piątek, 24 października 2014

"Czarne skrzydła" - Sue Monk Kidd



 Na tę książkę czekałem kilka tygodni przed jej oficjalną premierą. Istniało ryzyko, że zbyt wielki szum wokół powieści może być celowy i nie musi świadczyć o jakości utworu, a dodatkowo mogła nie trafić w moje gusta. Autorka do tej pory nie była mi znana. Sam jednak wierzyłem w dobry wybór i wkrótce po polskiej premierze udałem się do sklepu. 

 Pierwsze wrażenie było pozytywne. Okładka w czarno – zielono – białych odcieniach wprowadziła mnie w dobry nastrój. Zdjęcie młodej, czarnoskórej kobiety patrzącej z odwagą w bok i drugiej w supeł nie innym stroju, ze spuszczonym wzrokiem wzbudziła mój zachwyt. Okładka sama w sobie jest niezwykle wymowna. 

 Autorka napisała opowieść o silnych kobietach na tle konfliktów rasowych i dylematów moralnych. Sara i Szelma – dziewczynki, a wkrótce kobiety, które połączyła wielka przyjaźń, która przetrwała całe życie. Wolna Sara i Szelma – niewolnica. Biała i czarna. Przepaści, które nie istniały dla młodej dziewczynki Sary. 


To historia zawierająca wiele wątków, ale na pierwszy plan wysuwa się problem niewolnictwa i traktowania czarnoskórych przez właścicieli, oraz widzimy początek ruchu feministycznego. Poznajemy rodzinę Grimkę, apodyktyczną matkę, ojca piastującego urząd sędziowski Sarę, z czasem jej siostrę idącą w ślady Sary.

Sue Monk Kidd napisała wspaniałą książkę osadzając akcję w Karolinie Północnej, pokazując życie plantatorów i właścicieli skupiających szeregi niewolników. To świat pełen strachu, nienawiści i kontrastów. Siostry Grimke są nie są postaciami fikcyjnymi. Dla mnie to jest duża wartość tej książki. Doskonale zarysowane są tutaj postacie niewolników, pokazane jako osoby z duszami buntowników. 

 Pisarka stworzyła wspaniałą opowieść  o XIX-wiecznej Ameryce. Doskonale zadbała o szczegóły, opierając się na dokumentach i opisanych wcześniej historiach.  Czyta się szybko, właściwie chłonie się każdy rozdział. Pisarka podzieliła rozdziały zamiennie, opisując kolejne sceny z punktu widzenia Sary i Szelmy. 
Doskonała lektura na długie wieczory. Serdecznie polecam.

Archiwum bloga

Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń