wtorek, 7 listopada 2017

Carlos Ruiz Zafon - "Labirynt duchów"

 Tak bardzo oczekiwałem na kolejny tom opowieści z Barcelony, że postanowiłem ją przeczytać zaraz po zakupie, a zajęło mi to...kilkanaście dni. Niestety, musiałem robić przerwy. Przeżyłem wielkie rozczarowanie, zamiast literackiego spełnienia.  Bywały myśli o porzuceniu tego opasłego tomiszcza, którego  czytanie chwilami nie sprawiało mi żadnej frajdy. Daruję sobie tutaj opisywanie fabuły, która notabene jest rozwleczona do granic możliwości. Nie wiem, co kierowało autorem, ale według mnie jest to najsłabszy tom. 
Moim zdaniem polski wydawca powinien wydać tekst w dwóch tomach, oszczędzając oczy czytelników. Pojawiła się obawa, że niewielu kupi drugi tom po przeczytaniu pierwszego? Większości się podoba, niektórzy nawet są zachwyceni, niewiele czytałem głosów krytycznych. 

Mnie w tym tomie brakuje "ducha "Zafona, jego charakterystycznego pióra. Owszem, pojawia się czasami w tekście, ale w większości jest to tekst zbyt rozwleczony. Co to właściwie jest? Kryminał? Powieść obyczajowa? Dla mnie jakieś misz-masz, chwilami bełkot. Zafon czarował w poprzednich tomach, a tutaj poszedł na ilość, nie na jakość. Blisko 900 stron drobnego druku sprawiło mi radość z jednego powodu - KONIEC. Tak. Właśnie tak. Nie poczułem interakcji z Alicją, czy kapitanem policji. Tym razem opowieść o książkach mnie nie porwała, czego strasznie żałuję. Zafona wręcz uwielbia(łem). Pewnie przez jakiś czas będę zachodzi w głowę, co się stało? Możliwe, że za kilka lat powtórnie sięgnę po "Labirynt duchów". Możliwe, że przeczytałem książkę w złym czasie? Jak dla mnie, nie jest to szczyt możliwości autora. Bardzo żałuję. 
Prześlij komentarz

Ray Kroc - "Prawdziwa historia McDonald’s. Wspomnienia założyciela"

Raymond Albert "Ray" Kroc – amerykański biznesmen czeskiego pochodzenia. Założyciel McDonald's Corporation, która powstała...