poniedziałek, 28 grudnia 2015

Diane Chamberlain - "Dar morza"

 Autorka jest mi znana z innych książek, które dane mi było przeczytać i którymi się zachwycałem. Lubię historie rodzinne, z odrobiną tajemnicy. W "Darze morza" jest podobnie. No prawie... Jedenastoletnia dziewczynka znajduje nad morzem dziecko. Ratuje dziewczynkę, która zostaje jej młodszą siostrą. Nikt ma pojęcia kim są rodzice niemowlęcia. Po wielu latach młoda kobieta postanawia za wszelką cenę dowiedzieć się czegoś więcej o swojej przeszłości. Próbuje odkryć tajemnicę swojego pochodzenia. Do swojego planu angażuje producenta filmowego  Rory’ego Taylora. Przyjazd mężczyzny spotyka się z dużą niechęcią ze strony rodziny. W tle pojawia się ktoś nowy, nie ukrywający zainteresowania kobietą poszukującą swojej naturalnej matki, i mężczyzną próbującym jej w tym pomóc. 

 Nie do końca jestem zadowolony z tej lektury. Znam poziom Chamberlain i myślę że tym razem troszeczkę zaniżyła formę. Mnie osobiście historia nie porwała jak inne jej autorstwa. Pomysł na opowieść jest ciekawy, ale brakło mi w tej historii magii i tajemnicy. Pisarka tym razem mnie nie zaskakuje, wręcz przeciwnie. Postacie słabo wypadają na tle postaci z innych książek. Całość jednak jest ciekawa i warta zapoznania się z treścią. Myślę, że fani twórczości pisarki mogą czuć się zachwyceni, albo wręcz przeciwnie - mocno zawiedzeni. Ja mam mieszane uczucia. Tak czy inaczej Chamberlain intryguje, biorąc na tapetę opowieść o trudnych relacjach międzyludzkich. Dobra lektura na długi, zimowy wieczór. Jak na możliwości autorki według mnie nie jest to lektura wybitna.
Prześlij komentarz

Laetitia Colombani - "Warkocz"

  Nie potrafiłem oprzeć się historii trzech kobiet. Pewnie jednym z powodów była moja powieść "Trzy" o trzech kobietach,której d...