Diane Setterfield - "Była sobie rzeka"


Na takie książki czeka się latami. Takich opowieści się nie czyta, ale je dawkuje, żałując, że to już koniec. Nie sposób na początku wspomnieć o tłumaczeniu, które jest doskonałe. To książka o cudach, wydarzeniach niemożliwych, ale jakże pięknie napisana. Moja ukochana Anglia, rzeka Tamiza i postacie, którzy mimo, że fikcyjni, wydają się być namacalni i realni. 

"Była sobie rzeka" to o wiele więcej niż opowieść. Autorka w swojej historii stawia pytania o tożsamość, o to kim jesteśmy, skąd przychodzimy i dokąd pożądamy. Trzy rodziny i każda uzurpuje sobie prawo do dziewczynki, twierdząc, że to własnie ich krewna. W tej książce jest tajemnica, jest szczypta magii oraz to, co uwielbiam. Piękny język, świetny warsztat i miejsce, w którym nie sposób się nie zakochać. Autorka napisała opowieść o ludziach, która głęboko zapada w pamięci. To baka o rzece, ludziach i tym co wokoło. Nieujarzmiona rzeka i ludzie, będący przedstawicielami rożnych gatunków społecznych.

 "Była sobie rzeka" jest opowieścią dopracowaną w każdym szczególe, pełną zaskakujących wydarzeń. W trakcie lektury popłynąłem z opowieścią. Gdzieś z tyłu głowy słyszałem głos autorki, szpecącej mi wprost do ucha tę baśń, która baśnią być nie musi.

 Zapraszam do przeczytania tej niezwykłej historii, która urzeka od początku do końca. W mojej ocenie jest to arcydzieło. 


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu 


Kelly Weinersmith, Zach Weinersmith - "Jakoś wkrótce. Dziesięć technologii niedalekiej przyszłości, które wszystko usprawnią i/lub zepsują"

 Pod długim tytułem kryje się ciekawa książka, traktująca o technologiach, o których mamy raczej znikome pojęcie. A przynajmniej lwia cześć z nas. Uznana badaczka plus rysownik stworzyli książkę, która oprócz ciekawych rysunków zawiera również dużą dawkę humoru, a to przekłada się na jakość. Autorka z dystansem i w sposób prosty opowiada o sprawach, które są ważne dla ludzkości i wpływają na nasze życie. Nie miałem pojęcia, że takie tematy jak synteza jądrowa czy programowalna materia, mogą być opisane w tak ciekawy sposób. 
Autorka wykazuje się obszerną wiedzą w wielu tematach i co najważniejsze, potrafi przeprowadzić to w taki sposób, że dobrze się bawimy, a przy tym przyswajamy wiedzę. 
To książka zarówno dla nastolatka, jak i dla osoby dorosłej. Doskonały wstęp do głębszej analizy życia i tego, z czym się spotykamy, albo o czym nie mamy pojęcia. Warto sięgnąć. Gwarantowana spora dawka humoru oraz mnóstwo ciekawostek do przyswojenia. Polecam. 

Dorian Zawadzki - "Kobieta w masce"

 Autor nie jest mi znany, a tematyka jakoś specjalnie mnie nie przekonuje. Nie jestem fanem fantastyki, jednak zaryzykowałem. Przekonał mnie opis na tylnej okładce. Zbrodnia oraz globalne ocieplenie. Połączenie okazuje się być dosyć niezwykłe, specyficzne, wywołujące w czytelniku dozę ciekawości. Co w tej książce jest ciekawego, czy są jakieś negatywy? 
 Wielkim plusem jest pomysł na książkę, ale nie rozumiem, dlaczego autor jako miejsce wybiera inny kraj, inny kontynent i postaci, które są realistyczne i ciekawe. Dialogi same w sobie są mistrzowskie. Doskonale. Autor stawia na coś w kształcie pamiętnika, relacjonując dzień po dniu wydarzenia sprzed czasu morderstwa. Na ponad pięciuset stronach mamy do czynienia z tym, co otrzymujemy w dobrych książkach. "Kobieta w masce" to mieszanie gatunków, co mnie osobiście bardzo odpowiada. Autor pokazuje niezbyt odległej przyszłość i to jest dla mnie ciekawe, gdyż mogę identyfikować się czasowo. Wizja autora nie wydaje się teraz być aż tak bardzo nierealna, szczególnie w czasach koronawirusa. Autor skupia się na żeńskim garnizonie wojskowym i towarzyszącym temu miejscu zwyczajom. 
 Autor świetnie pokazuje bunt jednostki przeciw systemowi i innym. Inność w niektórych aspektach jest akceptowana, w innych tępiona. Jest jeszcze jedna umiejętność autora, o jakiej nie mogę nie wspomnieć. Jest nią zmiana punktu widzenia, przez co czytelnik dostaje nowe bodźce do czytania, a cała historia na tym mocno zyskuje. 
 Dla mnie jedyną wadą o jakiej wcześniej wspomniałem, o ile mogę tak napisać, jest przeniesienie miejsca akcji na inny kontynent, a co idzie za tym idzie, amerykańskie imiona i nazwiska. Ale to jest tylko moje odczucie, jakie nie wpływa na ogólny odbiór. 
   Podsumowując Dorian Zawadzki napisał powieść, jak mnie zaskoczyła. Poziom narracji i dialogów jest na bardzo wysokim poziomie. Książka mnie zaskoczyła pozytywnie i z przyjemnością sięgnę po poprzednią powieść autora pod tytułem "Selekcjoner". Serdecznie polecam. 

Diane Setterfield - "Była sobie rzeka"

Na takie książki czeka się latami. Takich opowieści się nie czyta, ale je dawkuje, żałując, że to już koniec. Nie sposób na początku wsp...