poniedziałek, 20 listopada 2017

Ray Kroc - "Prawdziwa historia McDonald’s. Wspomnienia założyciela"

Raymond Albert "Ray" Kroc – amerykański biznesmen czeskiego pochodzenia. Założyciel McDonald's Corporation, która powstała po przejęciu restauracji McDonald's założonej przez braci Richarda i Maurice'a McDonaldów. Znany był jako "Hamburger King". 
Nigdy nie zastanawiałem się nad genezą powstania sieci, nad jej założycielem, czasem jej istnienia itd. Osobiście od lat nie stołuje się w tego typu restauracjach, ale z ciekawością sięgnąłem po biografię Kroca. A jest co czytać. Ile osób wie, że nazwa pochodzi od nazwiska dwóch braci. Kroc z nimi współpracował, ale ostatecznie poszedł swoją drogą.

 Kroc opisuje swoje życie, żyłkę do interesów, swoją ciężką prace i intuicja, która prawie nigdy go nie zawodziła. Historia życia założyciela McDonald’s nie była usłana różami, ale upór, ciężka praca i wiara w sukces doprowadziła go do celu. 

 Kroc jest szczery w swojej opowieści. Nie ukrywa ciemnych stron swojego biznesu, unika wybielania siebie. Przez to jest przekonujący. Autor potrafi być giętki. przystosowuje się do potrzeb rynku, słucha odbiorców i uderza tam, gdzie czuje zysk. Kroc należał do ludzi odważnych, ale również potrafiących się ugiąć. Lubił ryzyko, co jest widoczne w jego wspomnieniach. Będąc prawie bankrutem walczył dalej.  Nigdy nie poddawał się. Wierzył w "american dreams" i spełniał je. 

 Bogatszy o tę wiedzę, będę inaczej patrzył na charakterystyczne budynki. Jako zwolennik zdrowej żywności raczej nie zmienię swoich nawyków żywieniowych, mimo że każdego dnia na świecie McDonald’s odwiedza około 73 mln ludzi. 

niedziela, 19 listopada 2017

Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński - "Pudełko z marzeniami"


Pisanie w duecie jest zawsze ryzykowne, chociażby ze względu na język każdego autora. W udanej książce czytelnik nie ma prawa domyśleć się, które rozdziały pisał każdy z autorów. W tym wypadku takie granice zacierają się, autorzy operują podobnym stylem. 

"Pudełko z marzeniami" jest lekką historyjką, o tematyce niezbyt oryginalnej, ale to nie przeszkadza dobrze się bawić. Mamy tutaj cała plejadę postaci, od dzieci do krzepkich staruszek. Oczywiście jak to bywa, musi być nietrafiona strzała Amora z przeszłości, bagaż negatywnych doświadczeń i wszystko, co składa się na wielkie rozczarowanie miłością. Mamy miasteczko, ludzi, których od razu polubimy (oprócz jednej kobiety), Dla mnie najlepsze były teksty Kalinki. Brawo dla autorów. Tekst o burdelu należy do moich ulubionych. 

 "Pudełko z marzeniami" to święty Ekspedyt uwięziony w  piwnicy w postaci figury, tajemnica znajdująca się w podłodze, pod stopami św. Ekspedyta i tajemnice pudełko, które spełnia marzenia. Jest ciepło miło, przytulnie, niczym w domu, chociaż za oknem śnieg i dzieci oczekują na pierwszą gwiazdkę. 

 Dobrze się bawiłem w  trakcie lektury. Jedynym minusem był głos lektora, który w moim mniemaniu nadaje się do czytania horrorów, a nie komedii. Tego typu książki powinna czytać osoba z ikrą. Ale nie ma w tym żadnej winy autorów. Utwór wysłuchałem dzięki aplikacji Storytel.

wtorek, 14 listopada 2017

Laetitia Colombani - "Warkocz"

