Hannah Kristn - "Wielka samotność"

 Musiałem przeczytać, a raczej wysłuchać książkę autorki mojego ukochanego "Słowika". Nie mogło być inaczej. Autorka potrafi wprowadzić czytelnika, lub słuchacza (jak w moim przypadku) w stan innej świadomości. Tym razem nie mogło być inaczej. Opowieść rozpoczyna się 46 lat temu i większość akcji dzieje się na Alasce, miejscu specyficznym, trudnym do życia, trudnym do akceptacji przez ludzi pochodzących z zewnątrz. Przeniesienie się na Alaskę to życie bez cywilizacyjnych wygód jak chociażby prąd i deficyt słońca, ale także inne niewygody. Rodzina Allbright nie ma wielkiego wyboru. Ich przybycie i pobyt to próba pokazania nie tylko miejsca, które przestaje być samo w sobie dziewicze i surowe, ale autorka przez pryzmat dysfunkcjonalnej rodziny ukazuje samotność tam , gdzie jej być nie powinno.  Na Alasce wychodzą z człowieka największe demony. Trudny charakter ojca i uległość matki są dla nastolatki Leni trudnym doświadczeniem, szczególnie w takim miejscu, jakże nieprzyjaznym dla człowieka. Mają miejsce wydarzenia, które mrożą krew  żyłach. W ludziach budzi się nowy instynkt, uśpiony do tej pory. Jest to instynkt przetrwania. 

 "Wielka samotność" jest utworem, który jest napisany z wielką wnikliwością, licznymi, pięknymi opisami i wszystkim, co zawierają książki pisane przez wybitnych pisarzy. Autora snuje swoją opowieść bez pośpiechu, zgodnie z życiem  na Alasce. Warto przeczytać. Polecam. 

Wielki Buk o mojej najnowszej powieści

 Dzisiaj trochę nietypowo, gdyż niekwestionowana dama literackiej blogosfery opowiada o mojej czwartej powieści "Anathema". Nie ukrywam, że jest to mi opowieść najbliższa i bardzo, bardzo osobista. Odkąd ją napisałem, czyli od kilku lat, biłem się z myślami, czy oby na pewno powinna ujrzeć światło dzienne. Ostatecznie została wydana i odzew jest pozytywny. 

 Ja zapraszam do video recenzji oraz na konkurs, który blogerka przygotowała w moim wydawcą, czyli WasPos. Serdceznie zapraszam do obejrzenia recenzji oraz udziału w konkursie.

https://www.youtube.com/watch?v=NQP4J_bb6C8

Harlan Coben - "Bez śladu"

 Zacznę od tego, że jestem wielki fanem autora i lubię czytać jego książki, które zawsze zaskakują. No właśnie, czy zawsze? Tym razem wybór padł na audiobooka  w aplikacji Empik. Staram się nie marnować czasu i w czasie spacerów z psem słucham książek. Mój wybór padł na Cobena, gdyż wiem, że reprezentuje wysoki poziom. 
 Coben wprowadza nas w świat sporu, a dokładniej drużyny koszykarskiej. Ginie bez śladu zawodnik. Tylko czy oby na pewno zaginał? A może po prostu ma dosyć i chce zacząć życie od nowa? Do Myrona Bolitara zgłasza się dawny właściciel drużyny koszykarskiej, aby ten odnalazł Greda Downinga. Pytanie tylko, czy ten sobie życzy odnalezienia, a może ktoś chce aby im zaszkodzić. 
 Początek i środek takie sobie, za to finał to zaskoczenie. Nie spodziewałem się, że tak się to może zakończyć. 
Niestety, większość tekstu ciągnęła się. Dialogi nie wnoszące nic ciekawego i nudne opisy. Nie uratował tego nawet głos lektora. 

Sama fabuła książki jest naciągana i jak dla mnie nie jest zbyt interesująca. Ogólnie książka jest godna uwagi, ale nie jest to szczyt formy Cobena. Niestety.

Hannah Kristn - "Wielka samotność"

 Musiałem przeczytać, a raczej wysłuchać książkę autorki mojego ukochanego "Słowika". Nie mogło być inaczej. Autorka potrafi wp...