niedziela, 5 lutego 2012

Pozdrowienia z Podkarpacia

 Siedzę sobie właśnie w pokoiku, w małej wiosce na Podkarpaciu (nota bene) jest to wioska z mojej pierwszej książki i patrzę przez okno. Zawsze, kiedy tutaj jestem zastanawiam się dlaczego czas tutaj płynie inaczej. Ludziom nigdzie się nie spieszy, samochodów nie widać, cisza i spokój. Dzisiaj po przebudzeniu zastałem pasjonujący widok. Za oknem ponad pół metra śniegu i cały świat w bieli. Takich widoków nie mam na co dzień mieszkając w Bydgoszczy. Przypomina mi się scenografia z filmu który ostatnio oglądałem "Lew, czarownica i stara szafa". Życie tutaj (na Podkarpaciu) wiąże się jednak z wieloma niewygodami. Ludzie latem muszą zaopatrzyć się w drewno, aby w takiej porze jak teraz (temperatury sięgają do -30 stopni C) po prostu nie zamarznąć. Kocham tę cisze i te krajobrazy, ale ostatecznie w moim przypadku zwycięża miasto i życie w pędzie. Po prostu jestem uzależniony od hałasu, od natężonych zajęć. Pozdrawiam z Beskidu Niskiego. 









Prześlij komentarz

Dean Koontz - "Pieczara gromów"

 Autora cenię za jego warsztat literacki, ale po raz pierwszy spotykam się z tak słabym utworem, wychodzącym spod jego pióra. Historia ro...