sobota, 3 grudnia 2011

Wywiad z Anną Pasikowską



Piter Murphy: Witaj Aniu. Dziękuje za przyjęcie zaproszenia.  Napijesz się filiżankę aromatycznej kawy, czy te z gustujesz w herbacie?

Anna Pasikowska: Ja również dziękuję, że zaprosiłeś mnie do siebie. Z przyjemnością napiję się kawy.

PM: Napisałaś książkę, której akcja toczy się w miejscu, które jest Tobie dobrze znane. Czy Szczecin jest miejscem interesującym dla potencjalnego czytelnika i turysty?

AP: Tak, Pałac z lusterkami to powieść, której akcja rozgrywa się w moim rodzinnym mieście. Urodziłam się w Szczecinie i mieszkam w nim nieprzerwanie do dziś. Choć wyjeżdżałam z niego nie raz, dawno temu nawet za ocean, ale wróciłam. Wiesz, trudno ocenić mieszkance miasta czy jest ono atrakcyjne dla turystów, o to trzeba by zapytać ich samych, ale z tego co wiem to moje miasto podoba się przyjezdnym bo jest inne od wszystkich pozostałych polskich miast. Po pierwsze jest miastem, które dopiero po II wojnie światowej ponownie stało się polskie, wcześniej było i szwedzkie i niemieckie. Powstawało w XIII wieku jako polskie, a potem to historia decydowała kto nim władał . Poza tym jest miastem portowym, leży nad Odrą, ale nie nad morzem, jak wielu sądzi, więc cumujące przy nabrzeżu statki są na stałe wkomponowane w jego scenerię. Największą szczecińską osobliwością są Wały Chrobrego, czyli kompleks tarasów i zabudowań z początku XX wieku znajdujący się nad Odrą. Mamy też niepowtarzalny renesansowy Zamek Książąt Pomorskich urodą swoją nie ustępujący najpiękniejszym w Polsce. Myślę więc, że jest to miasto atrakcyjne gdzie każdy turysta znajdzie coś dla siebie.

PM: „Pałac z lusterkami” to ciepła opowieść o przeznaczeniu i o tym, że życie może się nagle zmienić i stać bajką. Czy w tej książce wszystko jest fikcją literacką?

AP: Z zamiarem napisania takiej właśnie powieści nosiłam się jakiś czas, marzyłam wręcz o tym, żeby akcję umieścić w jednym z pałacyków znajdujących się w starej willowej części miasta. Te stare domy są bardzo piękne, każdy jest wybudowany w innym stylu, ma swoją historię i duszę.  Miałam okazję być w kilku takich wspaniałych willach i właśnie te pobyty bardzo mnie zainspirowały. Toteż kiedy przyszła mi do głowy fabuła natychmiast ją spisałam i tak powstała powieść. W każdej z moich powieści , przynajmniej w jakiejś części, wykorzystuję własne przeżycia i doświadczenia, więc i tu gdzieś tam je wplątałam.  A ponieważ wspomniałeś, że życie może zmienić się tak, by stać się bajką to właśnie inspiracją była dla mnie moja ulubiona bajka o Kopciuszku.

PM:  Trudno było wydać „Pałac z lusterkami”? Wielu debiutantom się to nie udaje, a wszyscy którzy decydują się na wydanie książki w formie elektronicznej są traktowani przez większość jako gorszą kategorię, a często się zdarza że nawet nie próbują szukać wydawcy papierowego. Z jaką myślą podjęłaś napisanie tej książki?

AP:  Pałac z lusterkami nie jest moim debiutem literackim, wcześniej ukazała się powieść ROLLERCOASTER. A znaleźć wydawcę nie było łatwo, myślałam na początku o jakimś dużym wydawnictwie, ale ostatecznie zaufałam szczecińskiemu wydawnictwu Walkowska, której właściciele tak zachwycili się powieścią, że postanowiłam nie szukać dalej. Ja nie uważam, żeby autorzy wydający w formie elektronicznej byli kimś gorszym, wręcz przeciwnie rynek ebooków zaczyna się rozwijać i, tak jak to już się dzieje za oceanem, w niedługim czasie i u nas będzie równorzędnym do papierowego, a może nawet go zdominuje. Zresztą  Pałac z lusterkami w najbliższej przyszłości ma się również ukazać w formie ebooka. A napisanie Pałacu podjęłam z taką samą myślą jak każdą poprzednią moją powieść: miał być oderwaniem od rzeczywistości, relaksem dla czytelników, wzruszającą historią, przeniesieniem w inny lepszy świat. Świat w którym marzenia się spełniają, a nadzieja, nawet gdy wszystko się wali, jest zawsze i do końca i, niech użyję sloganu- umiera ostatnia. Myślę, że ten właśnie cel osiągnęłam.

