poniedziałek, 22 stycznia 2018

Harlan Coben - "W domu"

 Zaczyna się od trzęsienia ziemi. Mija dziesięć lat od zaginięcia dwóch sześcioletnich chłopców w dzielnicy dla bogaczy w New Yersey. Win, krewny jednego z zaginionych, otrzymuje tajemniczego, anonimowego e-maila z wiadomością, gdzie można spotkać zaginionych nastolatków. Wiadomość wskazuje na szemraną dzielnicę Londynu, w którym kwitnie handel żywym towarem i pedofilia. Win prosi o pomoc swojego przyjaciela Myrona Bolitara. Kiedy przylatują do Londynu, widzą nastolatka, który może być jednym z poszukiwanych. Niestety, chłopiec zbiega, a Win i Bolitar rozpoczynają śledztwo, które dawno porzuciło FBI. 

 Coben znowu w doskonałej formie, wodzi czytelnika zaułkami nieznanych miejsc. A finał...nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy. Przez ponad 400 stron mamy napięcie, pościgi, śledztwa, powroty do przeszłości i mnóstwo pytań. A sprawa jest drażliwa, gdyż dotyczy porwania dzieci. 

 Coben jak zwykle zaczyna i kończy trzęsieniem ziemi, a w środku nie jest lżej. Napięcie sięgające zenitu i w końcu uczucie towarzyszące zakończeniu. Zawsze mam problem " z wyjściem" z jego opowieści. Są niezwykle sugestywne, realne. Coben potrafi dać mi niezły wycisk. 

 Po raz kolejny doskonały pomysł na fabułę, mistrzowskie opracowanie, język będący czymś, przypominającym otchłań, od której nie sposób się uwolnić. Prawdziwy mistrz gatunku. Serdecznie polecam!

 Za egzemplarz dziękuję Wydawcy



piątek, 19 stycznia 2018

C.J. Tudor - Kredziarz""

 Czasami czytam książki debiutantów, w które trudno mi uwierzyć. To jest debiut? Naprawdę? Oryginalny pomysł, wspaniała narracja i cała ta otoczka, wywołująca ciekawość pomieszaną z napięciem i dreszczykiem. 

 "Kredziarz" to książka, której akcja toczy się dwutorowo. Mamy czasy współczesne i cofamy się trzydzieści lat. Przeplatanie czasowe ma wielki sens i jest celowe. Zaczyna się niewinnie. Grupa przyjaciół jeździ bez celu na rowerach. W miasteczku niewiele się dzieje, do czasu, kiedy zostają znalezione zwłoki, a właściwie ich fragment. Od tej pory nastolatkowie czują, że coś bezpowrotnie odeszło. Wchodzą na formę komunikowania się za pomocą znaków rysowanych kredą. Każdy z nich ma inny kolor, przyporządkowany tylko do siebie. 

 Po trzydziestu latach wszyscy otrzymują wiadomości z tajemniczym kodem, tylko im znanym. Żaden nie przyznaje się do ich wysłania. Koszmar wraca,  a wraz z nim wspomnienia i wiedzą, że muszą stawić czoło czemuś, co nie ma prawa istnieć. 

 "Kredziarz" jest piekielnie inteligentną historią. Tudor napisała opowieść o zagubieniu, o szaleństwie i winie. Osobiście moja uwaga została zwrócona w kierunku wątków psychologicznych. Każda postać zawiera wielki bagaż emocjonalny, a autorka wydobyła z każdego bohatera kwintesencję sprzecznych emocji. Pokazanie paczki przyjaciół,  apotem jako ludzi dorosłych i wydobycie kontrastu z wieku "między" jest udane. Każdy nosi brzemię tego, czego doświadczył. 

 Zakończenie mocno mnie zaskoczyło. Nie takiego się spodziewałem, ale to działa na plus dla autorki. 

 Na koniec okładka. Brawo. Nie jest przesłodzona, ale prosta i nawiązująca do treści. Miałem wrażenie, że na pierwszej stronie jest rysunek napisany kredą. Niesamowite złudzenie. 

Podsumowując. Serdecznie polecam. Książka spełniła moje oczekiwania. Czyta się szybko i z wielkim zaangażowaniem. Polecam. 

czwartek, 18 stycznia 2018

Bohumil Hrabal - "Obsługiwałem angielskiego króla"

 Moje pierwsze spotkanie z pisarzem, ale za to jakie to spotkanie?! Czytałem i zastanawiałem się, ile trzeba mieć w sobie talentu i dystansu do świata, aby popełnić taki utwór. komizm i tragizm zarazem. Historia czeskiego kelnera bawi, wzrusza i pokazuje ułomność człowieka.

