do pociągu do Krakowa i wtedy rozpoczynam miesięczny urlop. Spędzę go jak co roku na Podkarpaciu, wśród najbliższych. Miesiąc czasu na czytanie i pisanie. Po prostu raj. Ten czas postaram się pożytecznie spożytkować.

"Jasnowidz w salonie" - Paulina Sołowianuk

Książkę przeczytałem dwukrotnie, raz za razem. Tak mocno rozwinięte zainteresowanie spirytyzmem w okresie międzywojennym była dla mnie zaskoczeniem. Pisarze i poeci znani mi z lektur obowiązkowych w szkole parali się wiedzą tajemną, komunikowaniem się z zaświatami. Trudno w to uwierzyć, ale to prawda. Autorka napisała książkę, która czyta się z niedowierzaniem i można ją potraktować jako ciekawostki z życia osób, które wspomina, albo też przyjąć to w kategoriach wiary. 
 "Jasnowidz w salonie" jest historią, którą czyta się doskonale. Autorka doskonale przekazuje  odległe życie sfer wyższych i ich zainteresowanie spotkań ze zmarłymi, telekinezą, nekromancją, chiromancją, krystomalancją i innymi technikami związanymi z ezoteryką. Poznajemy oszustów, oraz tych, którym oszustwa nigdy nie udowodniono. Wielu z nich zostało nazwanych mediami i zrobiło oszałamiające kariery. Zaskoczeniem dla mnie było poznanie nazwisk ludzi, którzy brali udział w spotkaniach spirytystycznych, czy t…