niedziela, 10 stycznia 2016

Andrzej Wardziak - "Siódma dusza"

 Książkę przeczytałem zachęcony recenzją kogoś, kto się nią zachwycił. Jako że czasami lubię przeczytać coś z dreszczykiem, więc sięgnąłem po utwór, wierząc w wysoki poziom książki. Tymczasem dostałem historyjkę znaną z setek horrorów. Nawiedzony dom, grupa nastolatków, odkrycie tajemniczej komnaty, w której były odprawiane rytuały spirytystyczne. Przeczytałem całość, licząc na fragment, który mnie porwie. Niestety, takowy nie nastąpił. Zarówno narracja, jak dialogi nie są na wysokim poziomie. "Siódma dusza" to zlepek pomysłów znanych z amerykańskich horrorów. Niestety, nie odnalazłem niczego, co by mnie zachwyciło, a czekałem na to do ostatniej strony. Żałuję, gdyż autor szedł dobrym tropem i przy odrobinie zmian mógłby wyjść niezły dreszczowiec. A zamiast tego mamy coś, co przypomina "diabelski młyn". Jest szybko, nierówno i czasami czuje się nudności. 
  Tematyka  "Siódmej duszy" trafia w mój gust i zainteresowania, niestety sama treść jak dla mnie nie jest strawna. Żałuję, ale właśnie tak odebrałem tę historię. Sumując nie przekonała mnie opowieść o grupie nastolatków, urządzających sobie imprezę w domu zmarłego wujka jednego z chłopaków. 
Prześlij komentarz

Dean Koontz - "Pieczara gromów"

 Autora cenię za jego warsztat literacki, ale po raz pierwszy spotykam się z tak słabym utworem, wychodzącym spod jego pióra. Historia ro...