Jax Miller - "Mam na imię Freedom"

 Przeczytałem kilka dni temu i od tej pory tkwię w jakimś tajemniczym zawieszeniu, którego nie potrafię zrozumieć. "Mam na imię Freedom" jest opowieścią wywołującą we mnie skrajne emocje. Historia kobiety, która po morderstwie męża zostaje objęta programem ochrony świadków. Dwójka jej dzieci zostaje adoptowana. Sytuacja Freedom nie jest do końca jednoznaczna. Z jednej strony tęskni za swoimi dzieciakami, pisze do nich listy, nigdy ich jednak nie wysyłając, z  drugiej strony codziennie się upija próbując zapomnieć. Pewnego dnia kobieta otrzymuje wiadomość,która wstrząśnie jej chaotycznym życiem i  doprowadzi do wielkich zmian. Czy Freedom będzie miała szansę odkupić swoje winy?

 Według mnie powieść jest nierówno napisana, druga cześć jest bardziej ożywiona. Właściwie to miałem wrażenie że do połowy czytam powieść obyczajową, a w drugiej części sensacyjną. Podoba mi się postać kobiety, która wbrew pozornemu marazmowi przejawia chęć do walki. Co ma do stracenia? Według niej niewiele. Co ma do zyskania? Tego nie można zmierzyć.

 Trudno jest jednoznacznie ocenić "Mam na imię Freedom". Wyróżnia się wśród innych powieści - nowości. To opowieść o samotności w tłumie i bólu z niemożliwości rekompensaty innym za zmarnowane życie. Czy Freedom dopnie swego, wyruszając w...
Ciekawie napisany utwór. Polecam. 


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szanowny czytelniku. Jeżeli masz jakieś zapytanie lub też chcesz się ze mną podzielić spostrzeżeniami to proszę o kontakt mailowy, gdyż rzadko odpisuję na komentarze pod postami. Proszę o wyrozumiałość i dziękuję za obecność w moich skromnych progach. Komentarze anonimowe, wulgarne oraz obrażające innych są kategorycznie usuwane.

Wojciech Chmielarz - "Żmijowisko"

Ta książka rzucała mi się w oczy w księgarniach, na forach internetowych czy też portalach społecznościowych. Większość opinii, które ...