Marcin Pilis - "Zemsta kobiet"

 Autora utwory znam od lat, a jego poprzednimi utworami "Relikwia" i "Łąka umarłych" jestem zachwycony. Pilis wyłamuje się ze słodkawego schematu powieści pisanych pod gust czytelnika. Marcin Pilis nie boi się podążać własną ścieżką, co w połączeniu z wielkim talentem literackim przynosi fantastyczne efekty. 
 "Zemsta kobiet" jest opowieścią wielowarstwową o kobietach i nieletnich dziewczynach, które zostały przysposobione do pracy jako prostytutki bez własnej woli. Przyznam się szczerze, że przeczytanie tej książki kosztowało mnie wiele emocji, gdyż autor nie podąża bocznymi ścieżkami, ale pisze wprost, operując językiem sutenerów i innych przestępców na potrzeby książki, co czyni ją bardziej autentyczną i przejmującą. 
 "Zemsta kobiet" to historia kobiet, które nie zawsze mają wybór co do sposobu życia, a kiedy nawet takowy mają, nie zawsze potrafią odnaleźć się w świecie, który zna większość z nas. Powieść czytamy z różnych perspektyw miejsca i czasu, co daje nam głęboki obraz czegoś, co nawet trudno jest sobie wyobrazić, ale nie mamy wątpliwości co do handlu żywym towarem i pedofilii. 
Książkę przeczytałem wczoraj, ale postaci zostaną we mnie na długo z prostego powodu. Odczuwałem ich krzywdę większości zmysłów, jako czytelnik nie mogłem pozostać obojętny na to, co widzę opowiedziane oczami autora. 
 "Zemsta kobiet" to opowieść o próbie odkupienia własnych grzechów i próbie ich zadośćuczynienia, o próbie odnalezienia swojej tożsamości poprzez odnalezienie córki i zrozumieniu tego, co się stało. 
 Zmiażdżyła mnie historia nie mamy i nie taty, którzy bez mrugnięcia okiem sprzedają dziecko za grosze człowiekowi, który pod przykrywką wielkiego społecznika handluje ludźmi. 
 Marcin Pilis znowu odsłonił przede mną świat, który jest na wskroś zły, z całym dodatkiem bagna, który jest jego częścią. Nie mam wątpliwości, że takowe książki są potrzebne, abyśmy się wyrwali ze schematu kolorowych opowieści i poznali bardziej mroczną stronę ludzkiej duszy. Autor jest mistrzem takowych opowieści. Polecam dorosłym czytelnikom. 

Beth O'Leary - "Współlokatorzy"

 "Współlokatorzy" to komedia romantyczna. Koniec kropka. Ale czy tylko. Oczywiście, że dla wielu dociekliwych czytelników będzie miała ono drugie dno. Dla mnie również. na pozór lekka komedia o dwojga ludziach, którzy utracili swoich partnerów. Tiffy potrzebuje natychmiast znaleźć lokum, tanie i przytulne, ale z jej budżetem, pracuje jako redaktorka, nad książką o szydełkowaniu, trudno jest związać koniec z końcem. Leon, człowiek, u którego podnajmuje mieszkanie i łóżko, pracuje na noce zmiany na oddziale paliatywnym. Długo się nie widują, chociaż łączy ich wspólne łózko, a raczej połowa dla każdego i wiadomości tekstowe,e które zostawiają sobie w domku. Zaczyna się niewinnie, ale są coraz bardziej siebie ciekawi. 
 Autorka wiele razy nas zaskakuje, ale dla mnie chyba najważniejszym wątkiem był poruszony wątek miłości homoseksualnej z czasów wojny oraz więziennego. Autorka pięknie pokazała miłość, która nie powinna dzielić, a łączyć. Do tego są inne wątki, nie mniej ważne, ale wszystkie szalenie ciekawe. O'Leary pokazuje, że miłość istnieje ponad podziałami, a nawet najbardziej szalone pomysły nie są w stanie zmienić stanu rzeczy, który ma nastąpić, a sprawiedliwość zawsze znajdzie się we właściwym miejscu . 

 Książkę czyta się szybko, napisana jest prostym językiem, a przy tym doskonale bawi i odpręża. Idealna lektura dla fanów twórczości Jojo Moyes. Dzięki autorce przypomniałem sobie o drobnych gestach w codziennym życiu, które pomagają, zmieniają nas i zmieniają świat. To doskonała lektura na długi, deszczowy dzień. Po niej poczułem się bardziej otwarty na świat. Serdecznie polecam. 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu


Eoin Dempsey - " Biała róża, czarny las"

 Książka "Biała róża, czarny las" w pierwszych rozdziałach przypominał mi ciut "Misery" Stephena Kina, głównie ze względu na podobieństwo postaci. Kobieta zabiera nieznajomego z drogi i go pielęgnuje. Na zewnątrz drogi nie przejezdne. Trwa zima. Schyłek 1943 roku. Franka Geber po tragicznej przeszłości i tym, co spotkało jej bliskich, wraca do letniskowego domku rodziców w Schwarzwaldzie. Nie rozumie rodaków, którzy są gotowi oddać życie dla Hitlera, zabierając przy tym życie innym. 

 Kiedy przypadkowo odnajduje w śniegu lotnika w mundurze Luftwaffe, zabiera go do domu, pielęgnując i nie pozwalając mu umrzeć. Szybko odkrywa, że mundur jest przykrywką, a mężczyzna nie jest nawet jej rodakiem. Sama nie widzi jednak innej opcji poza ratowaniem człowieka z opresji.  Stoją po przeciwnych stronach barykady, ale jednak mimo wszystko łączy ich wiele. Franka ryzykuje wiele, przetrzymując go, ale nie widzi innej opcji, poza pomocą. jeżeli chcą wyjść z tego cało, muszą sobie zaufać, a to wcale nie będzie takie łatwe. 

 Autor genialne odtworzył miejsce i czas, pogłębiając rysy psychologiczne postaci, które tutaj są nieszablonowe. Ta książka wciąga i hipnotyzuje. Historia dwojga ludzi, których łączy coraz więcej, a jednocześnie mają małe szanse na wyjście z tego cało. Doskonała proza, która mnie zaskakuje prostotą, ale jednocześnie wspaniałym warsztatem pisarskim i tłumaczeniem. Rzadko czyta się książki o dobrych Niemcach, a przecież takowi również byli. W tej historii mamy opowiedziane  o wiele więcej niż historia rodzącego się uczucia dwojga ludzi, którzy na dobrą sprawę powinni być dla siebie wrogami. Widzimy dwie postaci na tle szalejącego świata i ludzi, gotowych zabijać dla idei. Dempsey pokazuje, że miłość istnieje nawet w miejscu, które może okazać się piekłem, ale uczucie zawsze rodzi się z otwartości i zaufania. Serdecznie polecam. 

Marcin Pilis - "Zemsta kobiet"

  Autora utwory znam od lat, a jego poprzednimi utworami "Relikwia" i "Łąka umarłych" jestem zachwycony. Pilis wyłamu...