Wywiad z Barbarą Marszałek - współzałożycielką Wydawnictwa NieZwykłe

Moi drodzy.


Dzisiaj goszczę na blogu niezwykłą kobietę, która z miłości do książek założyła z bratem wydawnictwo NieZwykłe. I tak się zaczęło. Pani Barbara Marszałek opowie nam o swojej pracy i nie tylko. Zapraszam do lektury.


Piotr Podgórski: Dziękuję za to, że znalazła Pani czas, aby odpowiedzieć na kilka pytań.
Jaka była geneza powstania wydawnictwa?


Barbara Marszałek: Mój brat Dariusz Marszałek, z którym założyłam wydawnictwo, od dziesięciu lat prowadzi również inne – historyczne – Napoleon V, dziś jedno z największych tego typu w Polsce. Często rozmawialiśmy o tym, żeby coś razem stworzyć w innych klimatach, bo oboje czytamy różne gatunki literackie i kochamy książki. Traf chciał, że akurat w lipcu 2017 roku nasze drogi się spotkały, tzn. Darek miał już mniej obowiązków w wydawnictwie, a ja właśnie skończyłam projekt, nad którym pracowałam, więc mogłam podjąć nową pracę i wyzwanie. Darek napisał do mnie: „To co, otwieramy wydawnictwo?”. W odpowiedzi przesłałam mu listę książek, które czytałam kiedyś po angielsku, a które zrobiły na mnie wrażenie. Brat pozałatwiał sprawy formalne, skontaktował się z autorkami, które były zachwycone naszym pomysłem i tym, że ktoś z zagranicy w końcu je dostrzegł.


P.P.: Wydawnictwo istnieje od czternastu miesięcy, a otrzymało już nominacje do ważnych nagród książkowych (Lubimyczytać.pl). Czy po ponad roku uważa Pani, że na rynku istniała potrzeba zakładania kolejnego wydawnictwa, które wszakże mogło okazać się niewypałem przy takiej ilości wypuszczanych książek na rynek?


B.M.: Zawsze można wnieść coś nowego, innego, co jest wartościowe w odczuciu człowieka, który to tworzy. Dlaczego pisarze piszą, skoro już o wszystkim zostało napisane? Dlaczego reżyserzy kręcą nowe filmy? Rzeźbiarze tworzą nowe rzeźby, a malarze obrazy. Staramy się starannie dobierać tytuły, które wydajemy, wkładamy w to nasze serca i wierzymy, że czytelnik po zakupie wydanej przez nas książki, będzie zachwycony, wręcz odurzony lekturą.


P.P.: Wydawnictwo NieZwykłe charakteryzuje szeroki wachlarz tego, co wydajecie. Znajdziemy tam kryminały, powieści obyczajowe, ale również gatunki przeciwstawne, jak chociażby romanse. Czytelnik w XXI wieku poszukuje lektury łatwej i przyjemnej, ze szczęśliwym zakończeniem, czy też woli zgłębiać zakamarki ludzkiej duszy podczas lektury mrocznego kryminału?


B.M.: Każdy człowiek jest indywidualną jednostką. Mamy odmienny gust, lubimy różnego typu literaturę, filmy, muzykę. Chyba nie ma zasady, że dany czytelnik tylko zanurza się tylko w lekkiej literaturze. Ma z pewnością pewne preferencje, ale uważam, że ogólnie ludzie lubią czytać po prostu dobre książki, niezależnie od gatunku.


P.P.: Jest Pani współzałożycielką wydawnictwa, redaktorką, matką. Reprezentuje Pani powiedzenie: „Dla chcącego nic trudnego”. Rozumiem, że praca w wydawnictwie do lekkich nie należy, ale jak znajduje Pani czas na to wszystko? Człowiek orkiestra?


B.M.: Nie ukrywam, że mam napięty grafik. Teraz jest zima, więc przyjemnie jest poświęcić bardzo dużo czasu pracy, siedząc w ciepłym pokoju – szczególnie kiedy się ją kocha. Ale gdy tylko przyjdzie wiosna, na pewno postaram się więcej odpoczywać i przebywać na świeżym powietrzu. Dzisiaj praktycznie każda kobieta jest „człowiekiem orkiestrą”. Ostatnio poprosiłam naszą autorkę Ewę Pirce, aby napisała jakąś ciekawą, śmieszną anegdotkę dotyczącą jej „dnia pisarki”, którą potem planowałam opublikować na naszym fanpage’u. Aby jej dokładniej wyjaśnić, o co mi chodzi, napisałam: „No wiesz, piszesz i piszesz od samego świtu, masz ogromną wenę, a tu sąsiad puścił na full Eminema, listonosz przyniósł zniszczoną paczkę, a za chwilę zadzwoniła dyrektorka z przedszkola, że twoje dziecko ma gorączkę i musisz je odebrać”. Na co Ewa odpisała, że trudno jej będzie znaleźć taką anegdotkę, bo ona pisze po nocach. Aktualnie współpracujemy z polskimi pisarkami: ze wspomnianą Ewą Pirce, Melissą Darwood, Moniką Magoska-Suchar oraz Sylwią Dubiecką. Wszystkie mają dzieci w wieku przedszkolnym, które – jak to dzieci w tym wieku – wymagają bardzo dużo uwagi, częściej chorują. Podziwiam więc autorki, że znajdują czas i siłę na pisanie.
Za spełnieniem marzeń kryje się nie tylko łut szczęścia, ale też ciężka praca i mnóstwo wyrzeczeń.