 Nie potrafiłem oprzeć się historii trzech kobiet. Pewnie jednym z powodów była moja powieść "Trzy" o trzech kobietach,której drugie wydanie ukaże się w przyszłym roku,  więc zobaczyłem wielkie podobieństwa i nie mogłem nie przeczytać.
 "Warkocz" to historia opowiedziana o trzech kobietach, z trzech różnych kontynentów, warstw społecznych i wierzeń. Oprócz tego, że są kobietami łączy je...wiele.
Urzekła mnie historia Smity, Giulii oraz Sary. To niezbyt obszerna książka, zawierająca niezwykły ładunek emocjonalny. Autorka zgrabnie snuje historie przeplatając niczym włosy w warkocza historie z każdej z kobiet. Doskonałe zakończenie, które nie pozostawia człowieka obojętnym. 
Autorka dba o szczegóły, warstwa psychologiczna postaci jest rozbudowana, a emocje wypływające z "Warkocza" wręcz się wylewają. Siła tej powieści tkwi w misternych szczegółach. Kobieta uciekająca z córką za lepszym losem, znana prawniczka z nowotworem i dziewczyna, którą spotyka tragedia, ale ma przy sobie ukochanego obcokrajowca. Kobiety pokazane w drodze, gdyż tutaj wszystko jest drogą - podróż, walka o lepszy byt czy też rodzinna tragedia. Nic nie dzieje się bez konkretnej przyczyny, wszystko ma swój ukryty sens. 
 "Warkocz" to wulkan niezwykłych emocji, cała opowieść przesiąknięta jest aurą wielkiej siły. Nie dziwi mnie sprzedaż 200 tysięcy egzemplarzy we Francji. Takie powieści oddziaływają na czytelnika w sposób pozazmysłowy. "Po przeczytaniu "Warkocza" inaczej spojrzymy na świat, na człowieka. Takie książki pisane są przez wyjątkowych ludzi. 

Książkę szczególnie polecam kobietom, ale nie tylko. Mężczyźni mężczyźni powinni po nią sięgnąć ze względu na poruszane tematy jako choroba nowotworowa, czy też skrajne ubóstwo. Kobiety łączą...włosy. Z niecierpliwością czekam na planowany finał przeniesienia powieści na duży ekran. 

 "Warkocz" przeczytałem w ciągu jednego dnia z przerwami. Dla mnie nie ma tutaj banalności. "Warkocz" to dla mnie numer jeden z książkę, które przeczytałem ostatnio. Przykład historii, w której piękno tkwi w prostocie. 

poniedziałek, 13 listopada 2017

Michael Hughes - "Mali ludzie"

 Historia rozpoczyna się powoli, ale autor szybko zmienia miejsca, czas perspektywy. Wszystko jest tutaj zaskakujące, wymaga myślenia, kojarzenia faktów, pewnej znajomości historii. Cała książka jest wielką układanką, zarazem zagadką. Dopiero finał wyjaśnia zagadkę podróży w czasie. Tylko, czy o to chodzi?

 Według mnie autor zmaga się tutaj z ludzką wiarą, przekonaniami i różnym czasem, aby wykazać podobieństwa, ale również lęki towarzyszące człowiekowi przez wieki od narodzin. Alienacja i jedna osoba, na pozór zwykła, która jest godna powierzenia tajemnic przez Chrisa dziewczynie, która jest niewidoczna dla innych - Lucy. Jej wygląd i zachowanie krzyczą, aby ją zauważyć, ale każdy jest zamknięty we własnej enklawie. 

 "Mali ludzie" jest książką niezbyt łatwą w odbiorze, ale warto jej poświęcić czas. Pomysł nie jest nowatorski, ale autor obronił się swoim tekstem. Stara drewniana układanka, kupiona na targu staroci, na pozór jest bezwartościowa. Nie dla Chrisa. 

 Autor przemawia oczami wybitnych ludzi, którzy zapisali się złotymi zgłoskami na kartach historii. Czasami są to postacie negatywne, jak Kuba Rozpruwacz. Ci również funkcjonują w wiekowej tradycji.Na uwagę zasługuje język, który jest przystępny i mimo zawirowań czyta się w miarę dobrze. Bez wątpienia warto mieć książkę w swojej kolekcji. Miłośnicy starego Londynu nie będą zawiedzeni. 

  

niedziela, 12 listopada 2017

Elizabeth Winder - "Marilyn na Manhattanie. Najradośniejszy rok życia"

 Moja wiedza na temat ikony filmu nie wybiegała zbytnio poza jej role filmowe. Marilyn kojarzyła mi się ze słodką blondynką, która epatuje seksapilem. Dzięki Elizabeth Winder poznaję  wizerunek osoby zupełnie odmiennej, od tego, który miałem do tej pory. 

