Takie tam...

 
  Dziękuję wszystkich, którzy zrozumieli to, co napisałem. Czasami człowiek popełnia błędy, a człowiek jest tylko człowiekiem i trzeba wybaczać. Myślę, że mogę napisać, że w ciągu paru dni pojawi się korekta wykonana przez Wydawnictwo RW2010 i wtedy można zakupić mojego e-booka, jeżeli jeszcze ktoś będzie miał na to ochotę. Jest mi przykro, że w ten sposób rozpoczęła się moja przygoda z pisaniem, ale mam nadzieję, że kolejna powieść o roboczym tytule "Papierowe serce" zrekompensuje czytelnikom to, co się stało. Będzie to powieść w zupełnie innych klimatach. Akcja będzie działa się w USA i w Polsce. Będzie trochę tajemnicy, powroty do przeszłości, rozważanie o tym czy można wybaczyć. Można będzie się troszeczkę bać.
  Wczoraj zastanawiałem się głębiej czy związać się z rynkiem książek elektronicznych, czy też szukać wydawców w formie papierowej? Mój stosunek do formy papierowej jest jasny. Mam świadomość niszczenie lasów itd. Nie chcę w tym brać udziału. Jedno jest pewne. Chcę pisać i będę pisał. Jeszcze wczoraj byłem przez moment przekonany o wyższości papierowej książki nad wersją elektroniczną. Dzisiaj znowu przechylam się ku wydaniu elektronicznemu. Na razie mam czas, aby się nad tym zastanawiać. Obiecuję, że w „Papierowym sercu” tekst przejrzę osobiście parę razy, po mnie przeczytają go dwie znane pisarki i wtedy dopiero puszczę w obieg.

  Wykasowałem opowiadanie...szkoda mojego zdrowia i szargania nerwów...

W piątek wywiad z Renatą L. Górską, autorką ksiażek "Za plecami anioła" oraz " Cztery pory roku".

5 komentarzy:

  1. Kupujesz, czytasz książki, chętnie takowe dostajesz od wydawnictw, ale Twój jasny stosunek do książek jest zniechęca Cię do wydania w formie papierowej własnego dzieła? Trochę to dziwne.

    Opowiadanie... przeczytane. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma w tym nic dziwnego. U mnie refleksja przychodzi gdy mam wydać w takowej formie moje własne dziecko. Mam nadzieję że grupa Neon zdaje sobie sprawę ile trzeba wyciąć drzew, aby wydać książkę np. 250 stron w tysiącu egzemplarzy. I mam nadzieję że grupa Neon zdaje sobie sprawę ile takowe drzewo rośnie lat, aby można je było ściąć. Po prostu uważam że czas myśleć przyszłościowo.Mamy coraz mniej zieleni, a więc naszych drugich płuc. Zresztą rozumiem to jak nikt inny. Jestem astmatykiem, ale to już moja prywatna dygresja :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka pozostaje nią bez względu na formę wydania, dla mnie liczy się historia w niej zawarta, a ten fragment zaciekawił mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po prostu prezentowanie takich poglądów, nawet słusznych, wymaga jakiś działań, inaczej traci się zaufanie. Wydawało się po poprzednich wpisach, że jesteś zdeterminowany wydać książkę swoją w wersji papierowej i jak najbardziej byłbyś z takiego faktu dumny i zadowolony. Teraz dopiero (a przynajmniej teraz to ja - Kasia, jakoś bardziej zauważyłam). I wydały mi się poprzednie wypowiedzi na tle tej deklaracji trochę dziwne.

    Zgadzam się, że warto szukać lepszych rozwiązań, takich które ratują środowisko naturalne.

    Zgadzam się ja - Kasia. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. A recykling to co? Powinno powstawać więcej książek z odzyskanego papieru. Nie trzeba by było wtedy wycinać tylu drzew.

    OdpowiedzUsuń

Szanowny czytelniku. Jeżeli masz jakieś zapytanie lub też chcesz się ze mną podzielić spostrzeżeniami to proszę o kontakt mailowy, gdyż rzadko odpisuję na komentarze pod postami. Proszę o wyrozumiałość i dziękuję za obecność w moich skromnych progach. Komentarze anonimowe, wulgarne oraz obrażające innych są kategorycznie usuwane.

Barbara Rybałtowska - " Szkoła pod baobabem"

  Drugi tom sagi prowadzi nas do gorącej Afryki. Ponad dwa lata mieszka w Ugandzie, w obozie Kodża. Tom opowiedziany z punktu widzenia ki...