P.P.: Chcę zapytać o plany wydawnicze na ten rok.


B. M.: W tym roku planujemy wydać więcej zagranicznych nowości. Przed nami sporo niezmiernie ciekawych premier. Już w marcu ukaże się powieść Upadające imperium Johna Scalzi’ego, którego fanem jest Georg M.M. Martin. Również w marcu odbędzie się premiera książki nominowanej do renomowanej niemieckiej nagrody imienia Friedricha Glausera (Friedrich-Glauser-Preis) Druga połowa nadziei Mechtildy Boormann. Dla fanów historii mamy niespodziankę w postaci powieści Maria, królowa Szkotów Johna Guya, na podstawie której został nakręcony film – w styczniu był w polskich kinach.
Miłośniczki romansów również znajdą coś dla siebie. W tym roku wydamy między innymi takie książki jak: Hold you close duetu Melanie Harlow i Corinne Michaels, cykl o mafii z wątkiem miłosnym – „Złączeni honorem” C. Reilly, Cena pocałunku L. Kage.
Nawiązaliśmy współpracę z nowym wydawnictwem, które założyła Sarah Jessica Parker. Tej pani nie trzeba przedstawiać. Sarah, debiutując jako wydawca, zdecydowała się postawić na debiut pisarski, który za oceanem zaczyna odnosić sukces. Mowa tutaj o książce A place for us F. Farheen Mirzy. Powieść ukaże się u nas w maju.
Fani fantastyki będą mogli delektować się lekturą Wiedźmy morskiej S. Henning.
Oczywiście w tym roku wydamy również kontynuacje serii, które ukazały się u nas w roku 2018.
Również do naszego grona polskich pisarek dołączą kolejne: debiutantka Meg Adams oraz Karolina Wójciak. Pojawi się jeszcze mnóstwo innych bardzo ciekawych tytułów.


P.P.: Jak wygląda przyjmowanie propozycji wydawniczych „od kuchni”? Nie wątpię, że macie ich Państwo mnóstwo. Czy Pani czyta wszystko, czy już po kilku stronach czuje, że dany tekst nie nadaje się raczej do wydania w NieZwykłe albo że nie wpisuje się w plan wydawniczy?


B. M.: Otrzymujemy bardzo dużo propozycji wydawniczych od polskich autorów. Jesteśmy małym wydawnictwem, bez żadnych „pleców” i mamy bardzo dużo pracy. Nie sposób przeczytać wszystkich propozycji od deski do deski. Czytamy te, których streszczenie nas zainteresuje. W jakimś poradniku dotyczącym pisania scenariuszy filmowych przeczytałam, że najważniejsze jest dziesięć pierwszych stron. Coś w tym jest. Poza tym propozycje wydawnicze, które wydają nam się ciekawe, ale nie do końca jesteśmy pewni, czy spodobają się czytelnikom, przesyłamy zaprzyjaźnionym blogerkom – książkoholiczkom. One pomagają nam w podjęciu decyzji, za co jesteśmy im ogromnie wdzięczni.


P. P.: W jednym z wywiadów z Panią przeczytałem, że pisze Pani opowiadania i wiersze. Gdzie możemy się zapoznać z Pani twórczością?


B. M.: Publikowałam opowiadania i wiersze na portalach literackich (min. Fabrica Librorum, Portal Pisarski). Moje opowiadania były publikowanie w „Sofie”, „Helikopterze”. Tomik wierszy „Milion kawałków” można zamówić w księgarni internetowej wydawnictwa Napoleon V.


P. P.: Jako wydawca nie myślała Pani o napisaniu powieści, która z pewnością mogłaby posłużyć jako przykład „adeptom pisania”? Kto, jak nie filolog literatury polskiej i wydawca, napisze coś, przed czym wszyscy upadniemy na kolana?


B. M.: Z pewnością kiedyś napiszę powieść. Potrzebuję na to czasu. Na razie całą energię wkładam w rozwój wydawnictwa. A czy ta powieść (jeszcze nieistniejąca, haha) spodoba się czytelnikom? To już będzie zależało od nich.


P.P.: W Polsce zostało wydanych kilka poradników na temat tak zwanego kreatywnego pisania. Czy NieZwykłe nie przymierza się do dołożenia swojej propozycji poradnika? Czy pisania się można nauczyć, a może człowiek się z tym rodzi?


B. M.: W najbliższej przyszłości nie zamierzamy wydawać tego typu poradnika. Z pewnością pisarz może doskonalić swój warsztat, a nawet powinien. Pisanie to nie tylko talent, który trzeba mieć, ale ciężka i żmudna praca. Pisarz oprócz warsztatu powinien mieć też rozeznanie w rynku, co czytają czytelnicy i dlaczego to czytają. Można napisać genialną książkę, która trafi do 200 osób, a można napisać słabą dla 200 000. Sporo zależy od tematu, jaki autor porusza, miejsca akcji, kreacji bohaterów.


