piątek, 5 czerwca 2015

Kristina Ohlsson - "Papierowy chłopiec"

 Po książkę sięgnąłem za sprawą tytułu i okładki, która jak mniemałem zaprowadzi mnie do ekscytujących chwil, co też obiecywałem sobie w treści książki.

 Legendy ulegają zapomnieniu, niknąc w walce z czasem i doświadczeniami. Legenda o Papierowym Chłopcu porywającym dzieci jak głosi izraelska opowieść wydaje się być fikcją. Ale czym jest dla dziecka? Czymś więcej? 

 Przed żydowską szkołą w Sztokholmie ginie nauczycielka. Przerażające jest to, ze świadkami tragedii są dzieci i ich rodzice. Śledztwa podejmują się Fredrika Bergman i Alex Recht, którzy nie mają pojęcia z czym tak naprawdę muszą się zmierzyć. Najgorsze są momenty, w których musimy konfrontować się z przeszłością. 

 Historia jest napisana prostym językiem, a sam,a akcja jakoś mnie nie porwała, ale ogólnie czytało się naprawdę dobrze. Krótkie rozdziały są tutaj plusem, nie ma rozbudowywanych sztucznie scen, które by niewiele wnosiły. W zamian mamy podróż, tropienie mordercy. Tylko czy oby na pewno dobrze typujemy mordercę? Brawo dla autorki. Być może nie jestem wytrawnym detektywem i stąd chybiłem w swoim typowaniu. 

 Podoba mi się spojrzenie bohaterów na akcję, każdy jest dopuszczony do głosu, przedstawiając kolejny fragment układanki. No prawie każdy, mamy tutaj zalew postaci i czasami musimy zwolnić w czytaniu, aby się nie pogubić. 

 Ogólnie nie jest to lektura najwyższych lotów, ale nie jest również najgorsza w treści. Rekomendować mogę tym, którzy mają czas na przeczytanie czegoś po co raczej powtórnie nie sięgniemy.

Archiwum bloga

Obserwatorzy

Łączna liczba wyświetleń