PM: Jaki jest temat kolejnej książki? Jak mniemam nie jesteś z tych,  którzy piszą jedną historię.

AP: Dobrze się domyślasz, każda moja powieść to zamknięta historia. Mam taką zasadę, że nigdy nie piszę kontynuacji, nie jestem zwolenniczką seriali powieściowych bo wiem, że każda kolejna część tej samej powieści nie będzie już tak dobra jak część pierwsza. A następna? Trzecia powieść czeka na wydanie, jest moją pierwszą powieścią którą napisałam kilka lat temu. Zdradzę tylko tyle, że jej akcja rozgrywa się w Kanadzie. No i mam rozpoczętą czwartą, a o czym będzie? Sama dokładnie jeszcze nie wiem, bo wszystko się tworzy w mojej głowie wtedy kiedy piszę. Nawet jak mam wcześniej jakieś plany co do losów bohaterów, to kiedy siedzę już nad klawiaturą komputera , moje postacie zaczynają żyć swoim życiem i to one kierują mną, a nie ja nimi, robią co chcą i tak gmatwają swoje losy, że czasami jestem bezradna. A najbardziej zależy mi na tym, żeby czytelnik , jak już sięgnie po moją literaturę nie nudził się w jej towarzystwie i jak do tej pory udaje mi się to.

PM: Jak wygląda Twoja ocena dorobku polskich pisarzy w XXI wieku? Dlaczego polscy pisarze nie są traktowani na równi z zachodnimi?

AP: Akurat tak się składa, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy czytałam bardzo wielu polskich autorów tych najbardziej współczesnych. Tych bardziej i tych mniej znanych, a nie chcąc oceniać ich twórczości, bo żadnym sądem nie jestem, mogę tylko powiedzieć, że moimi ulubionymi autorami są: Magdalena Zimniak ze swoimi dwiema powieściami Willa i Szlak, Maria Ulatowska ze swoim Sosnowym dziedzictwem, Wojciech Burger i powieść Szamani życia, Anna Klejzerowicz i Cień Gejszy, Janusz L. Wiśniewski i powieść Bikini, a także dwoje dobrze zapowiadających się autorów wydających swoją literaturę właśnie w formie ebooka - Piotr Mrok i jego zbiór  opowiadań Olimpiada szaleńców oraz Agnieszka Turzyniecka i jej powieść Kres i zaginiona.
Nie wiem dlaczego nasi wydawcy nie traktują na równi polskich i zagranicznych autorów, może to wynika z jakichś zaszłości, może z kompleksów, że to co zagraniczne to lepsze. Ja tak nie uważam, wiem że polska literatura ma ogromny potencjał tylko nie została jeszcze odkryta przez rodzimych wydawców i  odpowiednio doceniona.

PM: Aniu. Czy dom, o którym piszesz w Pałacu z lusterkami naprawdę istnieje w Szczecinie?

AP: Nie, ten dom na tej ulicy nie istnieje naprawdę, nawet nie ma takiej ulicy w Szczecinie. Ale istnieje, tak jak już wspominałam, wiele bardzo podobnych pięknych, starych secesyjnych pałacyków, i w każdym z nich taka historia  zdarzyć się mogła. Teraz dzielnica  starych poniemieckich willi nazywa się Pogodno, ale kiedyś przed wojną, kiedy Szczecin był niemiecki nosiła klimatyczną niezwykłą nazwę WestEnd. Zamieszkiwali ją bogaci przedsiębiorcy, arystokracja i przedstawiciele elit. Te domy otoczone są ogrodami, w których do dziś rosną okazy roślinności z całego świata. Ulice, przy których stoją te rezydencje, zacienione są dostojnymi starymi drzewami, gdzie najwięcej jest platanów i magnolii. Spacer więc po tej okolicy staje się ucztą dla niemal wszystkich zmysłów. Pozostaje mi tylko zaprosić czytelników Pałacu do mojego miasta, żeby odbyć sentymentalną podróż śladami bohaterów powieści

PM: Dziękuję za rozmowę. Życzę kolejnych pięknych książek, w których czytelnicy zapomną o codzienności.

AP: Dziękuję również.





Prześlij komentarz

David Ludwig - "Wiecznie głodny?"

  Na książkę trafiłem przypadkowo, oglądając szkolenie z zakresu dietetyki i zdrowych jelit. Autor przytoczył kilka tytułów, w tym równi...