sobota, 14 maja 2011

Przy kawie z Agnieszką Lingas - Łoniewską

 Czwartkowa i  piątkowa awaria serwera sprawiła że poznikały nam części naszyhc wpisów i komentarzy. Do chwili obecnej problem nie został naprawiony, dlatego postanowiłem ponownie umieścić na forum wywiad z Agnieszką Lingas - Łoniewską - autorką poczytnych książek, która ma duże grono wielbicieli w kraju i poza jego granicami. Przypominam że wywiady będę umieszczał co czwartek oz serii "Przy filiżance kawy".

Piter Murphy: Agnieszko, z wykształcenia jesteś filologiem polskim ale z tego co wiem pracujesz w innym zawodzie.  Jak zrodziła się w Tobie pasja pisania?  Czy to jest ucieczka od rzeczywistości, czy też rozliczenie z przeszłością?

Agnieszka Lingas – Łoniewska: Myślę, że wiele rzeczy składa się na to kim jesteśmy, co robimy? Los różnie nami kieruje i w różne meandry nas rzuca. Ze mną było podobnie, młodzieńcze marzenia o tym aby zostać nauczycielką, zderzyły się z rzeczywistością, w której spotkałam się z informacją, iż w tamtym okresie nauczyciele języka polskiego nie są potrzebni. Albo inaczej, jest ich wystarczająca ilość. Moja droga zawodowa potoczyła się w kierunku finansów, a teraz marketingu internetowego i tak młodzieńcze marzenia zmieniły się w chłodny realizm życia. Ale jakieś pragnienie tworzenia we mnie pozostało. I czekało. Aż w końcu pod koniec 2008 roku postanowiłam spróbować. Bo nie można zbyt długo dusić bestii, która mieszka w tobieJ

PM: Piszesz kryminały. Ja się zastanawiam jak to jest że kobiety piszą kryminały a mężczyźni książki o miłości. Czy według Ciebie  w XXI wieku następuje jakieś przeobrażenie w strefie spojrzenia na świat, na życie? Jak to wygląda w literaturze?

AL-Ł: Nie tylko piszę kryminały. Także romanse, a najbardziej lubię pomieszać obydwa gatunki. Niektórzy twierdzą, że to nie jest fajne. Że za mało kryminału w tym kryminale, że za dużo uczuć. To prawda, uczuć w moich książkach jest sporo, a właściwie to na nich oparta jest cała konstrukcja moich książek. W naszej prozie życia czasami zapominamy jak ważne są uczucia, pragnienia, pasja, miłość, ukochana osoba. I właśnie chcę to przypomnieć tworząc historie pełne pasji i namiętności. A że okraszone to jest, bądź wkomponowane w historię kryminalną lub sensacyjną? A czemu nie? Niech się coś dzieje! I oczywiście, że w literaturze pojawiają się trendy, modne tematy. Ale czy teraz wszyscy muszą zacząć pisać o wampirach czy zjawiskach paranormalnych?  Jeśli ktoś traktuje swoją książkę jak produkt marketingowy, to zapewne tak. Jeśli jednak pisanie wynika z potrzeby serca, pragnień utajonych w duszy, to niech tworzy to, w czym czuje się najlepiej.

PM: Twoje książki są doskonale odbierane przez czytelników w każdym wieku.  W sieci pojawiają się kolejne recenzje osób które są po lekturze Twoich książek. Czy Ty sama kierujesz swoje powieści do konkretnej grupy ludzi? Nie boisz się kategoryzowania i tego że zostaniesz zaszufladkowana jako pisarka sensacji i kryminałów?

AL-Ł: Niczego się nie boję. Może tylko nienawiści, ale w sumie to nawet nie jest strach, tylko żal, że są ludzie, którzy tracą tyle pięknych chwil na zatruwanie innym życia. Co do odbioru moich książek, to są zarówno zachwyty jak i opinie druzgocące. Jest też konstruktywna krytyka. I to wszystko sprawia, że widzę sens w tym co robię, bo najgorzej by było, gdyby żaden odzew wśród czytelników się nie pojawiał. A dla kogo są moje książki? Dla osób, które lubią się dobrze bawić, podenerwować, powzruszać  i czasami popłakać.

PM: Jedna z Twoich książek (Dirty World)  została wydana w USA. Opowiedz jak do tego doszło. Czy zamierzasz nadal wydawać swoje ksiażki również poza krajem?

AL-Ł: To była taka zabawa, jeden z moich zwariowanych pomysłów. Nie zamierzam nic więcej wydawać w innym kraju, chyba że dostanę taką propozycję od jakiegoś wydawcy (to pewnie sfera marzeń, ale marzyć warto, a nawet trzeba).

PM: Jeździsz po kraju na spotkania z czytelnikami. Zastanawiam się jak Ty znajdujesz na to czas. Przecież jesteś matką, żoną, pracujesz w firmie. Kiedy znajdujesz czas na pisanie?