Na początku mamy podane osoby, które pojawiają się osoby występujące w książce, w kolejności pojawiania się "na scenie", a co za tym idzie przy każdym nazwisku jest krótka notka o danej postaci, co znacznie ułatwia czytelnikowi zrozumienie niektórych kwestii. Osiemnaście rozdziałów z epilogiem tworzą niesamowity klimat, przenosząc nas do Hollywood. Winder ma wspaniały dar podróżowania w czasie, zabierając ze sobą w tę podróż czytelnika. 

 Marilyn okazała się być osobą niezwykle empatyczną, oczytaną, uwielbiającą klasyki, ale także mającą trudności z zaadaptowaniem siebie w rzeczywistości, chociaż wyprzedzała epokę, przez co również cierpiała. Zraniona, z wieloma kompleksami zmagała się przez całe życie z niezrozumieniem i zaszufladkowaniem. Winder odtwarza ważne elementy z jej życia, czasami skupiając się na pozornie mało znaczących elementach życia gwiazdy. W biografii artystki zobaczyłem człowieka wielkiego dla świata, a małego dla siebie. Przyjaciółka Capote, Sinatry i innych gwiazd sama starał się ukrywać i chronić siebie przed bagażem ludzkiej zawiści i pogardy. 
 Na nowo zakochałem się w uroczej blondynce, ale ta historia dała mi zupełnie inne spojrzenie na jej życie, które wbrew pozorom nie było usłane różami. Winder wydobyła z uroczej blondynki wszystko, o czym powinien wiedzieć każdy fan jej twórczości. Czytelnik w trakcie lektury widzi postać, która zmaga się z problemami codzienności, z uzależnieniami  i doświadcza wielkiej samotności w tłumie. Najwięcej radości sprawia jej kontakt ze zwykłymi ludźmi. Nigdy nie zapomniała swojej drogi, swojego dzieciństwa i piekła, które przeszła w tym czasie. 

 "Marylin na Manhattanie. Najradośniejszy rok życia" to obowiązkowa lektura dla wszystkich fanów aktorki. Napisana z wielką starannością, dbałością o szczegóły. Ta książka ma duszę i żyje swoim życiem. W trakcie lektury miałem wrażenie, że Merylin macha w moją stronę, uśmiechając się tajemniczo. Wspaniała książka. Warto przeczytać. Serdecznie polecam. 

Książka ukaże się 23 listopada 2017 roku nakładem Wydawnictwa Literackiego.

sobota, 11 listopada 2017

Dawna powieść na dysku i próba jej reanimacji

 Klika lat temu napisałem powieść "Anathema". To dla mnie wyjątkowy tekst, pisany w wielkim bólu, zawierający wiele elementów autobiograficznych. "Anathema" pojawiła się na krótko dwukrotnie w sieci, wydana przez jedno z wydawnictw. Niestety, dwukrotnie zerwałem umowę z powodu niedopełnienia warunków umowy, dotyczących przygotowania tekstu. 

Potem napisałem "Śpiącego Kopciuszka" i zainwestowałem w  profesjonalną korektę i redakcję. To był błąd. Okazało się, że osoba, która dokonała poprawek, zrobiła niewiele. Straciłem pieniądze, ale na szczęście pojawił się ktoś, kto zechciał mi pomóc bezinteresownie. Niestety, nie mam kontaktu z tą osobą. Dlaczego znowu nie ryzykuje i nie płace innej firmie za tę pracę? Po pierwsze są to kolosalne koszty, po drugie mam złe doświadczenia w tej kwestii. 

Stąd mój pomysł o zamieszczenie pytania w tym miejscu. O czym jest "Anathema"? Kiedy napisałem ten utwór, jako jedna  z pierwszych, przeczytała go Krysia z blogu "Cyrysia". Poniżej zamieszczam jej recenzję:

"Od bardzo dawna wierzono w klątwy, rzucanie uroku i spojrzeniu złego oka. Ale czy takie praktyki rzeczywiście mają jakąś złowieszczą moc? Spróbujemy się tego dowiedzieć na przykładzie ,,Anathemy’’ Pitera Murphy’ego.

