poniedziałek, 29 grudnia 2014

"Drzewo migdałowe" - Michelle Cohen Corasanti

 Po tę pozycję sięgnąłem intuicyjnie. Niesamowita okładka mówiła do mnie intuicyjnie, że temat nie będzie prosty, ale warto aby po niego sięgnąć.
Wojna, uprzedzenia, podziały i nienawiść. Co jest po drugiej stronie? W niektórych krajach walka jest nierówna, a zdrowy rozsądek jest zastąpiony tradycjami i nienawiścią pielęgnowaną przez pokolenia.

 Autorka przedstawia nam życie Ahmada - chłopca, który wbrew wszystkiemu próbuje walczyć. Jako kilkulatek nie zdaje sobie w pełni sprawy z zagrożeń, które sprowadza na swój dom i rodzinę. Szybko zdaje sobie sprawę, w jakim świecie przyszło mu żyć. Chłopiec ma szczęście. Ktoś w tym świecie podaje mu rękę, znajdując w nim wielki talent i umysł ścisły. Poznajemy świat widziany oczami Ahmeda, jego dorastanie, pierwsze miłości i tragedie. 

 "Drzewo migdałowe" jest książką niezwykłą. Autorka pokazuje bezsensowność wojny i jej wpływ na jednostki, które często nie mają możliwości wypowiedzi. Corasanti napisała książkę niezwykle piękną, ale zarazem tragiczną na wielu płaszczyznach. Powieść doceniłem również za wyraziste postacie, za wspaniałe opisy wprowadzające czytelnika w miejsca, w których jest piekło. Doskonały język, niesamowity klimat. Czytając tę powieść słyszałem muzykę. To ważna i niezwykle potrzebna książka. Europejczycy nie angażują się w wiadomości płynące ze stref, w których trwają wojny. "Migdałowe drzewo" to jakby przypomnienie i głęboka refleksja nad losem człowieka. Serdecznie polecam.
Prześlij komentarz

Michael Lewis - "Wielki szort"

 Książka wpadła w moje ręce przypadkowo. A podobno nie ma przypadków. Ta książka tąpnęła moją wiedzą na temat instytucji zajmujących się...