poniedziałek, 4 listopada 2013

"Zamek z piasku" - Magdalena Witkiewicz



 Magdaleny Witkiewicz przedstawiać raczej nie trzeba. Autorka książek, które z miejsca wdzierają się na listy bestselerów, pozostając tam na długi czas. Od długiego czasu śledziłem karierę autorki i rosnące rzesze czytelniczek. Pisarka kieruje swoje utwory do kobiet, ale czy oby tylko do tej grupy? 

 Zaryzykowałem. Zakupiłem „Zamek z piasku” i wyjątkowo szybko zabrałem się do czytania. Powieść jest najnowszym dzieckiem autorki. O czym traktuje? Skoro dla kobiet musi być miłość, zdrada, uczucia, których bohaterka nie jest pewna. I tutaj wielkie gratulacje. Pisarka doskonale naszkicowała główne postacie - Wiktorię, Marka, Jakuba i Dominikę. Nie dostajemy tutaj miłosnej papki, ale historię, która daje do myślenia i uzależnia od kolejnych stron. 

  Magdalena Witkiewicz wzięła na tapetę temat trudny. Opisuje potrzebę macierzyństwa i brak akceptacji nieposiadania dziecka. Jaką cenę zapłacą postacie z książki za brak możliwości własnych pragnień?  Znają się od zawsze, ślub jest naturalną konsekwencją ich bycia razem. Decyzja o posiadaniu potomstwa i niespodziewane trudności. Kolejne zawody, kolejne łzy i oddalanie się od siebie. A pojawienie się tego drugiego może zwiastować zmianę, która nie zawsze musi się zakończyć happy endem.

  Pisarka napisała opowieść, pod którą ( jej częścią) może podpisać się wiele kobiet. Ile z nich nie przeżywa stanów emocjonalnych, które przeżywa Weronika? A co z Markiem i Kubą? Czy panowie różnią się znacząco od tych, których znamy w naszych środowiskach? Nie sądzę. Jesteśmy złożeni nie tylko z ciała, ale również z emocji, które nam towarzyszą. 

  W książce wyczuwa się perfekcyjne przygotowanie wyrażające się w dobrej orientacji opisywanych zdarzeń. Poczułem, że pisarka mnie w ten sposób szanuje, że jest pewna tego, co chce przekazać.  Doskonała znajomość psychologii zachowani ludzkich jest tutaj dodatkowym atutem. Dla mnie w literaturze to bardzo ważna kwestia, a do tego ciekawie skonstruowana fabuła. Nie dostajemy tutaj nudnych, długich opisów, autorka oszczędza nam lukrowanego języka, ociekającego słodkością. Otrzymujemy prawdę o ludziach, których życie pcha w ramiona innych, a los może ich gorzko doświadczyć. Historia może wydać się prosta, ale tak naprawdę okazuje się chwytającą za serce i zapadająca głęboko w pamięć. 

  „Zamek z piasku” to książka dla dorosłych czytelników, traktująca o ludziach i ich potrzebach. Odkryłem, w czym tkwi sekret pisania Magdaleny Witkiewicz.  Pisarka nie wymyśla, nie przekłamuje scen, nie stwarza sztucznej fabuły. Poznałem historię, jaka mogła się zdarzyć każdemu ze spotykanych na ulicy ludzi. Czytając popłynąłem i „Zamek…” przeczytałem w ciągu doby, co na moje możliwości czasowe jest doskonałym wynikiem. Największą nagrodą był dla mnie zaskakujący finał powieści.

  W tym miejscu chcę zaapelować do męskiej części czytelników. Panowie, nie wstydźmy się, że czytamy również takie utwory. Wręcz przeciwnie. Sięgając po nie, jesteśmy w stanie lepiej zrozumieć, co czują kobiety. Wszak kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa. Wysunę tutaj może zbyt śmiałą tezę, ale nosze w sobie przekonanie, że to doskonała lektura na trudne związki, które Magdalena Witkiewicz może dzięki „Zamkowi…” uratować. 

  Dla mnie ta książka to świadectwo na to, że w polskiej literaturze współczesnej dzieje się coraz lepiej, a nasi rodzimi autorzy w niczym nie ustępują często przereklamowanym autorom zagranicznym. Dopiero zaczynam moją przygodę z książkami Magdaleny Witkiewicz, ale za punkt honoru postawiłem sobie przeczytanie pozostałych powieści. Czuję, że się nie zawiodę. 

Polecam „Zamek z piasku”, ale lojalnie uprzedzam. Ta historia uzależnia, nie pozwala zasnąć przez przeczytaniem ostatniej strony.

David Ludwig - "Wiecznie głodny?"

  Na książkę trafiłem przypadkowo, oglądając szkolenie z zakresu dietetyki i zdrowych jelit. Autor przytoczył kilka tytułów, w tym równi...