niedziela, 25 maja 2014

"Zabójczy spokój" - Louise Penny


 To moje pierwsze spotkanie z autorką Louise Penny, ale z pewnością nie ostatnią. Pisarka jest autorką bestsellerowej serii opisujących działania śledcze inspektora Armanda Gamache'a z Motrealu.  Przed rozpoczęciem kariery pisarskiej autorka pracowała jako dziennikarka telewizyjna, prowadząc programy publicystyczne. Zakochana w Qubecku.

 Przed czytaniem zastanawiałem się, dlaczego polski wydawca zdecydował się na taką dziwną okładkę. Krzesło na środku lodowiska. Szybko zrozumiałem, że od tego wszystko się zaczęło. Doskonały wybór. Okładka sama w sobie się broni i przyciąga wzrok i wprowadza do tego, co się ma wydarzyć. 

  " Zabójczy spokój" jest drugą powieścią wydaną w Polsce przez Wydawnictwo Feeria, traktującą o śledztwach inspektora Gamache. Nie ma tutaj wielkiego bum w postaci morderstwa. Wręcz przeciwnie. Poznajemy sielskie życie ludzi w małej osadzie Three Pines, ich relacje, często wzajemną niechęć, jak i skrywane tajemnice. Boże Narodzenie jest wyjątkową chwilą dla mieszkańców osady. Widzimy przygotowania, celebrację świąt, a na koniec wspólne spotkaniu na meczu curlingu, w czasie którego ktoś w naprawdę dziwny sposób ktoś morduje bezdomną kobietę.  Pani de Poitiers ( CC) nie była lubianą osobą w wiosce. Inspektora zadziwia spokój mieszkańców po dokonaniu czynu. Nie potrafiłem do końca zrozumieć zachowania byłego męża, córki i kochanka. Chociaż zamordowana uchodziła za wyjątkowo wredną osobę, jednak zasługiwała na odrobinę współczucia. Wtedy tak sądziłem.  Dziwna jest również metoda, jaką wybrał zabójca. Porażenie prądem w chwili dotknięcia krzesła wymagało pewnych wybiegów, a te w tak surowych warunkach nie należały do najprostszych. Tak naprawdę to dopiero początek odkrywania wielu tajemnic. Nikt niczego podejrzanego nie zauważył, przesłuchiwanie kolejnych mieszkańców nie pozwala na zacieśnienie kręgu podejrzanych.

 Autorka zaskoczyła mnie tak dokładnym i sugestywnym oddaniem miejsca akcji, oraz postaci. Kiedy na dworze termometr wskazywał 26 stopni na plusie, ja odczuwałem zimno, jakie opisywała. Louise Penny doskonale wprowadziła mnie w okolicę, w perfekcyjny sposób przedstawiła postacie i topografię miejsca. Takich emocji do tej pory dostarczały mi chyba tylko kryminały Agathy Christie.

 Cieszę się, że autorka zaoszczędziła mi czytania o hektolitrach krwi i morderstwach co dziesiątą stronę. Dostałem doskonały kryminał, w którym napięcie jest stopniowane, a ja ciągle czuję niedosyt, ale ten jest pozytywny. Trudno było mi się oderwać od tej opowieści. Nie ma tutaj szybkiej akcji. W zamian dostaję doskonałą, przemyślaną intrygę. Do końca nie potrafiłem odgadnąć, kto jest mordercą. Przyznam szczerze, że odkrycie zabójcy niezwykle mnie zaskoczyło. Prawie do końca podejrzewałem każdego. Wszak trudno było odnaleźć osoby, które będą się wypowiadały o CC w pozytywny sposób..

 Lousie Penny ma wielki potencjał pisarski. Tym razem dostałem kryminał najwyższych lotów, od którego nie sposób się oderwać. Nie ma tutaj przypadkowości, chaosu. Pisarka wodzi czytelnika za nos, a do tego serwują sporą dawkę czarnego humoru, za którym osobiście przepadam.

 Doskonałą książka, nie tylko dla wielbicieli kryminałów. Osobiście za nimi nie przepadam, ale są autorzy, których książki czytam na ślepo. Dzisiaj do tej listy dołączyła Louise Penny. Nie przeczytałem jeszcze pierwszej części przygód Armanda Gamache'a. Musze czym prędzej nadrobić zaległości. Przez ponad pięćset stron przebrnąłem wyjątkowo szybko. Dla mnie to niesamowite odkrycie kolejnego WIELKIEGO pisarza. Czas patrzeć na ten gatunek łaskawszym wzrokiem. Szczególnie, kiedy czyta się takie perełki.

 Szanowny Czytelniku. Jeżeli masz ochotę na naprawdę dobry kryminał, który Cię porwie na kilka, kilkanaście godzin z czystym sumieniem polecam "Zabójczy spokój". Ja traktuję tę książkę jako odkrycie perełki w zalewie tandetnych i naciąganych historii.
Prześlij komentarz

Dean Koontz - "Pieczara gromów"

 Autora cenię za jego warsztat literacki, ale po raz pierwszy spotykam się z tak słabym utworem, wychodzącym spod jego pióra. Historia ro...