poniedziałek, 30 stycznia 2012

"Nigdy i na zawsze" - Ann Brashares

  Po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzji powieści "Nigdy i na zawsze" postanowiłem sam sięgnąć po tę lekturę. Wcześnie nie czytałem innych ksiązek autorki, której powieści są bestsellerami, które doczekały się adaptacji filmowych. Ann Brashares mieszka w Nowym Yorku, gdzie pracuje w wydawnictwie. Już polska okładka zahipnotyzowała mnie totalnie i zaczarowała. Dwoje ludzi, pustynia i bezkresne niebo. Przyznaje, że wydawnictwo wiedziało jak zwrócić uwagę na książkę. I tak właśnie się stało. Trochę marudzilem, kiedy zobaczyłem na tylnej okładce słowa recenzenta z New York Timesa, że opowieść to "prawdziwy romans". Jestem zdecydowanie anty-romansowy. I jest mi z tym dobrze. Ale z "Nigdy i na zawsze" chciałem się zmierzyć. I tak się stało. Jestem świeżo po lekturze książki. Przysięga małżeńska..."Nie opuszczę cię aż do śmierci" niesie inny wymiar. Chodzi o nieopuszczenie przez wieki. W książce niby prawie wszystko jest takie codzienne, zwykłe, ale jednak jest inaczej. Autorka poszła w konwencję reinkarnacji - odradzania się duszy. To był dobry pomysł. Dzięki niemu powieść jest świeża i niebanalna. Główni bohaterowie to Lucy i Daniel - osoby, których losy poznajemy w rożnych państwach i wymiarach czasowych. jest jednak coś wspólnego - ich miłość, która przetrwała wieki. Dobrym pomysłem było pokazanie Lucy w różnych etapach jej rozwoju psychofizycznego. 

  To książka dla wszystkich, którzy nie wierzą w miłość, ale również dla tych którzy celebrują ten stan w swoim życiu. To doskonały prezent na walentynki. Serdecznie polecam.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu


Prześlij komentarz

Matthew J. Kirby - " Powiększ Assassin’s Creed: Ostatni potomkowie. Grobowiec chana"

  Zacznę od okładki . Jest wyjątkowo nieudana i jak dla mnie grafik niezbyt postarał się o coś, co będzie przyciągało wzrok. Okładka prz...