środa, 27 lutego 2013

"W otchłani Imatry" - Aleksander Ławrow

  Nie będę ukrywał, że po literaturę rosyjskich pisarzy sięgam niezmiernie rzadko. Sam nie potrafię zrozumieć takiego stanu rzeczy, ale generalnie wolę czytać to co jest sprawdzone i zachodnie, albo tez literaturę rodzimych pisarzy. Kiedy otrzymałem e-maila z Wydawnictwa "Dobre Historie" z propozycją recenzji miałem problem. Chciałem i nie chciałem. Ostatecznie zwyciężyła ciekawość i nadzieja, że po lekturze zmienię podejście do  literatów rosyjskich. 

  A. Ławrow (1866 - 1917) to pseudonim Aleksandra Iwanowicza Krasnickiego, słynnego autora kryminałów, którego dzieła rozeszły się w milionowych nakładach. Zaczynał, jako reporter, później zajął się literaturą. Opublikował ponad sto powieści, wiele opowiadań, wierszy, nie mówiąc już o reportażach i szkicach. Pod pseudonimem A. Ławrow napisał powieściowe cykle pt. "Caryca hunhuzów" oraz „Fatalna tajemnica” - wielopłaszczyznowe utwory, w których po raz pierwszy pojawia się postać słynnego detektywa Metodego Kobyłkina. Szczególnym sentymentem pisarz darzył powieść awanturniczą, a zwłaszcza kryminał. Był bowiem mistrzem w tworzeniu zmyślnych intryg.

  Już na początku mogę napisać że oczarowało mnie miejsce i czasy, w których dzieje się fabuła. Koniec XIX wieku, Petersburg, piękne kobiety, morderstwo i oczywiście detektyw który rozwiązuje zagadki. Postacie sa dobrze zarysowane, doskonale wpisane w historię. Sam detektyw przypomina mi Herkulesa Poirota, a cała opowieść przypomina mi stylem kryminały Agathy Christie. I jest to dla mnie jak najbardziej na plus. Autor dokładnie przemyślał fabułę, wartka akcja nie pozwala nam się nudzić, a historia wciąga i trzyma na wysokim poziomie. Kiedy czytelnikowi wydaje się że odgadł odpowiedź jakiegoś wątku, szybko się przekonuje że źle typuje podejrzanego. Autor prowadzi nas na manowce. I słusznie. Dzięki temu ten kryminał wiele zyskuje. Lubię książki, które przenoszą mnie w magiczne miejsca z przeszłości, przy których mogę zapomnieć o wszystkim. "W otchłani Imantry" jest przykładem tego, że nie należy oceniać książki po okładce, a talentu autora po jego narodowości. Książka z pewnością przypadnie do gustu fanom twórczości Agathy Christie, ale nie tylko. Ja gratuluje autorowi tego, że wiernie oddał szczegóły opisów detali w każdej scenie. Czyta się szybko i żałuje, że już jest koniec.  Dla mnie książka jest rewelacyjna i serdecznie polecam każdemu wielbicielowi kryminałów.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu




Prześlij komentarz

David Ludwig - "Wiecznie głodny?"

  Na książkę trafiłem przypadkowo, oglądając szkolenie z zakresu dietetyki i zdrowych jelit. Autor przytoczył kilka tytułów, w tym równi...