"Zatrute pióra. Antologia kryminału" - praca zbiorcza

   Egzemplarz "Zatrutych piór" otrzymałem w wyniku wygranej jednego z konkursów. Byłem niezmiernie ciekawy, czym zaskoczą mnie nasi rodzimi pisarze reprezentujący tak naprawdę różne typy prozy. Niektórzy specjalizują się w romansach, inni w historiach obyczajowych. Pomyślałem sobie, że to dobrze że takowa książka powstała. No cóż...nadszedł czas na własne przemyślenia.  Z wszystkich opowiadań zapamiętałem tylko pierwsze - "Zatrutą krew" Anny Klejzerowicz. Jak dla mnie REWELACJA!!!To nie oznacza, że pozostałe dziesięć jest gorszych. Każde jest interesujące na swój sposób. Być może przesiąkłem kryminałami Agathy Chrisie czy też Larssona. Ktoś może powiedzieć, że przecież to krótka forma. I tutaj dochodzimy do sedna. Uwielbiam opowiadania, czytam ich setki i nie zawsze pisarz, który tworzy gruby tom potrafi zmieścić się w opowiadaniu, albo noweli. Oczywiście to działa również w drugą stronę. A w tym przypadku mamy utwory powieściopisarzy. 

  Książka mnie kompletnie zaskoczyła. Spodziewałem się czegoś więcej po zawartych w niej historiach. Możliwe, że zbyt cenię "znajomych" pisarzy, aby zadowalać się takimi tekstami. Autorzy nie rzucili mnie na kolana, ale czytałem kolejne historie, czasami ziewając, czasami zerkając w stronę tv. Ogólnie książka mnie nie zachwyciła. A może to ja robiłem sobie zbyt duże nadzieje licząc na teksty, przy których ciśnienie krwi mi wzrośnie, a ja sam będę obgryzał paznokcie. Nic takiego nie nastąpiło, wyłączając "Zatrutą krew" Anny Klejzerowicz.

9 komentarzy:

  1. nie przepadam za antologiami
    miałam możliwość zrecenzowania tej książki dla webooka, ale odmówiłam
    i teraz widzę, że nie mam czego żałować
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam całkiem odmienne zdanie :)
    Uważam, że opowiadania są na wysokim poziomie. To jednak opowiadania, a nie powieść, która trzyma w napięciu cały czas...
    Pan Pilis - świetna robota!

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam wcześniejsze książki Marcina Pilisa i wiem o czym piszę. Zresztą opowiadanie Marcina jest według mnie jednym z lepszych opowiadań w tej antologii, ale nie chcę tutaj nikogo faworyzować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z chęcią sięgnę po tę książkę w najbliższym czasie :) Przy okazji zapraszam do siebie :)

    Pozdrawiam!

    http://aleksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Kończę czytać ową antologię i ja po części się zgadzam z twoją opinią. Piszę po części, ponieważ niektóre opowiadania zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie, ale zdarzyły się tez takie historie przy których odczuwałam znużenie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli natrafię to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam w planach więc i Twoja recenzja w moim odczuciu niewiele zmieni. Jakoś nie mam sentymentu do polskich pisarzy (nie wszystkich oczywiście) przez ostatnie kąciki wzajemnej adoracji na które ciągle wpadam w internecie. Ale może za pare lat mi się odmieni...

    Tymczasem zapraszam do siebie, gdyż wytypowałam Cię do odpowiedzi na mój arcytrudny zestaw pytań :) Spokojnie! Nie musisz tworzyć odrębnej notki, jeżeli nie masz ochoty na zaśmiecanie bloga czy coś.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej, ja mam pytanie małe. Czy byłabyś zainteresowana umieszczeniem w Katalogu Czytelniczym? Wystarczy tylko, że dodasz Katalog do linków i napiszesz w komentarzu bądź w mailu, żebym wpisała na listę Twojego bloga. :) Oczywiście, do niczego nie zmuszam.
    Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Strasznie mnie ciekawi ta antologia. Też brałam udział w kilku konkursach, w których można było ją wygrać, niestety nie udało się. Mam jednak te książkę w bliskich planach. Ciekawe jakie będzie moje zdania:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Szanowny czytelniku. Jeżeli masz jakieś zapytanie lub też chcesz się ze mną podzielić spostrzeżeniami to proszę o kontakt mailowy, gdyż rzadko odpisuję na komentarze pod postami. Proszę o wyrozumiałość i dziękuję za obecność w moich skromnych progach. Komentarze anonimowe, wulgarne oraz obrażające innych są kategorycznie usuwane.

Alan Gibbons - "Hate"

  "Hate" to kolejna książka, niezbyt obszerna, o której tak naprawdę można napisać zupełnie niewiele i aż niewiele. Autor zazna...