środa, 6 listopada 2013

"Niezbędnik obserwatorów gwiazd" - Matthew Quick




  Autora ( w pewnym sensie) poznałem w kinie, kiedy obejrzałem "Poradnik pozytywnego myślenia" i miałem ochotę wyjść w trakcie projekcji. Film kompletnie do mnie nie trafił. Zrezygnowałem z przeczytania książki. Tym razem jest zupełnie odwrotnie. Przeczytałem książkę, ale nie zaryzykuję obejrzenia filmu, bojąc się że ekranizacja coś zepsuje. Autor bardzo mnie zaskoczył treścią, która jest może zbyt amerykańska, ale doskonale trafia w moje gusta.
  Pokazanie ludzi, którzy nie wyróżniają się niczym z  tłumu ( może za wyjątkiem numeru 21) i zainteresowanie nimi czytelnika jest doskonałym wybiegiem. Co my tutaj mamy? Marzenia, dążenie do ich realizacji, pokazanie kontrastów społecznościach i koloru skóry. 

  Pisarz skupił się na pokazaniu ciekawej historii, jakby na drugi plan wysuwając sam plan powieści i dbałość o język literacki.  Quick doskonale się broni tekstem, który powinien być niezauważony, a jednak wpada w pamięć.W "Niezbędniku obserwatorów gwiazd" znajdujemy opowieść ciepłą, ale jednocześnie męską i z pewnością wymagającą skupienia się na niej. 

  Pisarz ma niebywały talent tworzenia magicznych miejsc, postaci, które same w sobie są zwykłe, ale jednocześnie zawierają wielki potencjał do kandydatury na ulubione postacie. Autor ucieka od schematyczności, stawiając na oryginalność. Nie boi się podejmować trudnych tematów, ale opisuje je w sposób przystępny. Nie skupia się na filozoficznych dysputach, ale stawia postacie w określonych momentach życia, jakże dla nich ważnych. Można się z nimi doskonale identyfikować. 

  Matthew Ouick pisze przemyślane powieści. Morały, które zawierają są dopracowane. Kiedy czytałem "Niezbędnika obserwatora gwiazd" wiele razy zadawałem sobie pytanie, jak można było to tak napisać. Niebanalnie, żywo i z pewną ironią. Miałem wrażenie, że autor daje pstryczka w noc czytelnikowi i śmieje się z jego ograniczeń. A czytelnik otwiera usta i biega gorączkowo po tekście, czekając co się wydarzy dalej. Trzeba przyznać, że pisarz potrafi pisać oryginalnie. Bez zbędnych słów, z humorem i z dystansem do świata kieruje świat podobny do naszego, ale zupełnie inny, taki, którego częścią pragniemy zostać. 

 Książka jest skierowana dla młodzieży, ale starsi czytelnicy również doskonale się odnajdą w  tekście. Czy miłość, ból i rozterki nie towarzyszą każdemu z nas?
Jak najbardziej polecam każdemu, również stulatkowi.

Prześlij komentarz

Colson Whitehead - "Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki"

 Co roku staram się czytać laureatów prestiżowych nagród literackich na świecie, w tym Politzera. Historia opowiedziana przez autora wym...