czwartek, 12 maja 2016

Michael Crummey - "Rzeka złodziei"

 Akcja rozgrywa się w XIX wieku. Znowu mamy surowy klimat, przyroda, która nie zawsze poddaje się człowiekowi, . Nowa Funlandia, a w niej żyjący mieszkańcy wyspy zajmujący się połowami ryb oraz myślistwem. Nieopodal Beothukowie nazywani "Czerwonymi Indianami". Indianie są na przegranej pozycji, oddając po kawałku swoje terytoria dla żądnych Europejczyków. Konflikty ciągle narastają, a nic nie wskazuje na zakończenie konfliktu. Gubernator wysyła Davida Bauchana, aby ten załagodził sytuację, doprowadzając do pokoju. Oficer zabiera ze sobą najbardziej wpływowe osoby  na całej zatoce - Johna Peytona, oraz jego syna Juniora. Między ojcem i synem trwa konflikt zbudowany na rywalizacji o względy kobiety. 

 "Rzeka złodziei" to proza pisana językiem, który chłonie się niczym woda gąbkę. Pisarz posiada rzadką umiejętność doskonałej narracji.  Jak zwykle dostajemy doskonały przekład. Rym zdań jest niezwykły, czytelnik wypływa na środek oceanu w wielogodzinną podróż. Opowieść jest po części próbą nakreślenia historii (wiele wydarzeń jest wzorowanych na faktach). Autor doskonale oddał miłość ludzi do miejsca, w jakim żyją. 

 To opowieść o próbach przekraczania granic, jakie wydają się nie do pokonania, a w których nie wszystko idzie po naszej myśli. Autor jak zwykle dba o szczegóły w swojej powieści. Pierwszorzędna narracja i szczegóły pozwalające wczuć się w miejsce. Książki w stylu Crummeya to prawdziwe perły literatury. Nie można ich zamykać po przeczytaniu, ani zapomnieć o nich zbyt szybko. Te historie żyją własnym życiem. Polecam "Rzekę złodziei", podobnie jak pozostałe książki autora. Każda wyprawa z autorem to niesamowita przygoda, która przypomina mi dzieciństwo i związane z nim książki Juliusza Verne oraz Daniela Defoe.
Prześlij komentarz

Simona Kossak - "O ziołach i zwierzętach"

 Wiele dobrego słyszałem o autorce, dlatego postanowiłem przeczytać coś jej autorstwa. Mój wybór był przypadkowy, a może jednak nie? Naz...