Joanna Posoch - "Lawendowe pole czyli jak opuścić miasto na dobre"

Kilka miesięcy wstecz poszukiwałem materiałów do kolejnej opowieści. Wiedziałem, że akcję pragnę umieścić w miejscu, w którym wokoło będzie morze lawendy. Nie dysponując żadną wiedzą na temat materiałów książkowych w tej kwestii, trafiłem na tę pozycję. Okazało się, ze autorka "Lawendowe pole" traktuje ciut po macoszemu, ale nic nie szkodzi. Znalazłem tutaj mnogość inspiracji, począwszy od przeniesienia domu (dokładnie tak), przeniesienia starego domu z punktu "a" do punktu "b", poprzez plantację lawendy jak i informacji o naprawach, remontach domu, jak żyć w zgodzie z naturą i porami roku po przepisy  z zielnika.

 Autorka oczarowała mnie swoją opowieścią i zaimponowała mi swoją wiedzą i szczerością. Wcześniej niewolnik korporacji, a aktualnie wolny, szczęśliwy człowiek, żyjący na kawałku własnej ziemi, utożsamiająca się z mieszkańcami wioski. Autorce gratuluję obszernej wiedzy i dziękuję za podzielenie się niuansami w wielu kwestiach. Po tej książce zatęskniłem za wsią, spokojem i ciszą. 

 Sama książka jest wydana w sposób przemyślany. Czcionka w kolorze lawendy, każdy rozdział pięknie ozdobiony, a w środku piękne fotografie.Do gustu przypadły mi szczególnie opisy ziół i warzyw oraz przepisy na nalewki herbatki, tudzież inne specyfiki, które wytwarzane domowym sposobem mają inny smak i z pewnością o wiele cenniejszych właściwości.  
" Lawendowe pole czyli jak opuścić miasto na dobre" nie jest typowym poradnikiem, ale świadectwem kobiety, która miała odwagę zmienić swoje życie. To piękna, klimatyczna opowieść, napisana sercem, do której się wraca nie tylko po przepisy. Serdecznie polecam.

Tess Gerritsen - "Chirurg"

 
Tess Gerritsen rozpoczęła swoją karierę światową właśnie tą książką, którą czytam dopiero teraz. Zdecydowanie za późno. Wszak przeczytałem już inne opowieści z serii przygód Rizzoli & Isles. Każda książka autorki to wielka uczta literacka, a sama pisarka jest jedną z niewielu piszących thrillery, które czytam. 

"Chirurg" jest doskonale skonstruowaną opowieścią o seryjnym przestępcy, który napada samotne kobiety, po czym gwałci je, torturuje i zabija, wcześniej wycinając narzędzia rodne. Jednej z ofiar cudem udaje się przeżyć, co nie jest korzystne dla mordercy, który zrobi wszystko, aby ofiara zamilkła na zawsze. 
 Przed detektywami Thomasem Moore  i Jane Rizzoli stoi trudne zadanie. Przeciwnik jest piekielnie inteligentny i jakimś cudem zna ich kolejne kroki. Nierówna walka doproaskakujących scen, które przenoszą czytelnika na wyżyny napięcia, którego mistrzyni gatunku nam nie szczędzi. "Chirurg" to niezwykłą precyzyjna opowieść, która z precyzją medyka przeprowadza operację na systemie nerwowym czytelnika. Gerritsen wie jak jak wprowadzić nowy wątek, aby nie było osłabienia akcji, nie wprowadzając przy tym chaosu i wielu wątków. 
 Autorka zawsze dba o wyrazistość otoczki psychologicznej, wszakże psychopatą nie zostaje każdy, a również nie osoba przypadkowa. Podoba mi się wątek tworzenia portretu  profilowego przestępcy. Pisarka przyzwyczaiła mnie do tego, że jej teksty zapadają w pamięć, ale przy tym uczą. Tutaj mamy terminologię medyczną, która mnie osobiście nie przeszkadzała, gdyż wszystko jest wyważone. 