AL-Ł: Piszę w każdej wolnej chwili, nocami, w weekendy. Mam mnóstwo znajomych i przyjaciół niemal w całej Polsce, których poznałam, gdy jeszcze publikowałam w Internecie i wówczas pokochali moją twórczość. Od tamtej pory są to moi wierni czytelnicy, którzy są zawsze przy mnie i nieustannie mnie wspierają. Dlatego lubię jeździć na spotkania, bo zawsze jest gdzieś tam… mój „człowiek”, który mnie ugości i wesprze podczas spotkań autorskich. A poza tym takie spotkania dostarczają niesamowitych przeżyć, bo przecież piszę dla ludzi i spotykać się nimi podczas wieczorków to nieprawdopodobna radość. Teraz przed wakacjami pojadę jeszcze na ostatnie spotkanie do biblioteki w Zawierciu, której przy okazji serdecznie dziękuję za zaproszenie.

PM: W planach masz pisanie kolejnych części "Zakrętów losu". Czy to jest Twoja ulubiona seria?

AL-Ł: Trylogia „Zakrętów losu” już powstała w całości, teraz tylko pracujemy nad tekstem i druga część, czyli „Zakręty losu-Braterstwo krwi”, ukaże się pod koniec roku.

PM: Jak wyobrażasz siebie za dwadzieścia lat? Oczywiście pytam o strefę literacką. Masz dalekosiężne plany literackie?

AL-Ł: Mam nadzieję, że nie będę zbytnio pomarszczona, tak abym ładnie wyglądała na spotkaniach z czytelnikami. Bo zamierzam cały czas pisać, niech znajdzie się chociaż jeden człowiek, któremu moje pisanie przynosi radość, to już jest powód, aby tworzyć nowe historie. A już wiem, że takich osób jest wiele i to dla mnie największa motywacja.

PM: Jesteś aktywna w sieci, prowadzisz blogi, posiadasz stronę autorską. Jak oceniasz kontakty z czytelnikami? Czy jako pisarka są one niezbędne? Czy rozmowy które prowadzisz z ludźmi są inspiracją do Twoich książek?

AG-Ł: Myślę, że obecnie technika daje nam szereg możliwości, aby interaktywnie łączyć się z odbiorcami naszej twórczości. Należy to wykorzystać, to na pewno troszkę wspomaga promocję siebie i swoich działań. To  także wzbogaca nas o nowe doświadczenia i daje sygnały, czego oczekują czytelnicy. Albo informuje, że Ci czekają na kolejną książkę i to jest chyba najwspanialsze.

PM:  Istnieją literaccy  guru którzy ukształtowali Twoją literacką wrażliwość? Jak się zapatrujesz na napisanie na przykład napisanie powieści o wielkiej miłości? Czy podjęłabyś się takiego zadania?

AL-Ł: Ciągle piszę o miłości. Teraz kończę kolejną książkę, która będzie właśnie o takiej wielkiej miłości, będzie to opowieść skierowana głównie do kobiet, albo do wrażliwszych mężczyzn. A co do literackich guru? Myślę, że każda przeczytana książka, każde przeczytane opowiadanie kształtowały mnie i moją świadomość przez długie lata, począwszy od 4 roku życia, kiedy to nauczyłam się czytać. A do moich ulubieńców na pewno należą: Stephen King, James Patterson, Marek Hłasko, Adam Mickiewicz, Joanna Chmielewska, Paullina Simons, a także współcześni autorzy, których znam osobiście i bardzo cenię i bardzo lubię. Na pewno Ania Klejzerowicz, Mariola Zaczyńska, Ewa Kopsik, Marcin Pilis, Magdalena Zimniak, Maria Ulatowska i wielu wielu innych.

PM: Agnieszko, kiedy pisarz traci granice  między światem realnym a światem złudnym wykreowanym przez bohaterów? A może czegoś takiego nie ma? Jesteś realistką, czy bujasz w obłokach?

AL-Ł: Ciągle bujam. Zwłaszcza gdy jestem w tzw. „pisarskiej fazie”. Wówczas żyję jakby w dwóch równoległych światach. Niby jestem obecna w realnym życiu, bo przecież pracuję, prowadzę dom, ale w mojej głowie ciągle tworzy się historia, a bohaterowie, o których akurat piszę, mieszkają w szufladkach mojego umysłu, nie dając mi spokojnie funkcjonować. To taki jekyllowo-hydowski świat, w którym muszę się odnaleźć.

PM: Serdecznie Ci dziękuję za tę milą rozmowę i życzę kolejnych bestsellerów i weny twórczej. Pozdrawiam

Również dziękuję i życzę wszystkim niezapomnianych wrażeń, podczas lektury moich książek i nie tylko.
Prześlij komentarz

David Ludwig - "Wiecznie głodny?"

  Na książkę trafiłem przypadkowo, oglądając szkolenie z zakresu dietetyki i zdrowych jelit. Autor przytoczył kilka tytułów, w tym równi...