niedziela, 17 kwietnia 2011

Chłopiec z latawcem - Khaled Hosseini

   Afganistan, lata 70. Dwunastoletni Amir, syn zamożnego Pasztuna z Kabulu, wychowuje sie w domu bez kobiet. By zyskać uznanie w oczach ojca, wygrywa zawody latawcowe. Pomaga mu w tym starszy o rok Hasan, służący i towarzysz zabaw. Amir jest świadkiem, kiedy na Hasana napada banda miejscowych chłopaków pod wodzą psychopatycznego Asefa, który gwałci chłopca. Z tchórzostwa i wyrachowania nie staje w jego obronie, a nawet doprowadza do sytuacji , w której Hasan musi opuścić ich dom.
   Ćwierć wieku później dorosły Amir mieszka w USA, gdzie po wkroczeniu wojsk radzieckich do Afganistanu wyemigrował wraz z ojcem. Ożenił się, jest szczęśliwy, wiedzie dostatnie życie. Został pisarzem. Mimo to nie odstępuje go poczucie winy, świadomość własnej zdrady. I los daje mu szansę, by dokonać zadośćuczynienia. Od ciężko chorego wspólnika swojego zmarłego ojca dowiaduje się, że
Hasan nie żyje. Zamordowali go talibowie. To nie jedyna szokująca wiadomość: dawny towarzysz zabaw był w rzeczywistości jego przyrodnim bratem. Amir zdaje sobie sprawę, że musi zdobyć się na odwagę i powrócić do rządzonego przez talibów Kabulu. Chcąc ocalić siebie, musi uratować Sohraba - osieroconego przez Hasana syna...

  Książka opowiada o ludzkiej tragedii, o tajemnicach często utajonych w czterech ścianach albo w rodzinach. Nie można uciec od przeszłości, od traumy  z dzieciństwa, od bólu i krzywdy którą ktoś zadał. Czy to że było się dzieckiem jest wystarczającym usprawiedliwieniem? W pewnych momentach miałem wrażenie że autor dzieli się z nami kawałkiem własnego życia. Dlaczego? Może wynika to stąd że książka jest bardzo osobista. Możliwe że tylko ja ją tak odbieram. Odebrałem ją z mieszanymi odczuciami, jakoś nie było we mnie zachwytu jak u innych gdy przeczytałem ostatni akapit. Książka wywołała we mnie emocje, ale były one jakieś kanciaste, nie do końca sprecyzowane, właściwie tępe. Nie umiałem się do końca w tym wszystkim w pełni odnaleźć. Właściwie książkę zakupiłem gdy wysłuchałem wiele pochlebnych recenzji. Książka w sumie jest ciekawa, ale możliwe że ja nie dorosłem do tego, aby przyjmować na swoje barki historie, które będzie mi ciężko unieść.
Prześlij komentarz

Colson Whitehead - "Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki"

 Co roku staram się czytać laureatów prestiżowych nagród literackich na świecie, w tym Politzera. Historia opowiedziana przez autora wym...