Donato Carrisi - " Gra zaklinacza"


 
Autor jest moim niekwestionowanym mistrzem gatunku. Carrisi nie pisze według ogólnie znanych schematów,  ale w jego utworach jest specyficzna mieszanka, dając czytelnikowi nadzieję na wyśmienita lekturę, co zresztą jest tutaj pewne. Tym razem autor pokazuje nam kogoś z alekstytymią, co w najprostszych słowach jest rodzajem zaburzenia emocjonalnego polegającego na braku kontaktu z własnymi emocjami. Problem dotyka policjantki Mili Vasquez , uciekającej przed przeszłością w odosobnione miejsce, gdzie próbuje z córką ukoić nerwy. Niestety, nie jest jej to dane, kiedy odzywa się dawna przełożona, prosząc ją o pomoc w wyjaśnieniu zaginięcia czteroosobowej rodziny. 

 Cariisi doskonale wie jak wprowadzić czytelnika w nastrój oczekiwania, wtopienia w środek akcji i zaangażowania go w pełni, co stawia go na piedestale pisarzy mogących zawojować świat. O "Grze zaklinacza" będzie głośno , gdyż tego typu książki zostawiają po sobie ślad. Połączenie doskonałej fabuły, mistrzowskiego warsztatu oraz psychologicznego tła stanowi wyśmienity utwór który nie można porównać z niczym. Autor zdaje sobie sprawę z faktu że wątek kryminalny nie może  tutaj być najważniejszym, ale to, co niosą za sobą postaci. W mojej ocenie książka jest napisana i co najważniejsze przetłumaczona w sposób doskonały, spełniając funkcje narzucone przez autora. Nie zawiodłem się, wręcz przeciwnie. Doskonale się bawiłem a o to w tym chodzi. Jak dla mnie jest to utwór, zasługujący na uwagę, po który warto sięgnąć. Polecam wielbicielom thrillerów, powieści psychologicznych oraz kryminałów. Autor mnie nie zawiódł. Polecam. 

Nicolas Sparks - "Powrót"


  Brakowało mi nowych powieści mistrza Sparksa i czekałem na nową, która ukaże się w naszym kraju, a kiedy już ją otrzymałem, nie spieszyłem się z czytaniem. Sparks należy do moich ulubionych pisarzy, których sobie dawkuję. Jego styl pisarza i historie nie są banalne, a całość zawsze jest bajkowa, począwszy od scenerii, poprzez postaci, a kończąc na miejscach, jakie opisuje.

 Tym razem mamy lekarza który wraca z misji w Afganistanie z Syndromem Stresu Pourazowego. Dziedziczy po dziadku dom, a sam dostaje się na specjalizację z psychiatrii. Nowe miejsce, nowe postacie i dwie kobiety mogące mu zrozumieć nie tylko to, co wydarzyło się w miejscu, jakie odziedziczył ale i jego samego. 

 Sparks znowu pokazuje, jak ważne są uczucia i odczucia innych ludzi. Myślenie sercem, a nie analiza psychologiczna czy psychiatryczna doprowadza do wyzwolenia. "Powrót" Sparksa bardzo mnie poruszył, gdyż znalazłem w tej historii również odniesienia do swojego życia. Myślę, że to jest tajemnica tego autora, którego czyta się na całym świecie. Fenomen tkwi w prostocie przekazu i interpretacji, którą często kojarzymy z naszymi doświadczeniami. Urzekła mnie opowieść o pszczołach, tak niewiele o nich wiedziałem. Autor też przemyca wartości edukacyjne. Czarodziej słowa w akcji. Jak dla mnie mnie niekwestionowany mistrz gatunku. Serdecznie polecam.


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu 




Louise Candlish - "Tuż za ścianą"

 


Książka zapowiadała się nieźle, bynajmniej według zapewnienia wydawcy, a jaka była? Spodziewałem się czegoś zupełnie innego, niż dialogów na takim poziomie i scen, przy których zwyczajnie przysypiałem. Autorka opowiada o dzielnicy w której można napisać, że tkwi sielanka, ale coś ją brutalnie przerywa. A raczej ktoś. Nowi sąsiedzi z piekła rodem, działający nie do końca legalnie i nieprzejmujący się konwenansami współżycia społecznego. Od tej pory głośna muzyka przez całą dobę czy nielegalny handel samochodami staje się codziennością, do jakiej nie sposób jest się przyzwyczaić. Autorka pokazuje reakcje sąsiadów, ale w mojej ocenie nie są on adekwatne do zaistniałej sytuacji,a kiedy dochodzi do tragedii, nagle okazuje się, że uchodzący za prawych mają w zanadrzu grzeszki, które starają się skrzenie ukryć przed światem, a wszystko ma duże szanse na zmiany. 

Niestety, większość tekstu jest zwyczajnie nudna i nie ma się tutaj co czarować, że ktoś ma inny odbiór itd. Wydawca zapewnia o napięciu, a ono występuje tylko w postaci irytacji po kolejnych stronach, niewiele wnoszących do fabuły.

 Staram się zrozumieć intencje tej książki, ale ni w ząb nie rozumiem decyzji Wydawcy o jej polskim tłumaczeniu. Historia grupy ludzi nie należy do tych, do jakich się wraca, o których się mówi, które się przeżywa. Całość nie porywa, jest wręcz nudnie i smutno. Jak dla mnie bez zaskoczenia. Brakło mi energii dobrego tekstu, który się zapamiętuje.

Donato Carrisi - " Gra zaklinacza"

  Autor jest moim niekwestionowanym mistrzem gatunku. Carrisi nie pisze według ogólnie znanych schematów,  ale w jego utworach jest specyfic...