sobota, 11 lutego 2017

Ian Caldwell - "Piąta ewangelia"

 Pisarzom wydaje się, że wystarczy napisać coś przeciw Kościołowi i światowy bestseller gotowy. Autor jest przykładem tego, jak mylne jest to wyobrażenie. Wielu chce popłynąć na fali Browna i to jest błąd. 

 "Piąta ewangelia" ma być z założenia książką, która wciąga i cechuje autora dużą wiedzą w tematach religii i życia za murami Watykanu. A jak jest? Nie do końca tak, jak przedstawia to wydawca na okładkach, zachęcając do zakupu. Właściwie nie wiem, gdyż przeczytałem niespełna połowę i stwierdziłem, że szkoda mi czasu i oczu na tego gniota. 
 Autor miał ciekawy pomysł, ale niestety ja nie kupuję tej taniej historyjki. Mamy morderstwa, cudowne płótno i wszystko, co powinno być atrakcyjne dla czytelnika. Dla większości pewnie będzie. 
Mnie przez blisko 200 stron powieść zwyczajnie wynudziła. Sceny są rozwlekłe. Właściwie irytowało mnie wszystko, a nie mam w zwyczaju czytać czegoś, co nie jest dla mnie atrakcyjne. 

 Temat oklepany. Kolejny mit o kombinatorstwie Kościoła Katolickiego, tajemniczych stowarzyszeń gotowych do najgorszego, aby tajemnice nie wychodziły na jaw. Szkoda czasu. Nie polecam.











Prześlij komentarz

Zapowiedz ksiązki

Dzisiaj zapowiedź książki, która ukaże się 28 lutego. „Unf*uck Yourself. Napraw sie” to bestsellerowa książka Gary’ego Johna Bishopa, znaneg...