czwartek, 22 października 2015

Tess Gerritsen - "Dolina umarłych"

  Kilka tygodni natchnąłem się na książki autorki przeglądając nowości w "Empiku". Zapisałem nazwisko nieznanej mi pisarki i w domu przejrzałem recenzje. Okazało się, że w Polce wyszło już kilkanaście tytułów. Wiedziony instynktem zakupiłem cztery pozycje. Zacząłem od "Doliny umarłych". 

 Przyznam się bez bicia. Od dawna żadna książka nie dostarczyła mi tylu emocji, trzymając do końca w napięciu. 
Kilkoro znajomych wybiera się na nie do końca zaplanowany wypoczynek. Po drodze błądzę i najbliższy czas przyjdzie im spędzić w nieznanym sobie miejscu. Odkrywają kilkanaście identycznych domostw, wydawać się może że opuszczonych w pośpiechu. Świadczą o tym otwarte drzwi, okna i niedokończone posiłki na stołach. Coś jest nie tak, a to dopiero początek historii. Oczywiscie to nie jedyna nitka w tej historii. Lubię takie historie. Sekta, tajemnicze zniknięcia, obserwacje itd. Wszystko jest przemyślane i ze sobą powiązane.

 Pisarka potrafi budować napięcie jak nikt inny i pisać fantastyczną fabułę. Nie mogłem na dłużej pożegnać się z książką, a kiedy musiałem ją odłożyć ciągle o niej myślałem. Naprawdę dawno nie czytałem czegoś tak dobrego, co pozwoliło mi na całkowite oderwanie się od rzeczywistości. Po powrocie z podróży sięgnąłem po kolejną pozycję autorki, na szczęście w biblioteczce mam cztery pozycje. Wkrótce zakupię kolejne.
Prześlij komentarz

Marcin Grygier - "Nie mów, że znikną"

  Autor jest mi znany z innej swojej książki, ale po lekturze ostatniej stwierdzam że Grygier rozwinął swój warsztat literacki. To jest ...