piątek, 8 maja 2015

Michael Crummey - " Sweetland"

 Każda kolejna książka Crummeya jest lepsza od poprzedniej, a autor od początku stawia sobie wysoką poprzeczkę. Oczywiście duże znaczenie ma jakość tłumaczenia tekstu, która jest na niezwykle wysokim poziomie. Crummey wyczarowuje dla nas historię, z której nurtem czytelnik płynie, poddaje się i daje się porwać prądowi opowieści.

 "Sweetland" to historia człowieka w jesieni życia, który nie zgadza się na ostateczne opuszczenie wyspy. Obserwuje innych mieszkańców pragnących opuścić wyspę i stara się ich zrozumieć, ale nie jest to łatwe zadanie. Rodziny zamierzają uciekać z wyspy, kiedy załamuje się gospodarka rybna. Kuszeni przez rząd, przystają na wydawać się może intratne propozycje. Jest jeden warunek - wszyscy, albo nikt. Emerytowany latarnik Sweetland, całe życie trudniący się rybołówstwem nie zgadza się na ustępstwa. Nie pomagają prośby i szantaże. Jest gotowy na ostateczną zapłatę. Więź łącząca go z wysepką jest dla niego cenniejsza od życia, którego niewiele mu pozostało. 

 "Sweetland" można rozpatrywać w rożnych kategoriach, ta książka to opowieść o człowieku, o wyspie, o ludziach i całym świecie. Doskonale skonstruowana fabuła uwodzi doskonałą treścią, głęboką i niezwykle dojrzałą. Crummey po raz kolejny uwodzi, trzyma  w szachu, celebruje słowa tkając z nich misterną sztukę literacką. Wielkie znaczenie ma tutaj miejsce. Dzikie i mało odkryte tereny Funlandii. Tą opowieść nie można ogarnąć czytając jak zwykłe czytadło, to niezwykle wysublimowany tekst o człowieku czującym i patrzącym inaczej niż pozostali, co skazuje go na alienację i niezrozumienie. Ta książka rozdarła moje serce. W pozytywnym tego słowa znaczeniu. Serdecznie polecam.

Michael Lewis - "Wielki szort"

 Książka wpadła w moje ręce przypadkowo. A podobno nie ma przypadków. Ta książka tąpnęła moją wiedzą na temat instytucji zajmujących się...