poniedziałek, 5 czerwca 2017

Deborah Levy- "Gorące mleko"

 Zacznę od okładki. Widzimy czarną meduzę, a na pierwszym planie paskudne, różowe teksty. Nie wiem, kto projektował grafikę, ale jest to wyjątkowo nieudane zestawienie. Można to tłumaczyć treścią, która również zawiera konflikty na linii  matka - córka, ale tak czy inaczej w moim mniemaniu to okładka paskudna. 

 Dwie kobiety - matka i córka. Obie mają trudne charaktery i nie ma dobrych relacji między nimi. Córeczka - niedoszła doktor antropologii, matka - kobieta cierpiąca fizycznie. 
Autorka pokazuje relacje, które ich wyniszczają. Kobiety  zachowują się infantylnie, ale nie do końca wynika to z ich niskiej inteligencji emocjonalnej. 

 Czytając "gorące mleko" zwyczajnie odczuwałem ich ból. Pisarka genialnie pokazała toksyczne relacje, które parzą niczym macki meduzy. Mamy tutaj również lekarza Gomeza, którego nazwanie dziwnym jest zbyt łaskawe. Każda z pokazanych postaci jest przerysowana, pisarka skupia się na najgorszych cechach, jakie są im nieobce. Ich patologiczne zachowania są walką i próbą powrotu do czegoś, co wiąże się z własną tożsamością. Zarówno Sofii jak i Rose chcą innego życia, ale czy są na nie gotowe?

 "Gorące mleko" to opowieść, zawierająca w sobie wiele warstw z przekazami.  Nie ma tutaj bawienia się w grzeczne opowiastki. Levy pokazuje człowieka w jego trudnych i tragicznych odcieniach. Książka jest trudną i wymagającą podróżą, ale sama w sobie zachwyca. Jest to majstersztyk w każdym calu. Napisana oszczędnie, co nadaje jej pewien ton, różniący się od innych utworów. To książka płynąca niczym rzeka emocji. Polecam.
Prześlij komentarz

Michael Lewis - "Wielki szort"

 Książka wpadła w moje ręce przypadkowo. A podobno nie ma przypadków. Ta książka tąpnęła moją wiedzą na temat instytucji zajmujących się...