Początkowo poznajemy Michalinę i Józefa Makowskich, młode małżeństwo mieszkające w małej miejscowości na Podkarpaciu. Wkrótce na świat przychodzi Marek, ich pierworodny syn. Niestety rodzicie nie potrafią go pokochać. Patrzą na niego z pogardą, pomieszaną z idącą w parze nienawiścią. Często, zwłaszcza w chwilach upojenia alkoholowego znęcają się nad nim psychicznie i fizycznie. Niebawem pojawia się Marcin, kolejny potomek, który w przeciwieństwie do swojego starszego brata jest oczkiem w głowie całej rodziny. Tylko babcia, jako jedyna osoba na świecie do młodszego wnuczka podchodzi z większym dystansem, uświadamiając rodziców w kwestii błędów wychowawczych. Pewnego dnia niespodziewanie zdarza się tragedia. Matka Marka ginie w wypadku samochodowym. W zaistniałych okolicznościach chłopiec trafia pod opiekę babci, zaś Marcin zostaje z ojcem.

''W życiu niewiele się zgadza z naszymi marzeniami. Rozbijamy nasze oczekiwania o skały zwątpień i frustracji. W chwili, w której za wszelką cenę usiłujemy coś zrozumieć, sięgamy do tego, co było, wierząc w magię historii zbudowanych ze strzępków wspomnień. Tego właśnie pragniemy. Za wszelką cenę zaakceptować przeszłość. Niezależnie od tego, jaka ona była''.

Po wielu wspólnie spędzonych latach staruszka niestety umiera. Zgodnie z jej wolą mężczyzna zostawia wszystko za sobą i zaczyna nowy rozdział w swoim życiu w Ameryce, gdzie wreszcie ma kochającą rodzinę, wspaniałą pracę i świetlane perspektywy na przyszłość. Jednak przed rodzinną klątwą nie da się uciec. Prędzej czy później każdego dopadnie zbierając swe obfite żniwo. Czego bądź, kogo dotyczy tytułowa anathema? Czy nasz Marek wróci do Polski zmierzyć się z własnymi demonami? I kim jest tajemnica postać kobiety owiana chmarą motyli, która od dłuższego czasu co rusz go nawiedza?

Brak mi słów, aby określić wyjątkowość tej lektury. Aż trudno uwierzyć, że jest to historia w pewnej mierze prawdziwa. Tyle tu bólu, smutku i cierpienia. Serce się kraje wraz z każdą kolejną przeczytaną stroną. Dzieciństwo naszego bohatera było prawdziwym piekłem na ziemi. Poznał smak ubóstwa, pijaństwa, nietolerancji i przemocy w każdym możliwym tego słowa znaczeniu. Jak w takiej sytuacji kochać rodziców? Jak darzyć ich szacunkiem i miłością? Przyznam, że sama nie potrafiłabym wybaczyć komuś takiej oziębłości. Szczęście w nieszczęściu, z powodu śmierci mamy chłopiec trafia pod opiekuńcze skrzydła babci. To dzięki niej wyrasta na młodego, przystojnego i inteligentnego młodzieńca. Ale jedna rzecz od wielu lat nie dawała mu spokoju. Dlaczego ukochana babuleńka, co wieczór codziennie okadzała dom białą szałwią? Autor rewelacyjnie potęguje napięcie wprowadzając wszechobecną aurę strachu, niepokoju i przerażenia. Kilkakrotnie wstrzymywałam oddech podczas pojawiania się motyli, które były zapowiedzią czegoś nadzwyczajnego, wręcz magicznego. Strzałem w dziesiątkę jest także umiejscowienie akcji w Bieszczadach owianych legendami i przypowieściami, dzięki czemu klimat powieści posiada swój niepowtarzalny urok.

