poniedziałek, 4 stycznia 2016

Paweł Małecki - "Dygot"

 Moim najnowszym  odkryciem jest młody pisarz, mający na swoim koncie już kilka pozycji. Jakub Małecki stworzył coś więcej niż książkę. To mistrzostwo, zawarte w jednym tomie. Czym jest "Dygot"? Okładka wskazuje na postać o dziwnie jasnym odcieniu skóry. Sama okładka może wiele powiedzieć, aczkolwiek ja nie wpadłem dlaczego akurat takowa postać została na niej umieszczona.

 Małecki zaczyna swoja historię wkrótce przed wybuchem II Wojny Światowej, a kończy na czasach współczesnych (2014 rok). Mamy dwie rodziny, których losy się przeplatają, a czasami łączą. W "Dygocie" dzieje się wiele. a wszystko zostało napisane w sposób mistrzowski. Trudno mi było uwierzyć, że autor młodego pokolenia stworzył tekst tak dojrzały. Pisarz opisuje silną wiarę w zabobony, będące częścią istnienia człowieka, pisze o walce, o pokusach. Przekleństwo cyganki jak i wróżba się spełniają. Komuś rodz się dziecko o alabastrowej cerze, ktoś inny traci oko. 

 Dostajemy realizm i magie, kawałek historii  pomieszanej z realizmem. Małecki czaruje, uzależnia poetyckim językiem, zachwyca kunsztem i profesjonalizmem w swoim przekazie. Pisanie o mentalności ludzi na przełomie kilkudziesięciu lat nie jest sprawą prostą.

 Małecki napisał głęboką historię, używając języka innego niż większość pisarzy. Nie poszedł na łatwiznę, ale zagłębił się w psychice postaci, ożywając je i nadając im cechy realizmu. W trakcie czytania "Dygota" sam miałem dreszcze. Trudno było mi się uwolnić od ciężaru, jaki niesie ta pozycja. Pisarz porwał się na trudne tematy, a umieszczenie tekstu na kilkuset stronach było nie lada wyzwaniem, któremu sprostał. W trakcie czytania miałem wrażenie , jakbym czytał "Stulecie Winnych" Ałbeny Grabowskiej.

 Małecki pokazuje człowieka zgodnie z porami roku. Rodzącego się, dojrzewającego, w jesieni życia i umierania. Ale tutaj mamy coś więcej. To psychologiczny majstersztyk dotykający czytelnika. Dla mnie będzie to kandydat do NIKE w 2016 i szczerze życzę zdobycia tej nagrody. Z przyjemnością sięgnę po poprzednie książki pisarza. Serdecznie polecam.

Michael Lewis - "Wielki szort"

 Książka wpadła w moje ręce przypadkowo. A podobno nie ma przypadków. Ta książka tąpnęła moją wiedzą na temat instytucji zajmujących się...