czwartek, 30 czerwca 2016

"Nosciel" - Tess Gerritsen

 Kolejna lektura ulubionej autorki za mną.  Tym razem autorka zabiera nas do Tranquility, małego miasteczka, leżącego nad jeziorem Locust. Sto lat wcześniej wydarzyła się w tym miejscu seria makabrycznych morderstw. Nie wiadomo, co lub kto opanowywał głównie młode osoby, które zabijały swoich najbliższych z zimną krwią. 
 
Clair Elliot jest nowym lekarzem, która przebywa, obejmując praktykę po zmarłym lekarzu. Lokalna społeczność nie ufa jej i gabinet prawie świeci pustkami. Jeden z  nielicznych pacjentów morduje z zimną krwią. Kiedy nieoczekiwanie zostają odkryte stare kości, wraca strach,a  wraz z nim kolejni mieszkańcy miasteczka zaczynają zachowywać się agresywnie. 

 Komuś zależy, aby mieszkańcy nie ufali lekarce, która i bez tego ma mnóstwo kłopotów. Jak zwykle kilka wątków, napięcie, ale jednak tym razem brakło mi czegoś, co jest znakiem firmowym pisarki. Samo odkrywanie tajemnicy, zbyt długie poszukiwaniu czynnika odpowiedzialnego za ataki agresji zaczynały mnie męczyć. 

 Według mnie tym razem jest zbyt wiele szczegółów, które zaczynały mnie przytłaczać. Jak dla mnie zbyt mało było elementów w porównaniu do innych pozycji Grissten, które mnie w pełni wprowadziły w stan napięcia. Z drugiej strony to lepiej, gdyż dzięki temu autorka unika pewnego rodzaju schematyzmu w swoich opowieściach. Podsumowując książka jest jak najbardziej godna polecenia i przeczytania.
Prześlij komentarz

Laetitia Colombani - "Warkocz"

  Nie potrafiłem oprzeć się historii trzech kobiet. Pewnie jednym z powodów była moja powieść "Trzy" o trzech kobietach,której d...