P.P.: Ostatnio miała u Was premierę książka dotyczącą tragedii, która spotkała świat – drugiej wojny światowej. Osobiście za to szczególnie dziękuję. Coraz mniej mamy tego typu powieści na rynku. Sami jesteśmy tak zmęczeni teraźniejszością, że wolimy nie wspominać tego, co było. Nie wolno nam zapominać. Kiedy przeczytałem „Żonę nazisty” Edith Hahn-Beer, jeszcze dobitniej to zrozumiałem. Dzisiaj otacza nas inna rzeczywistość, ale jesteśmy podzieleni, często nie akceptujemy ludzi o innych poglądach. Boimy się inności? Pamiętam, kiedy na studiach, bodajże na wykładzie z psychologii społecznej, prowadzący powiedział, że atakujemy to, czego się boimy.


B.M.: Historia Edith Hahn z pewnością zmusza do myślenia. To historia o sile chęci życia, przenoszącej góry. To również historia ludzkiego heroizmu. Dziś często nie doceniamy tego, co mamy – dom, rodzina, jedzenie, ciepłe łóżko. Żeby przypomnieć sobie, jakimi jesteśmy szczęściarzami, oraz żeby nie zapomnieć o tragicznej historii, która spotkała świat, najlepiej po prostu przeczytać tę książkę.
Czy boimy się inności? To z pewnością jest indywidualna sprawa każdego człowieka. Dziś w naszym kraju nie sposób tego nie zauważyć, że to, co odbiega od pewnych schematów myślowych, jest traktowane jako gorsze. Nie chciałabym się tu zagłębiać w politykę czy naszą polską mentalność, bo to jest temat, o którym można mówić i mówić. Chyba najlepiej pasuje tu stwierdzenie: „Jeśli chcesz zacząć naprawiać świat, zacznij od swojego ogródka”.


P.P.: W krótkim czasie wydaliście już sporo tytułów. Czy są wśród nich takie, które darzy Pani szczególną sympatią? Może są takie, do których trudno było zdobyć prawa autorskie, a Wam się to udało?


B.M.: Wszystkie książki, które wydaliśmy, moim zdaniem mają to „coś”.
Ale szczególnie kocham powieści:
Złamane dusze S. St. James, Córki smoka W. Andrews, Żona nazisty E. Hahn-Beer, Dziesięć poniżej zera W. Barbetti, Walcząc z ciszą A. Martinez, Tam, dokąd zmierzamy B. N. Toler, Nigdy nie pozwolę ci odejść K. Regnery, seria „Czarny Lotos” E. K. Blair, seria „Laleczki” K. Dukey, K. Webster, seria „W Towarzystwie Zabójców” J.A. Redmerski i moja ukochana seria o drużynie Lisów „All for game” N. Sakavic.
I jeszcze dwa romanse, które dopiero będą miały premierę: „Walcząc o odkupienie” i „Swatanie dla początkujących”.
Jesteśmy młodym wydawnictwem, ale w branży pracujemy już 10 lat i nie mieliśmy większych problemów z przekonaniem autorów, aby wydali u nas książkę. Pamiętam jednak, że bardzo długo szukaliśmy Nory Sakavic, która nie funkcjonuje w sieci i nie ma agenta. Dotarcie do niej było nie lada wyzwaniem, ale się udało.


P.P.: Jak ocenia Pani czytelnictwo w Polsce? Mnie osobiście rośnie serce, kiedy wchodzę do księgarni, a tam wielu ludzi przegląda książki lub je kupuje. Nie wierzę w statystyki spadającego czytelnictwa.


B.M.: Również w to nie wierzę. Śledzę blogi, grupy czytelnicze i tam się cały czas coś dzieje. Ludzie czytają, polecają sobie książki, piszą o wrażeniach po lekturze. Dla mnie bomba! Jak powiedziała Wisława Szymborska: „Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła”.


P.P.: Dziękuję za rozmowę i życzę wielkich sukcesów na niwie wydawniczej i w życiu prywatnym.


B.M.: Panu również życzę wszystkiego dobrego, a czytelników zapraszam na naszą stronę wydawnictwa. Jestem pewna, że znajdą tam Państwo coś dla siebie. Jesteśmy również na Facebooku i Instagramie.
http://wydawnictwoniezwykle.pl/

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Szanowny czytelniku. Jeżeli masz jakieś zapytanie lub też chcesz się ze mną podzielić spostrzeżeniami to proszę o kontakt mailowy, gdyż rzadko odpisuję na komentarze pod postami. Proszę o wyrozumiałość i dziękuję za obecność w moich skromnych progach. Komentarze anonimowe, wulgarne oraz obrażające innych są kategorycznie usuwane.

Donato Carrisi - " Gra zaklinacza"

  Autor jest moim niekwestionowanym mistrzem gatunku. Carrisi nie pisze według ogólnie znanych schematów,  ale w jego utworach jest specyfic...