Przejdź do głównej zawartości

Wojciech Jagielski - "Wypalanie traw"

 Niezbyt często sięgam po taka formę oddziaływania na moje zmysły, jaką jest reportaż. A może to inny gatunek? Trudno jest skategoryzować "Wypalanie traw". 

 Jagielski sięga po temat, o którym jakby ostatnio świat zamilknął. RPA, apartheid, walki na tle koloru skóry, ale nie tylko. Autor wgłębia się w historie ludzi zwykłych i tych na wysokich stanowiskach. Wszystko jest tutaj pogmatwane, nie ma sprawiedliwości,a różnice klasowe i przemoc są na porządku dziennych. 
 "Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie" - nasuwa mi się ta myśl po tej lekturze. Tutaj nie ma wygranych i przegranych, każdy coś stracił, każdy nosi w sobie wielka traumę, często żyjąc na krawędzi wyczerpania, czy też obawiając się o własne życie.

 Sam nigdy nie rozumiałem nienawiści niechęci do człowieka z powodu jego przekonań, pochodzenia, czy koloru skóry. Z pewnością podałbym rękę czarnoskóremu. Nie widzę w tym problemu. 
 Podoba mi się język, jakim autor operuje i brak stawania po jednej stronie. Czysty zawodowy obiektywizm. Co lepsze? Tutaj nie ma nic lepszego, czy nic gorszego. Tutaj wszystko jest trudne do akceptacji przez nas - ludzi mających spokój, dom, jedzenie i pracę. 
 Jagielski nie obawia się trudnych tematów, a "Wypalanie traw" jest dla mnie przykładem dziennikarza mającego coś do powiedzenia. 

"Wypalanie traw" czyta się niczym doskonałą powieść kryminalną. A akcja osadzona jest w Republice Południowej Afryki. Dzięki tej książce zrozumiałem, czym jest apartheid. Do tej pory miałem mgliste pojęcie na temat złożoności tego zjawiska, a zarazem problemu. Autor dużo miejsca poświęca zmarłemu w 2013 roku Nelsonowi Mandela. I jest coś jeszcze. Ta książka to ie tylko opowieść o apartheidzie, ale także widzimy co dzieje się po jego zakończeniu. Czy człowiek potrafi stać się na nowo takim, jakim był lata wcześniej? Z przyjemnością sięgnę po inne ksiązki autora.

 Niezwykle ciekawa i pouczająca lektura. Polecam.
Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Maciej Szaciłło, Karolina Szaciłło -"DETOKSY czyli jak oczyścić swój organizm dla zdrowia i urody"

W naszym kraju trawa od kilku lat moda na zdrowe odżywanie.  Kolejne książki traktujące o tym, co dobre dla naszego organizmu, wyrastają niczym grzyby po deszczu. Niestety, ich jakość jest różna. Często firmowane nazwiskami celebrytów mają niewiele wspólnego z tematyką.  Czym różni się ta pozycja od innych? Doskonałym podejściem do czytelnika, które jest wykazane w wyczerpaniu tematów dotyczących oczyszczania organizmu. Sama detoksykacja to mniej stresu, spokojny sen, mniej kilogramów, więcej energii i poprawienie wyglądu.   Ta książka jest wyjątkowa z kilku przyczyn, o których postaram się napisać. Po pierwsze jest napisana przez ludzi, znających się na odżywianiu. Autorzy opisują metody, które pomagają nam powrócić do pełnej równowagi zdrowotnej, dzieląc książkę na rozdział o przygotowaniu się do detoksu,  a następnie mamy detoks ajuwerdyjski oraz detoks krzemowy, chiński, w "płynie", chlorofilowy, owocowy, oraz kuracje osuszającą i zwiększającą odporność. Brzmi nieznajomo…

Jarosław Sokół - "Awiatorzy. Opowieść o polskkich lotnikach"

Niewiele brakowało, a nie przeczytałbym tej książki. Z góry stwierdziłem, że tematyka jak dla mnie jest mało interesująca. A jednak pod namową i układem o ewentualnym  oddaniu książki osobie trzeciej w razie "męki przy czytaniu". 
 Przyznaję się bez bicia. Nie czytałem "Czasu honoru" i nie widziałem serialu. Literatura wojenna to zupełnie nie moja bajka. A jednak sięgnąłem po "Awiatorów". 
 Tytułowi awiatorzy to ludzie, których pasją jest lotnictwo, którzy żyją w czasie wojny i są gotowi oddać życie w żelaznych ptakach. Jarosław Sokół zaskoczył mnie niezwykle, przykuwając moją uwagę szczegółami, które są niezwykle istotne w tych opowieściach. W "Awiatorach" wybiera postacie  czasami skrajnie nieodpowiedzialne, tchórzliwe, a przez to przekonuje mnie do nich. Mam dosyć czytania o tych, którzy byli gotowi oddać życie za ojczyznę. A co z pozostałymi? Sokół odkrywa w swoich opowieściach elementy często przemilczane i wstydliwe. Można to uznać za wy…

Jonas Winner - "Cela"

Jestem w wielkim szoku. Nie przesadzam... Takie książki powinny mieć na okładce ostrzeżenie w rodzaju "DLA LUDZI O MOCNYCH NERWACH". Przeczytałem i odetchnąłem z ulgą. Czy jest coś gorszego, kiedy książka przeraża, a jednocześnie nie sposób jej odłożyć? Cela jest thrillerem psychologicznym, napisanym z perspektywy jedenastoletniego chłopca. I to jest przerażające.

Wszystko zaczyna się niewinnie. Rodzina przenosi się z Londynu do Berlina, gdzie żona dostała angaż w jednej z oper. Nowym domem jest stary dom z ogrodem. Jak się okazuje, w domu czyha wiele nieodkrytych zakamarków, jak chociażby podziemny tunel. To tam w schronie przeciwlotniczym Sammy dokonuje odkrycia, które nie pozwala mu normalnie funkcjonować. Jego dziecięca dusza zostaje atakowana koszmarami. Dorośli nie wierzą jemu i w jego historię, nawet Policja podchodzi do tego sceptycznie. Kiedy wychodzą na jaw kolejne rodzinne tajemnice, chłopiec nie potrafi już normalnie funkcjonować. Terapia przynosi m…