
Czekam na kolejne powroty Ludmiły na kartach
książki na Mazurską wieś, na pozór zwykłej kobiety i żyjącej bez większych szaleństw
w swoim życiu. Żyje zgodnie z porami roku, z dala od zgiełku cywilizacji i
miłości do miejsca uczy córeczkę Zosię. Wiele się dzieje w jej życiu osobistym,
ale do tego dochodzą nowe postacie i związane z nimi historie. Autorka miesza
postacie wraz z ludowymi legendami, co dla mnie jest doskonałym wybiegiem. Czekałem
na rozwiązanie zagadki ducha kulawej Etny, błąkającego się w okolicach
cmentarza. Zagadka goni zagadkę, ale mamy tutaj o wiele, wiele więcej. Bardzo
lubię styl pisania. Opowieść snuje Ludmiła. Ona jest narratorką i prowadzi nas
przez kolejne strony. Nie ma tutaj pośpiechu w kolejnych scenach, ale między
słowami są głębokie emocje jak i dbałość o opisy szczegółów.
Cieszę się, że dzięki kolejnym tomom poznaję
tajemnice i uroki tego malowniczego zakątka naszego kraju. Ty razem autorka oprócz
dodania czarno – białych zdjęć poszła o krok dalej, co jest nowością w naszym
kraju. Czytelnicy posiadający nowoczesne telefony mają możliwość zeskanowania
kodu na stronie szóstej i obejrzeć dokument na temat powstawania „Prowincji…”.
Autorka jest znana z tego, że do każdej swojej książki przygotowuje się bardzo
dokładnie, zbierając wcześniej odpowiednie materiały, co jest widoczne w czasie
czytania.
Gratuluję Autorce wiedzy na temat okolic i dziękuję,
że ocala to, co ulega zapomnieniu. Właśnie takie książki uwielbiam. Ciepłe,
mądre i z przesłaniem.