Przejdź do głównej zawartości

Jewgienij Wodołazkin - "Laur"

 Nie jestem wielkim fanem literatury rosyjskiej, pomijając utwory rosyjskich klasyków . Do sięgnięcia po "Laura" zdecydowałem się czując więź z postacią z okładki. Te smutne oczy starca przemawiały do mnie, czułem że ma wiele do opowiedzenia. 

 Autor słusznie został okrzyknięty " rosyjskim Umberto Eco". "Laur" to duchowa opowieść o mężczyźnie, który całe życie był rozdarty i chyba nie do końca potrafił zrozumieć świat, a może raczej świat i otoczenie nie potrafiło zrozumieć jego? Okrzyknięty świętym mężem, będący uzdrowicielem i mędrcem cierpiał po śmierci ukochanej i dziecka. Mamy tutaj zmieniające się czasy i postacie, a sam język jest niezwykle barwny i przepełniony wzniosłością. Na próżno można się tutaj doszukiwać chronologii, ale to niczemu nie przeszkadza. Każda z pojawiających się postaci ma wielkie znaczenie w opowieści, a niektóre sceny jak np. odbieranie porodu Ustiny zapadają głęboko w pamięć.

 Wodołozazkin napisał coś czego nie można kategoryzować. Wielką sztuką jest napisać coś takiego, zachowując przy tym wysoki poziom . "Laur" to opowieść o tym czego się boimy - alienacji, braku akceptacji, sensu życia i relacjach ze Stwórcą.

Książka napisana jest w sposób inny od tych, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Nie mamy tutaj poziomych kresek zapowiadających dialog. Mnie osobiście to nie przeszkadzało. Skupiłem się na historii, która mnie zainspirowała. "Laur" to wielka opowieść, na szczęście dokładnie przetłumaczona. Wielki szacunek dla tłumaczki Ewy Skórskiej. Domyślam się że nie było to łatwe zadanie.

 "Laur" dla niektórych może być nie lada wyzwaniem, gdyż jak wspominałem książka zasadniczo odbiega od lekkiej literatury. Czy warto sięgnąć po "Laura". Jak najbardziej. Pokochałem tę książkę i będę do niej powracał. "Laur" to prawda o człowieku, ponadczasowym, o jego słabościach i długiej drodze zwanej życiem. Niezwykle piękna opowieść. Cieszę się, że mam ją na swojej półce.
Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Maciej Szaciłło, Karolina Szaciłło -"DETOKSY czyli jak oczyścić swój organizm dla zdrowia i urody"

W naszym kraju trawa od kilku lat moda na zdrowe odżywanie.  Kolejne książki traktujące o tym, co dobre dla naszego organizmu, wyrastają niczym grzyby po deszczu. Niestety, ich jakość jest różna. Często firmowane nazwiskami celebrytów mają niewiele wspólnego z tematyką.  Czym różni się ta pozycja od innych? Doskonałym podejściem do czytelnika, które jest wykazane w wyczerpaniu tematów dotyczących oczyszczania organizmu. Sama detoksykacja to mniej stresu, spokojny sen, mniej kilogramów, więcej energii i poprawienie wyglądu.   Ta książka jest wyjątkowa z kilku przyczyn, o których postaram się napisać. Po pierwsze jest napisana przez ludzi, znających się na odżywianiu. Autorzy opisują metody, które pomagają nam powrócić do pełnej równowagi zdrowotnej, dzieląc książkę na rozdział o przygotowaniu się do detoksu,  a następnie mamy detoks ajuwerdyjski oraz detoks krzemowy, chiński, w "płynie", chlorofilowy, owocowy, oraz kuracje osuszającą i zwiększającą odporność. Brzmi nieznajomo…

Jarosław Sokół - "Awiatorzy. Opowieść o polskkich lotnikach"

Niewiele brakowało, a nie przeczytałbym tej książki. Z góry stwierdziłem, że tematyka jak dla mnie jest mało interesująca. A jednak pod namową i układem o ewentualnym  oddaniu książki osobie trzeciej w razie "męki przy czytaniu". 
 Przyznaję się bez bicia. Nie czytałem "Czasu honoru" i nie widziałem serialu. Literatura wojenna to zupełnie nie moja bajka. A jednak sięgnąłem po "Awiatorów". 
 Tytułowi awiatorzy to ludzie, których pasją jest lotnictwo, którzy żyją w czasie wojny i są gotowi oddać życie w żelaznych ptakach. Jarosław Sokół zaskoczył mnie niezwykle, przykuwając moją uwagę szczegółami, które są niezwykle istotne w tych opowieściach. W "Awiatorach" wybiera postacie  czasami skrajnie nieodpowiedzialne, tchórzliwe, a przez to przekonuje mnie do nich. Mam dosyć czytania o tych, którzy byli gotowi oddać życie za ojczyznę. A co z pozostałymi? Sokół odkrywa w swoich opowieściach elementy często przemilczane i wstydliwe. Można to uznać za wy…

Jonas Winner - "Cela"

Jestem w wielkim szoku. Nie przesadzam... Takie książki powinny mieć na okładce ostrzeżenie w rodzaju "DLA LUDZI O MOCNYCH NERWACH". Przeczytałem i odetchnąłem z ulgą. Czy jest coś gorszego, kiedy książka przeraża, a jednocześnie nie sposób jej odłożyć? Cela jest thrillerem psychologicznym, napisanym z perspektywy jedenastoletniego chłopca. I to jest przerażające.

Wszystko zaczyna się niewinnie. Rodzina przenosi się z Londynu do Berlina, gdzie żona dostała angaż w jednej z oper. Nowym domem jest stary dom z ogrodem. Jak się okazuje, w domu czyha wiele nieodkrytych zakamarków, jak chociażby podziemny tunel. To tam w schronie przeciwlotniczym Sammy dokonuje odkrycia, które nie pozwala mu normalnie funkcjonować. Jego dziecięca dusza zostaje atakowana koszmarami. Dorośli nie wierzą jemu i w jego historię, nawet Policja podchodzi do tego sceptycznie. Kiedy wychodzą na jaw kolejne rodzinne tajemnice, chłopiec nie potrafi już normalnie funkcjonować. Terapia przynosi m…