środa, 12 października 2011

"Lawendowe pola" - Jenifer Greene

 Kiedy miałem okazję i możliwość wyboru książki, wybrałem właśnie tę książkę. Nie patrzyłem na treść, nie patrzyłem na słowa, patrzyłem na okładkę, która prawie pachniała lawendą. Sama książka składa się z trzech części: "Kolor lawendy", "Zapach lawendy" oraz "Czar lawendy". To historie trzech sióstr, które są totalnie różne, ale wszystkie gdzieś podświadomie czekają na swojego księcia z bajki, którego poznają w najmniej spodziewanej chwili. Czyta się naprawdę przyjemnie. Książka opowiada o walce z tym co nieuniknione, pokazując że miłość czasami jest tuż za drzwiami, że puka cicho. Ja jestem pod urokiem tych historii. Cieszę się, że dane mi było przenieść się w inny wymiar literatury, po który prawie nie sięgam. Spokojny dom, ukryty wśród lawendowych pól. Trzy historie zaklęte w niebieski zapach. Przemówiły do mnie. Dlatego polecam, mimo że jest to książka , którą możemy zaliczyć do romansów.Ja jestem anty - romansowy, ale książkę przeczytałem z przyjemnością.

  Za egzemplarz recenzencki dziękuję Pani Monice z Wydawnictwa 
Prześlij komentarz

Colson Whitehead - "Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki"

 Co roku staram się czytać laureatów prestiżowych nagród literackich na świecie, w tym Politzera. Historia opowiedziana przez autora wym...