 Hrabal z miejsca staje się moim ulubionym pisarzem, a to za sprawą monologów, jakie prowadzi w kolejnych rozdziałach, przedstawiając czytelnikowi swoje życie. Sam siebie nie wybiela, ukazując grzeszki, jakie popełnia. Ludzi, których spotyka są niezwykli, ale zarazem zwyczajni (poza kilkoma wyjątkami). Siła  w tej książce to szczerość, prostota i ukazanie człowieka z jego wadami. Czytamy o sprawach błahych, ale i o tych ważnych. 

 Co za lekkość pióra. Hrabal płynie w swojej historii, zupełnie bez wysiłku. W tle wydarzenia historyczne. Piękny utwór o przemianie człowieka, o jego wzlotach i upadkach. Z opowieści można wysupłać wiele cytatów, będących kwintesencją książki.

 Czytałem wydanie z serii "Film", wydanej przez Świat literacki. I tutaj jest moja drobna uwaga. Zbyt małe odstępy między literami i marginesy psują ogólny odbiór.  Ale podsumowując utwór przywodzi mi na myśl zdanie "Od zera do milionera". Warto przeczytać. 

środa, 17 stycznia 2018

Chris Carter - Jestem śmiercią"

 Moja przygoda z detektywem Robertem Hunterem i jego partnerem rozpoczęły się zupełnie przypadkowo od tomu 7. Jednak ten fakt nie ma większego znaczenia, gdyż każdy tom to osobna historia. 

 "Jestem śmiercią" jest wytrawnym kryminałem z zaskakującym zaskoczeniem. Akcja toczy się dwutorowo. Widzimy mordercę, zwabiającego ofiary i mordujące je, wcześniej poddając niewyobrażalnym torturom i gwałtom, poza jednym wyjątkiem. Jednocześnie detektywi próbują zrozumieć z kim mają do czynienia. Morderca nie zostawia śladów, ale jego poczynania są coraz śmielsze. Zawsze zostawia ten sam podpis "Jestem śmiercią". Zostawia wiadomości, które mają nakierować przydzielone do tych spraw organy na trop. Morderca jest niezwykle przebiegły. 

 Ten kryminał wywołał we mnie lawinę sprzecznych odczuć. W pewnym momencie zacząłem podejrzewać, co w trawie piszczy i prawie zgadłem.To książka dla ludzi o mocnych nerwach. Autor szczędzi tam mnogiej ilości scen tortur, ale to nie zmienia faktu, że ta książka jest mocna. Momentami autor przesadza z opisywaniem brutalności, ale po chwili daje czytelnikowi wytchnienie i pozwala zanurzyć się w dalszej historii. Dzieje się wiele. Jak dla mnie autor przesadza z opisami typu:usiadł, podniósł kubek, wstał, spojrzał w lewo itd. Momentami to było nużące i wytrąca czytelnika z napięcia. 

 Los Angeles, upalne lato i seryjny morderca. Do tego studium postępowania psychopaty. W sam raz na zimowe wieczory. 

wtorek, 16 stycznia 2018

Gabrielle Bernstein - "Wszechświat cię wspiera"

 Niestety, nie jestem w stanie jednoznacznie ocenić tej książki, dlatego tego nie robię. Powód jest prosty. Z reguły oceniam powieści, opowiadania i tym podobne. A ta książka jest czymś w rodzaju poradnika - połączenia filozofii New Age, doszukałem się tam również teorii z Secretu, oraz osobistych wynaturzeń autorki dotyczących dostrajania się ze wszechświatem i pracy z aniołami. Wizualizacje, czakry, medytacje, odmiana jogi czy tez kontakt  przez medytację z ziemią jakoś mnie nie porwały.

 Każdy ma prawo do własnej wiary, do własnego światopoglądu. Tutaj mamy zlepek różnych religii, medytacji, proponowanych ćwiczeń, mających zmienić podejście czytelnika do świata i świata do czytelnika. Autorka opiera się na własnych doświadczeniach, często przy okazji reklamując inne książki, głównie napisane przez siebie. Uważa, że ma cudowny lek, aby czytelnik stał się szczęśliwy, pozbywając się własnych zahamowań. Uważa, że każdy może znaleźć  coś dla siebie, a to dzięki pracy z energiami. 

 Czyta się fajnie, ale w moim przypadku zostaje to w kategorii ciekawostek. Szanuję przekonania pani Bernstein, ale ich nie "kupuję". Z pewnością wielu czytelnikom lektura dostarczy głębokich przeżyć, niektórzy zaczną ćwiczyć z zaleceniami autorki. Wiara czyni cuda - tego jestem pewny. 