 Autorka jet z zawodu lekarzem internistą. Po studiach praktykowała w Honolulu na Hawajach. Jej powieści tłumaczone są na dwadzieścia języków, a każda kolejna książka pojawia się na najwyższych miejscach list bestsellerów w USA i Europie. Dla mnie osobiście niedoścignięta mistrzyni gatunku. Serdecznie polecam!!!

Chloe Benjamin - "Immortaliści"


Na początku pragnę podziękować portalowi Lubimy Czytać oraz Wydawnictwu czarna Owca za wyróżnienie i możliwość przeczytania „Immortalistów”.
 Okładka przykuwa uwagę ze względu na swoją surowość. Widzimy kawałek odrapanego muru i zarysy czterech postaci. Stoją obok siebie na dachu, są cieniami. Powstaje pytanie, czego cieniami? Odpowiedź znajduje się w środku lektury.
 Kto z nas nie miał w życiu pokusy, aby poznać datę własnej śmierci. Takie pomysły pojawiają się szczególnie w wieku adolescencji, kiedy jesteśmy młodzi i przekonani, że czeka nas długie i piękne życie. Chloe Benjamin opisuje historię czwórki rodzeństwa, które kierowane ciekawością udaje się do kobiety zajmującej się wróżbiarstwem, w tym przepowiadaniem daty śmierci. Ich wiara w spełnienie przepowiedni w tamtej chwili jest znikoma, ale wraz z kolejnymi latami zaczynają rozumieć, że to co było zabawą, staje się obsesją i udręczeniem. Autorka portretuje dokładnie każdą z postaci, szczególnie dwójkę rodzeństwa, które ucieka z domu i zaczyna żyć tak jak chce. Na uwagę zasługuje przechodzenie młodych ludzi w dorosłość, ze swoimi bagażami, które nie zawsze potrafią udźwignąć. Pozorna wolność otwiera ich na pokusy, które łączą się z zawirowaniami.  Myślenie o własnej śmierci staje się obsesją. Stają się niewolnikami pułapki, w którą wpadli na własne życzenie i nie mają siły się z niej wydostać. Nie przyznają się przed sobą, jak bardzo są nieszczęśliwi i zagubieni.
 Autorka tworzy niezwykłe sceny. Mnie poruszyła tematyka jednej z postaci, która umiera na AIDS. Benjamin pokazuje San Francisco i enklawę osób homoseksualnych, początki zachorowań wirusem HIV czy też pierwsze ofiary. Amerykańscy geje zaczynają rozumieć, że przypadkowe kontakty seksualne nie są bezpieczne.
 „Immortaliści” chwilami szokują, a po chwili zmieniają ton, jakby chcieli naprawić swoje błędy. To książka o przeznaczeniu, przed którym nie sposób uciec, niezależnie od własnych przekonań czy uprzedzeń. Autorka daje odpowiedź, czy poznanie daty własnej śmierci jest etyczne i czy człowiek jest na to gotowy.
Książka jest niezwykłą podróżą przez życia ludzi, których łączą więzy krwi i niewiele więcej. Dla mnie osobiście historia rodzeństwa jest niezwykle piękną opowieścią o trudnych czasach nie tylko dla tych ludzi, ale także dla tych, którzy wchodzili z nimi w interakcje. Czy można kochać i żyć, mając obsesję własnej, zbliżającej się śmierci? Urzekła mnie ta historia również ze względu na oryginalność tematyki. Autorka wykorzystała pomysł na książkę, o której będzie trudno zapomnieć.

Joanna Posoch - "Lawendowe pole czyli jak opuścić miasto na dobre"

Kilka miesięcy wstecz poszukiwałem materiałów do kolejnej opowieści. Wiedziałem, że akcję pragnę umieścić w miejscu, w którym wokoło będz...