środa, 15 sierpnia 2012

"Z głębi serca" - Juliette Fay

 Gdy otrzymałem ofertę zrecenzowania tej powieści, przyznaję się bez bicia i szczerze...pomyślałem sobie, że to kolejny tani romansik dla kobiet. Takie babskie czytadło. Ale zgodziłem się. Na tylnej  okładce zobaczyłem cenę detaliczną. Całe 14,90 złotych. Tym bardziej byłem o tym przekonany. Ale od początku. Książka zawiera 416 stron, więc do najcieńszych nie należy.

 O czym opowiada nam Juliette Fay? Nie będę ukrywał, że bardzo mnie autorka zaskoczyła. Zaskoczyła mnie pozytywnie. Wbrew pozorom nie jest to "tani romansik". Napiszę więcej - to nie jest romans. "Z głębi serca" opowiada losy kobiety o imieniu Dana, która musi zacząć organizować swoje życie od nowa. I od początku nie jest jej lekko, a gdy dowiaduję się że córka cierpi na...O tym przeczytajcie już sami. O tym i o innych trudnych wyborach kobiety, która boryka się z wieloma problemami na różnych płaszczyznach swojego życia. Wbrew moim dziwnym uprzedzeniom książka mnie niesamowicie głęboko wciągnęła. Ta historia mogła się autentycznie zdarzyć. Lubię książki, w których nie jestem pewien autentyczności historii, ale które również tego, że takowa się zdarzyła. To bardzo mądra opowieść, która niesie w sobie optymizm i nadzieję. Mógłbym o niej wiele dobrego pisać, ale co bym nie napisał nie będzie wystarczające. Juliette Fay buduje postacie zwykłe, podobne do tych, które znamy. Dziwnie się czuję po lekturze "Z głębi serca". Będę tęsknił za tymi, z którymi przez kilka dni się zżyłem.

 Komu polecę lekturę? Myślę, że każdy w niej znajdzie coś dla siebie, ale niech szczególnie po nią sięgną ludzie ze złamanym sercem i malkontenci życiowi. Nie twierdzę, ze to komedia, ale historia Dany uwrażliwia i otwiera oczy na innych. To książka z tych, w których odnajdziemy kawałek siebie. Jak dla mnie rewelacja i serdecznie zachęcam do sięgnięcia po "Z głębi serca".

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu 




Michael Lewis - "Wielki szort"

 Książka wpadła w moje ręce przypadkowo. A podobno nie ma przypadków. Ta książka tąpnęła moją wiedzą na temat instytucji zajmujących się...