wtorek, 21 czerwca 2016

Tess Gerritsen - "Grzesznik"


Kolejna książka Gerittsen za mną, a ja znowu jestem gotowy piać zachwyty. W "Grzeszniku", podobnie jak w innych utworach autorki fabuła jest przemyślana, a sceny szczegółowo rozpisane. Tym razem mamy kilka wątków, ale najważniejszym jest morderstwo zakonnicy, która jak się okazuje w czasie sekcji zwłok urodziła niedawno dziecko. Szok? Oczywiście. Ale to dopiero początek tego, co Tess przygotowała. 

 Gerittsen po raz kolejny pokazuje, jak bardzo potrafi dać ponieść się fantazji,a czytelnik dzięki temu emocjom. Dzieje się wiele. Mamy sceny  w klasztorze żeńskim, ale także w dalekich Indiach, w wiosce dla trędowatych. 

 W "Grzeszniku" podoba mi się obserwacja i ukazanie ciemnych stron ludzkiej natury, które czasami nam umykają pod przykrywką innych, mniej znaczących faktów. Autorka mistrzowsko kreśli profile psychologiczne, a przeszłość miesza się z teraźniejszością, a bohaterowie zostają postawieni w  trudnych sytuacjach, wymagających podjęcia często radykalnych decyzji. 

 To moja pierwsza pozycja z duetu Jane Rizzoli i Maura Isles, oczywiście nie rozpocząłem chronologicznie, ale mimo to czytałem z wypiekami na twarzy. Tess Gerrritsen szanuje czytelnika, serwując mu literaturę na najwyższym poziomie. Serdecznie polecam.
Prześlij komentarz

Marcin Grygier - "Nie mów, że znikną"

  Autor jest mi znany z innej swojej książki, ale po lekturze ostatniej stwierdzam że Grygier rozwinął swój warsztat literacki. To jest ...