Piter Murphy zrobił ogromny postęp od momentu wydania swojej debiutanckiej prozy. Jego inteligencja, ogromna wrażliwość, otwartość, zmysł obserwacji i wnikliwość poparta wiedzą i profesjonalizmem czynią tę książką jeszcze bardziej ciekawą i fascynującą. Całość napisana jest lekkim piórem i swobodnym stylem. Opisy miejsc i krajobrazu nakreślone są barwną, wyraźną kreską. Także akcja toczy się całkiem sprawnie, brak jakikolwiek przestojów. Na uwagę przede wszystkim zasługują niezwykle ludzcy bohaterowie. Posiadają zalety i wady, ulegają pokusom, nałogom i  słabościom. Z kolei zakończenie to przysłowiowa wisienka na torcie. W piękny i mądry sposób uświadamia, że ''Od ciebie zależy, kim będziesz. Ty sterujesz własnym życiem''.
.
Dawno nie czytałam tak głębokiej, poruszającej i pełnej wartościowych przesłanek powieści. Jest swoistym drogowskazem w codziennym życiu. Uczy, jak przebaczać bliźniemu : ''Apeluję do was… nie bądźcie okrutni w ocenach innych ludzi. Nie oceniajcie ich. Może się okazać, że nie zdążycie powiedzieć jak ta druga osoba była ważna''. Uwrażliwia na brak tolerancji, poszanowania i akceptacji dla cudzych uczuć, poglądów, upodobań, wierzeń, działań lub obyczajów. ''Każdy z nas ma prawo do życia według własnych pragnień. Uwolnijmy nasze marzenia. Nie rańmy innych, nie ukrywajmy naszych pragnień. Stańmy się motylami, uwolnijmy z kokonów i żyjmy''. A także pokazuje, że nigdy nie jest za późno na odbudowanie rodzinnych i międzyludzkich więzi. Krótko mówiąc- to powieść w każdym calu niezwykła i wyjątkowa. Dajcie jej szansę! Nie pożałujecie."

Minęło kilka lat od napisania tego tekstu, a ja teraz jestem (mam nadzieję) na emocjonalną podróż w przeszłość, ale czytanie tego tekstu wywołuje we mnie duży ból. Trudno jest mi pisać o powodach. Jżeli znajdzie się ktoś chętny, to zapraszam do kontaktu przez adres emailowy allanzet@gmail.com

Tutaj dodam, że w czasie pisania towarzyszyły mi zjawiska, które można określać jako paranormalne. Czasami wydawało mi się, że obudziłem coś, co powinno być uśpione. Ale o tym może innym razem.

czwartek, 9 listopada 2017

Regina Brett - "Kochaj. 50 lekcji jak pokochać siebie, swoje życie i ludzi wokół"


Cieszę się, że dane mi było przeczytać kolejne 50 lekcji Reginy Brett, będącej w moim mniemaniu światowym fenomenem. Felietony Reginy są odważne, napisane szczerze, z wielką dozą dystansu do siebie i wielką odwagą. Brett bazuje na własnym życiu, często na intymnych szczegółach ze swojej przeszłości, bolesnych, traumatycznych, trudnych. A jednak dzieli się nimi z czytelnikami, przekazując im siłę. 
Według mnie ten tom jest najbardziej intymny, ale jawi się pytanie, gdzie są granice prywatności? Autorka nie ma problemy z pisaniem o swojej rodzinie, o swoich uczuciach, błędach, porażkach czy molestowaniu w dzieciństwie przez członka rodziny. 

Każda książka autorki to wielka dawka mądrości. Sam niedawno oddałem swoje poprzednie tomy młodemu studentowi, który przyszedł na rozmowę,w czasie której wpadło mi do głowy, że Regina Brett będzie doskonałą furtką do jego wielu pytań. Podarowałem mu swoje, sfatygowane tomy, wiedząc, że sam nie zakupi sobie tych książek. "Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie" - w tamtej chwili to biblijne motto było mi szczególnie bliskie. Okazało się, że problemy studenta rozwiązały się, a myśli Brett pomogły mu w organizacji chaosu. 

Regina Brett jest naturalna, szczera, pisze bez z\zbędnej kokieterii. To klasa sama w sobie, która nadaje sens życiu milionom ludzi. "W Kochaj...." odkrywa fakty, które powinny być oczywiste, ale nie są. Jej doświadczenia połączone z otwartością na człowieka owocują wielkimi dziełami. Jej książki można czytać ciurkiem, lub wyrywkowo. Każdy rozdział to kolejna lekcja. Czy miłości, przebaczania można się nauczyć? Regina Brett udziela odpowiedzi. Warto sięgnąć po każdy tom autorki. Polecam.

Ray Kroc - "Prawdziwa historia McDonald’s. Wspomnienia założyciela"

Raymond Albert "Ray" Kroc – amerykański biznesmen czeskiego pochodzenia. Założyciel McDonald's Corporation, która powstała...