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Jojo Moyes- "Ostatni list od kochanka"


Dwie historie, które dzieli odległość czterdziestu trzech lat. Kobiety po przejściach, jedna  z amnezją, druga tkwi w toksycznym związku z żonatym mężczyzną. Tak naprawdę wszystko zaczyna się od znalezionych listów w archiwum redakcji, w której pracuje Ellie. 
Ta historia przypomina mi książki Nicolasa Sparksa, ale Jojo Moyes broni się całością. A dzieje się wiele. Zdrady, nieporozumienia, zawirowania w strefach uczuciowych i kawałki korespondencji, która nie powinna nigdy ujrzeć światłą dziennego. Tutaj ważne są ostatnie rozdziały i sam finał. Moyes pokazuje czytelnikowi miraż,w  którym żyje. Nie zawsze tkwienie w przeszłości jest lekiem na teraźniejszość. Wykreowany świat wydaje się być niezwykle realistyczny i jak zwykle bywa u autorki,  czytelnik identyfikuje się z postaciami. Pisarka nie daje czytającemu odetchnąć. Każdy rozdział to zamknięta perła, czasami brylant potrzebujący szlifu. Zawsze lśni. Moyes potrafi pisać o trudnych relacjach, o uczuciach i tym, co wydawać się może miłością, a nie zawsze nią jest. Ile jesteśmy zrobić i zaryzykować dla własnego szczęścia i dla dobra drugiej osoby?

 Nie każdą postać można polubić, niektóre możemy potępić. Jako czytelnicy mamy do tego prawo, o ile nie porównujemy opowieści ze swoim życiem. Czy kobiety wchodzące w romanse z żonatymi mężczyznami mają prawo do szczęścia? jak zwykle Moyes stawia ukryte pytania między słowami. 

 Książka nie jest romansem wbrew temu, co może sugerować tytuł. To powieść obyczajowa o pogubionych i oszukanych, czasami na własne życzenie. Moyes potrafi snuć piękne historie, zapadające w pamięć. Czekam na ekranizację tej książki. Serdecznie polecam. 

sobota, 13 stycznia 2018

Brooke McAlary - "Prostota. Siła codziennych rytuałów"

 Nie znoszę poradników. Tak już mam. A ta książka ma coś z poradnika, wszakże zawiera "dobre rady". A jednak mój pierwotny instynkt wołał, abym się z  nią zapoznał. Pewnie nie zwróciłbym uwagi na tę pozycję, gdyby nie podtytuł "Siła codziennych rytuałów". Ilu z  nas zastanawia się nad tym, co czyni każdego dnia w sposób zupełnie mechaniczny. Nie zastanawiamy się nad tym, czy to dobrze, czy źle, zaczynamy wpadać w pułapki konsumpcjonizmu i mani zbieractwa. Obwarujemy się coraz nowymi przedmiotami, mechanicznie podejmujemy działania, które są często sprzeczne z naszymi wyobrażeniami o dobrym życiu. Efekt? Znużenie, zmęczenie i częsta agresja wewnątrz nas i na zewnątrz. 

 Brooke McAlary dzieli się z nami świadectwem swojego życia, które miała odwagę zmienić. Autorka jak my była zabiegana, z pewnością przemęczona. W końcu powiedziała sobie STOP. Brooke nie słodzi, nie mówi czytelnikowi, że będzie lekko, ale przekazuje gotowe rady zawarte w rozdziałach" "Rytuały", " Rytmy" oraz "Jestem tu i teraz". Nie ma tutaj nadmuchanej mądrości, ale są proste zdania, trafiające wprost do serca. Autorka celnie trafia w najważniejsze problemy związane z drobiazgami, których nie dostrzegamy. Pokazuje proste ćwiczenia, które zmienią nasze zwyczaje, a do tego nas samych. Mam wrażenie, jakbym przechodził po chmurach, a całość odebrałem jako lekturę duchową. Ta książka zwyczajnie mnie uskrzydliła. 

 Książkę przeczytałem w jedno popołudnie, ale poczułem rozczarowanie, że to już koniec. Perfekcyjne tłumaczenie tekstu wprowadziło mnie w stan błogości i spokoju, a całości dopełniają piękne zdjęcia. Nie można wspomnieć o niezwykle pięknym wydaniu. Twarda okładka, a na niej piękna fotografia. Mamy ponad sto stron i pozornie niewiele treści, ale tutaj dostajemy coś innego. Dostajemy wielki impuls do zmian w naszym życiu, do wyjścia poza strefy komfortu. Zmiany zaczynają się od drobiazgów. Na pozór wydaje się to być oczywiste, ale kiedy przeczytamy "Prostota. Siła codziennych rytuałów", wtedy spojrzymy na to z innej perspektywy. Smakujmy życie. Smacznego. 

Harlan Coben - "W domu"

  Zaczyna się od trzęsienia ziemi. Mija dziesięć lat od zaginięcia dwóch sześcioletnich chłopców w dzielnicy dla bogaczy w New Yersey. W...