Sally Rooney - "Normalni ludzie"

 Bardzo chciałem przeczytać książkę, którą wychwalają pod niebiosa znawcy literatury, a do tego otrzymała jedną z najważniejszych nagród literackich. Miałem okazję wysłuchać nieco ponad pięć rozdziałów, a to i tak zbyt wiele. Słuchając audiobooka próbowałem znaleźć to "coś", ale niestety dla mnie jest to zwykła grafomania, a rzadko używam tego słowa. Historia opowiada o zależnościach dwojga ludzi, których łączy głównie dziwne, chore, destrukcyjne uczucie i seks, o którym nikt nie ma prawa się dowiedzieć. 
Historia  opowiada o nastolatkach i ich perypetiach w małej miejscowości. Dla mnie najbardziej irytujący był nadmiar czasowników. Cały czas miałem wrażenie, że słucham gotowy scenariusz sztuki teatralnej a nie lekturę zdobywającą laury na międzynarodowym rynku. Książka może się podobać ludziom, którzy podświadomie mogą utożsamiać się z postaciami, których wyróżnia dramatyzm, posępność, alienacja czy też niemożność identyfikacji we współczesnym świecie. Dla mnie to kompletne dno, na które szkoda czasu. Brak tutaj dialogów, akcji, polotu. Mam wrażenie, że ktoś popełnił utwór pod wpływem środków psychoaktywnych a inni odnaleźli w nim nowego guru, który jest również poszukiwany w literaturze. Nie polecam. 


Jacek Galiński - "Komórki się pani pomyliły"

 Po debiutanckiej powieści autora, która mnie nie rozbawiła, ale rozdrażniła, postanowiłem sobie odpuścić dalsze losy Zofii, ale ostatecznie zmieniłem zdanie, kiedy na Empik Premium pojawiły się kolejne części perypetii Zofii Wilkońskiej. Może bym i tego nie zrobił, ale kiedy mam wysłuchać interpretacji w wykonaniu mojej ukochanej autorki - Elżbiety Kijowskiej, która również czytała moją debiutancką powieść "Trzy razy miłość", wtedy nie mogłem postąpić inaczej. Przeprosiłem się w myślach z autorem i bohaterką i wysłuchałem utwór w czasie spacerów z psem. Nie będę tutaj kadził czy słodził, ale napiszę wprost. Autor wziął sobie do serca rady czytelników, którzy mnie obsypali go achami i ochami. Wyszło mu to doskonale. Oczywiście przemawia do nas pani Zofia, staruszka, która ma tendencje do wpakowywania się w kłopoty, a do tego ma niewyparzony język. Pojawia się...trup. Zaskoczenie? Oczywiście nie, ale kiedy Zofia staje się główną podejrzaną, wtedy już przestaje być do śmiechu wszystkim. Tak czy inaczej niewyparzony język Zofii sprowadza na nią kłopoty. Wizyta u syna prowadzi do odkrycia ciała, które należy do...no własnie. Autor trochę przesadził wprowadzając na głównego światka człowieka takiego a nie innego, ale trzeba oddać Galińskiemu świetny pomysł na fabułę i wykorzystanie potencjału tej części. Świat jest przerysowany, gdyż tak widzi go staruszka, wszyscy są źli. Autor wprowadza ciekawe postaci, które są zarazem komiczne, a zarazem  wzbudzają w czytelniku określone emocje. W książce jest wiele błędów logicznych, ale te wychwycili inni czytelnicy i je opisali. generalnie wysłuchałem z powodu mojego osobistego nabożeństwa do lektorki i nie żałuję. nie był to czas stracony, opowieść ma wyższy poziom od pierwszego tomu i chociaż humor, jaki autor przekazuje, nie należy do najwyższych lotów, to jednak jest godny polecenia. Ogólnie polecam lekturę, ale szczególnie w wersji audiobooka. Pewnie gdybym przeczytał "Komórki się pani pomyliły" w wersji papierowej, moja ocena byłaby inna. Tak czy inaczej Jacek Galiński jest autorem, którego odkrywają kolejni czytelnicy i utożsamiają się z przygodami ekscentrycznej seniorki. Cieszy mnie to, gdyż szczególnie w aktualnych czasach powinniśmy sięgać po lektury, które bawią i relaksują, a książki Galińskiego należą do takiego nurtu. Polecam. 


Ryszard Ćwirlej - "Jedyne wyjście"

 O autorze czytałem niejednokrotnie, ale dopiero teraz udało mi się przeczytać jedną z jego książek. Autor jest nie tylko pisarzem, ale również dziennikarzem telewizyjnym, a z wykształcenia jest socjologiem. Przeczytanie "jedynego wyjścia" okazało się być dla mnie wielkim zaskoczeniem w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Autor napisał książkę, którą czyta się z wypiekami na twarzy, na bardzo wysokim poziomie. 

 Autor w swojej książce opowiada historię porwania syna biznesmena, ale jest także druga sprawa, nie mniej istotna, a chodzi o znikanie i mordowanie blondynek, na dodatek mężatek. Sprawy rozwiązuje para znana jak się okazuje z wcześniejszych powieści Ćwirleja - Aneta Nowak oraz Mateusz Blaszkowski. Autor świetnie naprowadza czytelnika na kolejne tropy, a do tego cała fabuła jest mocno przemyślana i dograna. Przeszłość miesza się z teraźniejszością. Dla mnie fajnym zabiegiem na potrzeby książki okazała się sprawa sięgnięcia po niezamknięte sprawy z dawnego życia jednej z postaci. Autor w sposób przemyślany opisuje dialogi na chacie, które są przerywnikami, ale jednocześnie pomagają w lekturze. 
 Kryminał nie jest to gatunek, za jakim przepadam, ale po lekturze pana Ćwirleja patrzę na niego łaskawszym okiem, gdyż nie mam tej książce absolutnie nic do zarzucenia. A wręcz przeciwnie. Jest to lektura na bardzo wysokim poziomie. Po takie historie zawsze sięgam z przyjemnością i zaciekawieniem. "W jedynym wyjściu" znalazłem nie tylko emocje, związane z postaciami, ale również elementy obyczajowe i tło, które zostało doskonale naszkicowane, co nie jest aż tak oczywiste wśród współczesnych i rodzimych autorów. Bez wątpienia sięgnę po lektury Ćwirleja, gdyż poziom "Jedynego wyjścia" jest wysoki, a co za tym idzie, sama fabuła niebanalna i wciągająca. Polecam. 


Sally Rooney - "Normalni ludzie"

  Bardzo chciałem przeczytać książkę, którą wychwalają pod niebiosa znawcy literatury, a do tego otrzymała jedną z najważniejszych nagród li...