czwartek, 28 kwietnia 2011

Relacja ze spotkania z Małgorzatą Gutowską - Adamczyk

  Tak naprawdę nie wiem od czego zacząć, a dzisiaj był dla mnie dzień wyjątkowy. Dlaczego? Spontaniczne spotkanie z Małgorzatą Gutowską- Adamczyk, która  mnie poznała i nawet pamiętała moje imię. A ja pana znam... - rzekła kobieta w wejściu do księgarni kiedy ja już zmierzałem z bagażem książek do wyjścia.  Spojrzałem...czy to...nie, to niemożliwe...Panie Piotrze, kiedy wywiad? A jednak...

  Następnie spotkanie z jedną blogowiczką która również przyjechała na to spotkanie. A spotkanie samo w sobie było niesamowitą ucztą duchową. Gdy wracałem (niestety obowiązki wzywały) zastanawiałem się dlaczego wcześniej nie bywałem na spotkaniach autorskich. I zrozumiałem...a od kiedy w Bydgoszczy bywają artyści tego formatu?  

  Niestety nie robiłem zdjęć, ale jutro podobno mają się ukazać na jednym portalu, więc coś podlinkuję. Samo spotkanie w sobie miało uroczy charakter. Osoba prowadząca doskonale prowadziła spotkanie. Autorka opowiedziała o swoich książkach, o tym co ma w planach, o refleksjach życiowych. Mam wrażenie że z tą kobietą można konie kraść. Jest niezwykle komunikatywna bez zbędnej maniery gwiazdorskiej znanej mi z autopsji. Pani Małgorzata to życiowa kopalnia wiedzy. Gdy opowiadała o "Cukierni pod Amorem" to doskonale wiedziałem o czym mówi. Przecież jestem dzieckiem PRL-u. Trudno opowiedzieć w paru zdaniach o czym opowiadała, ale jej opowiadań słuchało się z zapartym tchem.  Mnie zachwyca spontaniczność i ekspresja z jaką mówiła. Tego nie można się nauczyć, z tym trzeba się urodzić. Chyba jestem jeszcze w "szoku" w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Takich  ludzi nie spotyka się na ulicy. Pani Małgorzata zachęcała do pisania, oferowała swoja pomoc itd. Ilu pisarzy zachowuje się w ten sposób? Nie umiem tego określić, ale po dzisiejszym popołudniu od jutra biorę się za czytanie "Cukierni pod Amorem".

Teraz trochę prywaty...(z potrzeby serca)

  Ja nie wiem czy Pani kiedyś to przeczyta ale jestem wdzięczny za to co Pani powiedziała  i zły na siebie że nie zabrałem dyktafonu. Oczywiście obiecuję że "Mariola. Moje krople" przeczytam. A wywiad? Pani Małgosiu, jeżeli można to się muszę dobrze przygotować. Z tego co dzisiaj usłyszałem wiele wykorzystać, ale ciągle czuję niedosyt. Tak pięknie Pani opowiada.  Dlatego żałuję że nie mogłem zostać dłużej, ale obiecuję że kiedyś, gdzieś....
  Ja ze swojej strony jestem wdzięczny że się tam znalazłem. To był dla mnie piękny czas i czułem się jak Piotruś Pan z Nibylandii. Naprawdę powiedziała Pani dzisiaj wiele mądrych słów, które wprowadzone w życie mogą w nas zmienić. Czego nam wszystkim życzę. Na koniec dziękuję za piękną dedykację. Książka będzie u mnie na honorowym miejscu. I nie dlatego że jest Pani osobą medialną (takowych osób znam wielu prywatnie), ale dlatego że potrafi Pani czarować słowem i przekonuje że Pani sama wierzy w to co mówi. Dziękuję, a wszystkich zapraszam z całego serca na spotkania z Panią Małgosią. Kto nie był niech żałuje, kto może być niech koniecznie się uda na to spotkanie.
Prześlij komentarz

David Ludwig - "Wiecznie głodny?"

  Na książkę trafiłem przypadkowo, oglądając szkolenie z zakresu dietetyki i zdrowych jelit. Autor przytoczył kilka tytułów, w tym równi...