"Naga prawda"- Ryszard Ćwirlej



 Lubię czytywać autora, ale tym razem zaczęły mi przeszkadzać wulgaryzmy, które są jakby przeniesieniem tła historii i języka postaci, ale tutaj jednak jakoś nie do końca korespondowały z tym, co pamiętam z innych powieści. Jestem w stanie zrozumieć i zaakceptować pewną ilość "przerywników", ale kiedy one się mnożą i język w dialogach jest bardzo ubogi, wtedy zaczyna mi to przeszkadzać. 

 To jest jedyny minus, który podkreślam i nie wydaje mi się, aby były to złe intencje Autora, ale raczej próba skopiowania języka postaci i nadanie im autentyczności. Morderstwa i śledztwa toczą się wartko, a autor ma pojęcie jak mało kto o pracy organów ścigania oraz o tym, co toczy się za drzwiami komisariatów. Ćwirlej jest dobrym obserwatorem ludzi i potrafi swoje obserwacje przenieść na papier. 

Podkomisarz Aneta Nowak potrafi analizować, dociekać i prowadzić sprawy, narażając swoje życie. Postacie są ciekawe, doskonale opisane, a dialogi żywe. Jednak czegoś mi tutaj brakuje w stosunku do innych książek autora. Nie do końca uwierzyłem w "Nagą prawdę".

 To kolejny tom z historiami podkomisarz Anety Nowak, jednak nie dający mi satysfakcji w pełnym tego słowa znaczeniu. Ćwirlej wybija się ponad przeciętność, jednak nie mogę nazwać go mistrzem gatunku. To jednak nie przeszkadza mi w tym, aby polecić zarówno autora jak i jego książki. 

 Dużym plusem jest fakt, że autor wymyka się schematom, co przysporzyło mu zarówno nowych czytelników jak i krytyków jego stylu. Zwyczajnie o Ćwirleju jest głośno i to raczej się nie zmieni. Osobiście czytam i czytał będę szacownego autora, a innym polecał jego książki, które mogą być dla niektórych odkrywcze, a innych wprowadzać w zakłopotanie. 

Valerie Perrin - "Życie Violette"

 



  Tekst zacznę od stwierdzenia, które szczególnie jest ważne patrząc na tę lekturę. Aby zacząć żyć, trzeba najpierw umrzeć, a raczej poznać smak tego stanu, które wbrew pozorom nie zawsze oznacza brak ciśnienia, czy akcji serca. Tytułowa Violette w życiu przeżyła wiele i nie były to chwile, których wspomnienie wywołuje w niej ekscytację. Spokój ducha uzyskała rozpoczynając pracę ...na cmentarzu. To tutaj, wśród grobów odnalazła sens życia oraz spokój. Violette nie jest typową kobietą, jakie znamy, ale pokazuje czytelnikowi świat, o jakim na co dzień staramy się nie myśleć, ale przecież on istnieje i nie mamy na to wpływu. Komunikowanie się ze zmarłymi, którzy na pozór milczą może się okazać być doskonałą autoterapią i doprowadzić do zmian osobowościowych. Violette spełnia się jako grabarz i obserwator ludzi odwiedzających bliskich na cmentarzu.

 Valerine Perrin stworzyła historię, którą pokochały miliony. I słusznie... Oprócz niezwykłej fabuły i świetnego tłumaczenia otrzymujemy niezwykły obraz, na pozór sielski, ale czy do końca tak jest? Autorka pokazuje obrazy z życia często już w trakcie pogrzebu, przemowy, rozpacz bliskich i Vilette, która jest gdzieś po środku i zdaje się nie być niewzruszona tym, czym już przesiąkła i czego stała się częścią. Intymne momenty, do których zalicza się pogrzeby tutaj są subtelnie naszkicowane i pokazane ze smakiem i szacunkiem. Tytułowa bohaterka pokazuje nam dlaczego żyjemy i co mamy robić, aby to życie przeżyć w radości. 

 Dlaczego ta książka jest niesamowita? W moim rankingu jest to najlepsza powieść, jaką czytałem od dawna ze względu na treść, przekaz i wrażliwość autorki. Autorka z wykształcenia fotograficzka i scenarzystka ma niesamowitą zdolność  do budowania plastyczności obrazu słowa. 

W "Życiu Violette" nie ma pośpiechu, brakuje porywających scen akcji, a  mimo to opowieść wciąga od pierwszej strony. Należy tutaj wspomnieć o pięknym wydaniu w twardej oprawie. Takich historii nie zapomina się po ostatniej stronie. Violette osiada gdzieś w sercu i czytelnik ma świadomość, że kiedyś trafi  w takowe miejsce i nie ma od tego ucieczki. Czasami gorzka prawda może okazać się być niezwykle inspirująca i oczyszczająca. Czekam na ekranizację tej niezwykłej opowieści, gdyż nie mam wątpliwości, że takowa nastąpi. 


Za egzemplarz dziękuje Wydawnictwu




Kiedy życie nie jest takie jak by się wyśniło

  Odkąd pracuję z ludźmi niedostosowanymi społecznie, studiuje kolejne kierunki itd. przestałem mieć czas dla siebie. Ciągła walka o byt ludzi na ulicy nie jest łatwa, ale jednocześnie mocno satysfakcjonująca. Ostatnimi dniami stoję na rozdrożu trudnych decyzji, które czasami odbierają mi siły. Za bezdomnością często stoją trudne historie połączone z rozpadami związku oraz uzależnieniami i zranieniami psychicznymi. Moim zadaniem jest walczyć o każdego, kto czuje się nierozumiany, odtrącany i osamotniony. 

 Jednak wkrótce napiszę o książce, która przywróciła mi sens w literaturę oraz zatęskniłem za własnym pisaniem. Jaka to książka? Dla mnie świeża, dająca do myślenia oraz niezwykle odkrywcza.  Powiem tylko, że oryginał jest w języku francuskim, ale jest fenomenalne tłumaczenie na język polski, dające niezwykłe odczucia. Znowu smakuje literaturę niczym świeży, soczysty owoc.

"Naga prawda"- Ryszard Ćwirlej

 Lubię czytywać autora, ale tym razem zaczęły mi przeszkadzać wulgaryzmy, które są jakby przeniesieniem tła historii i języka postaci, ale t...