poniedziałek, 6 czerwca 2011

"Dziecko niczyje" - Michael Seed

   „Niezwykłe koleje losu maltretowanego dziecka, które po latach wyrosło na sławnego spowiednika. Ta historia wydaje się wręcz nieprawdziwa”. /The Daily Telegraph/ W 2007 roku ojciec Michael Seed podjął niełatwą i kontrowersyjną decyzję opublikowania swoich tragicznych wspomnień z dzieciństwa. Czytając tę wstrząsającą historię, nie sposób nie zadać sobie pytania, jak w ogóle po czymś takim można „wyjść na ludzi” i jeszcze wzrastać w wierze? U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe (Mt 19,26). Książka o. Michaela Seeda jest jedną z pierwszych, która w tak szczery i bezpośredni sposób przerywa wstydliwe milczenie ludzi Kościoła w sprawach coraz częstszych w naszych czasach nadużyć seksualnych wobec dzieci. Jest w niej jednak coś więcej niż tylko koszmarne wspomnienia – jest nadzieja na uleczenie z Bożą pomocą nawet najbardziej zaropiałych ran duszy.

   Jestem świeżo po lekturze ksiażki o tytule "Dziecko niczyje" i ciągle towarzyszą mi emocje z tej książki.A są to emocje związane z tym człowiekiem, jego dzieciństwem. Cieszę się że odważył się na tak radykalny krok i napisał o swoim jakże mrocznym dzieciństwie i okresie dorastania, aż do czasów wstąpienia do Franciszkanów. Ojciec Michael Seed nie jest zwykłym zakonnikiem, ale przyjacielem koronowanych głów i spowiednikiem Tonego Blaira który dzięki niemu przeszedł na katolicyzm. Książkę chciałem przeczytać odkąd się o niej dowiedziałem, ale nie sądziłem że tak mną wstrząśnie. Najgorsze jest to że Ojciec Seed pisze bez ogródek, wszystko tak jak pamięta, ze szczegółami które czasami przyprawiają o łzy i ból w okolicach mostka. Ja sam znalazłem w tych tekstach parę analogi do swojego dzieciństwa, a teraz wiem że nie mogę mówić że moje dzieciństwo było złe. Przy doświadczeniach tego zakonnika moje życie było sielanką.  "Dziecko niczyje" to nie jest powieść, ale raczej możemy ją potraktować jako autobiografię, niestety w większości bardzo niesprawiedliwą i nierozumianą przez małego chłopca. Mimo że jestem mężczyzną książka mną wstrząsnęła i nie ukrywam że popłynęły łzy. Ale cieszę się że są na świecie osoby które wysyłają jasne komunikaty do czytelników, że pewne zwyrodnienia nie zakończyły się razem z wojną, że często pod płaszczykiem milczenia dzieją się ludzkie tragedie których ofiarami są niewinne dzieci. 
  Jeżeli zechcesz sięgnąć po tę książkę przygotuj sobie wolny czas, gdyż gwarantuję iż  nie oderwiesz się od tej książki. Przygotuj również paczkę chusteczek higienicznych na otarcie łez. Książka jest kierowana nie tylko dla katolików, ale myślę że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Autora cechuje piękny styl pisania i coś więcej co mi jest trudno określić słowami. Z pewnością nie jest to zwykła książka, ale książka która może zmienić Twoje życie i sprawić że staniesz się lepszym człowiekiem. Ta książka po prostu "boli" na każdej stronie. Czytając ją możesz przeżyć szok, wiedząc że opisana tam historia zdarzyła się naprawdę. Czy Ty czytelniku jesteś gotowy na jej wysłuchanie? Z pewnością warto zaryzykować i dowiedzieć się dlaczego "The Times" nazwał Michaela Seeda " księdzem stulecia".

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu




Prześlij komentarz

Colson Whitehead - "Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki"

 Co roku staram się czytać laureatów prestiżowych nagród literackich na świecie, w tym Politzera. Historia opowiedziana przez autora wym...