Przejdź do głównej zawartości

"Nie ma tego złego" - Kristan Higgins



 Człowiek w swojej naturze ma wrodzoną ciekawość do świata, do poznawania nowych historii, które nie zawsze muszą być prawdziwe, ale są zabawne, pouczające. Po książkę „Nie ma tego złego” sięgnąłem przez przypadek. Lubię książki, przy których odpoczywam, a z treści okładki wynikało, że nie będzie inaczej. Lubię amerykańskie klimaty, ulice i miasta.
 Nasza bohaterka Faith Holland przygotowuje się do ślubu. Nie podejrzewa swojego męża o inne skłonności seksualne. Oczami wyobraźni widzi siebie, jako szanowaną panią Lyon. Dzień ślubu zawsze się pamięta. Faith nie mogła go zapomnieć, skoro jej mąż okazał się być gejem. Nie do końca zrobił to z własnej woli, ale pod naciskiem serdecznego kolegi Levi Coopera, którego niedoszła panna młoda od tej pory szczerze nienawidzi. Sama wyjeżdża na kilka lat do San Francisco, próbując zapomnieć o upokorzeniu, które ją dotknęło. Kiedy wraca do miasteczka, pierwszą osobą jest znienawidzony Levi, który jak się okazuje jest komendantem policji. Zatrzymuje ją za przekroczenie dozwolonej prędkości. Oboje zdają sobie sprawę z faktu, że ich ścieżki będą się przeplatały i nie będzie można uciec od przeszłości. Początkowa niechęć do kolegi niedoszłego męża zmienia się. Co się wydarzy? Historia mnie nie zaskoczyła, jest dostatecznie przewidywalna, ale mnie to nie przeszkadzało. W tej powieści nie o to chodzi. 

 Fabuła jest ciekawa, ale konstrukcja jest elementem scalającym całość.
Wyrazistość postaci i lekkie pióro wciągnęło mnie na kilka wieczorów. Autorka wprowadza kilka wątków, które są doskonałym uzupełnieniem całości. „Nie ma tego” jest opowieścią o poszukiwaniu drugiej połówki i próbach zamknięcia drzwi przeszłości. Czy można zamienić nienawiść w miłość? Jedno jest pewne. Sięgając po tę powieść, nie można się nudzić. Bohaterka dysponuje sporą dawką humoru, wplecioną w wydarzenia. Gwarantowana dobra zabawa i uśmiech na twarzy.Polecam.
Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Maciej Szaciłło, Karolina Szaciłło -"DETOKSY czyli jak oczyścić swój organizm dla zdrowia i urody"

W naszym kraju trawa od kilku lat moda na zdrowe odżywanie.  Kolejne książki traktujące o tym, co dobre dla naszego organizmu, wyrastają niczym grzyby po deszczu. Niestety, ich jakość jest różna. Często firmowane nazwiskami celebrytów mają niewiele wspólnego z tematyką.  Czym różni się ta pozycja od innych? Doskonałym podejściem do czytelnika, które jest wykazane w wyczerpaniu tematów dotyczących oczyszczania organizmu. Sama detoksykacja to mniej stresu, spokojny sen, mniej kilogramów, więcej energii i poprawienie wyglądu.   Ta książka jest wyjątkowa z kilku przyczyn, o których postaram się napisać. Po pierwsze jest napisana przez ludzi, znających się na odżywianiu. Autorzy opisują metody, które pomagają nam powrócić do pełnej równowagi zdrowotnej, dzieląc książkę na rozdział o przygotowaniu się do detoksu,  a następnie mamy detoks ajuwerdyjski oraz detoks krzemowy, chiński, w "płynie", chlorofilowy, owocowy, oraz kuracje osuszającą i zwiększającą odporność. Brzmi nieznajomo…

Jarosław Sokół - "Awiatorzy. Opowieść o polskkich lotnikach"

Niewiele brakowało, a nie przeczytałbym tej książki. Z góry stwierdziłem, że tematyka jak dla mnie jest mało interesująca. A jednak pod namową i układem o ewentualnym  oddaniu książki osobie trzeciej w razie "męki przy czytaniu". 
 Przyznaję się bez bicia. Nie czytałem "Czasu honoru" i nie widziałem serialu. Literatura wojenna to zupełnie nie moja bajka. A jednak sięgnąłem po "Awiatorów". 
 Tytułowi awiatorzy to ludzie, których pasją jest lotnictwo, którzy żyją w czasie wojny i są gotowi oddać życie w żelaznych ptakach. Jarosław Sokół zaskoczył mnie niezwykle, przykuwając moją uwagę szczegółami, które są niezwykle istotne w tych opowieściach. W "Awiatorach" wybiera postacie  czasami skrajnie nieodpowiedzialne, tchórzliwe, a przez to przekonuje mnie do nich. Mam dosyć czytania o tych, którzy byli gotowi oddać życie za ojczyznę. A co z pozostałymi? Sokół odkrywa w swoich opowieściach elementy często przemilczane i wstydliwe. Można to uznać za wy…

Jonas Winner - "Cela"

Jestem w wielkim szoku. Nie przesadzam... Takie książki powinny mieć na okładce ostrzeżenie w rodzaju "DLA LUDZI O MOCNYCH NERWACH". Przeczytałem i odetchnąłem z ulgą. Czy jest coś gorszego, kiedy książka przeraża, a jednocześnie nie sposób jej odłożyć? Cela jest thrillerem psychologicznym, napisanym z perspektywy jedenastoletniego chłopca. I to jest przerażające.

Wszystko zaczyna się niewinnie. Rodzina przenosi się z Londynu do Berlina, gdzie żona dostała angaż w jednej z oper. Nowym domem jest stary dom z ogrodem. Jak się okazuje, w domu czyha wiele nieodkrytych zakamarków, jak chociażby podziemny tunel. To tam w schronie przeciwlotniczym Sammy dokonuje odkrycia, które nie pozwala mu normalnie funkcjonować. Jego dziecięca dusza zostaje atakowana koszmarami. Dorośli nie wierzą jemu i w jego historię, nawet Policja podchodzi do tego sceptycznie. Kiedy wychodzą na jaw kolejne rodzinne tajemnice, chłopiec nie potrafi już normalnie funkcjonować. Terapia przynosi m…