środa, 21 czerwca 2017

Gail Honeyman - "Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze"

 Po tej lekturze zacząłem się poważnie zastanawiać, kiedy w końcu zmądrzeję i zrozumiem, że rekomendacja ulubionych pisarzy nie zawsze idzie w parze z moimi oczekiwaniami. Tak było i tym razem. 

  Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze, ale tylko według autorki. Kobieta, która nienawidzi swojej pracy, w każdy piątek  kupuje butelkę wódki, aby weekend był łatwiejszy do przetrzymania. Ma prawie trzydzieści lat, pracuje w firmie na najniższym stanowisku i ma raczej marne szans na awans. Prawie niezauważana przez innych, czuje się dobrze ze swoimi kompleksami, które są dla niej furtka do porównywania się z innymi. Eleanor robi wszystko według schematów, a mury, które buduje wokoło siebie, nie pozwalają na bliższe kontakty z innymi. Jest przesadnie oszczędna i zwyczajnie skąpa. Praktycznie nie ma rodziny, poza matką, z którą cotygodniowe kontakty telefoniczne są zwyczajnie wyczerpujące. 

 A jednak pojawia się ktoś, na pozór zupełnie z innego świata, dla kogo podejmuje próby wyjścia ze swojej skorupy. Zaczyna od zewnętrznej metamorfozy,

 "Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze" to gorzka opowieść o kobiecie, która pasuje do wielu innych, niestety, nie z kart książki. W tej książce przeraziła mnie prawdziwość i celność autorki w diagnozie współczesnego świata. Ta książka daje do myślenia, ale jak dla mnie nie jest to dzieło wybitne, któremu warto poświęcić więcej uwagi, niż jest to konieczne. Problemy izolacji, alkoholizmu i pijaństwa, czy też skrzywionej osobowości porusza wielu autorów. 

 Czy Eleanor zdobędzie swojego "księcia"? Plus za emocje, plus za mieszanie gatunków. Jak dla mnie na podstawie takiej historii mógł powstać utwór o wiele dojrzalszy. Być może jest to sprawa tłumaczenia na język polski. Nie wiem...Nie sprawdzałem. Tak czy inaczej, warto zapoznać się z losami młodej kobiety. Być może płeć piękna inaczej podejdzie do tej historii. Mnie tutaj zwyczajnie czegoś brakowało.
Prześlij komentarz

Marcin Grygier - "Nie mów, że znikną"

  Autor jest mi znany z innej swojej książki, ale po lekturze ostatniej stwierdzam że Grygier rozwinął swój warsztat literacki. To jest ...