środa, 1 czerwca 2011

"Czartkowa kawa" z Hanną Cygler

Piter Murphy: Witaj Haniu. Może cofniemy się na początek trochę w czasie i opowiesz czytelnikom o tym, czym się zajmowałaś wcześniej. Na Twojej oficjalnej stronie jest napisane że wszystko zaczęło się od zbierania truskawek...Byłaś również malarzem pokojowym w Anglii i pracownikiem gospodarczym w Szwecji. Jesteś kobietą zaprawioną w bojach. Należysz do grupy kobiet  które „żadnej pracy się nie boją”?


Hanna Cygler: Widzę, że chcesz mnie cofnąć do czasów niemal prehistorycznych J, bo aż do PRL-u, kiedy to wykonywałam takie różne dziwne prace na Zachodzie, podobnie zresztą jak niektórzy znani politycy mojego pokolenia. Oprócz wymiernego sukcesu finansowego, który ze względu na ówczesny kurs wymiany dolara nietrudno było osiągnąć, zyskałam różnorodne doświadczenia jak również spotkałam na swojej drodze wiele barwnych postaci. Każdej pracy się bałam, ale motywacja finansowa stanowiła skuteczny środek motywacyjny.

PM: Twoja pierwsza powieść „Tryb warunkowy” ukazała się w 1997 roku. Piszesz trylogie i dwuksięgi. Ale zaznaczasz, że losy bohaterów są ze sobą połączone, przeplatają się. W „Czasie zamkniętym” powieść osadzasz z czasach wojennych. Zebrałaś mnóstwo materiałów dotyczących informacji na temat wojsk, ich wyposażenia. Skąd pomysł na książkę tego typu, która wymaga wiele dodatkowej pracy?

HC: Niestety, „Tryb warunkowy” nie ukazał się tak wcześnie. W roku 1997 został dopiero napisany i… żaden wydawca nie był nim zainteresowany. Przez niemal siedem lat napisałam osiem książek „do szuflady”. Wydobywałam je stamtąd tylko dla moich przyjaciół i znajomych. W roku 2004 mój drugi wydawca zdecydował się wydać je wszystkie jako serię „Nie tylko o miłości”. Kilka lat później napisałam dwuksiąg: „Czas zamknięty” – powieść osadzoną w czasie II wojny światowej i jej kontynuację „Pokonanych”, opisującą losy moich bohaterów w trudnych latach powojennych. Pomysł na napisanie tych książek kiełkował od dawna, gdyż chciałam dać początek wcześniejszym powieściom i lepiej wyjaśnić opisane w nich sprawy rodzinne, np.  Włodek Halman z „Czasu zamkniętego”,  jest ojcem głównego bohatera „Trybu warunkowego”. Ponieważ zarys jego losów i karierę opisałam nieopatrznie wcześniej,  nie miałam już wyboru i musiałam zabrać się za wojskowośćJ . Okazało się, że dałam się pochłonąć tematowi i z dużym zainteresowaniem zbierałam materiały. Pewnie odezwały się geny. Po „mieczu” wielu z moich przodków było przedwojennymi oficerami.

PM: Twoje książki są osadzone w Trójmieście, w którym mieszkasz. Postacie przenosisz również za granice kraju. Czy zawsze są to kraje i miejsca Tobie dobrze znane?

HC:  Już przy pierwszej książce postanowiłam być wierna mojemu rodzinnemu miastu, ale oczywiście nie ograniczam rozwoju akcji do Gdańska, bo jak zauważyłeś, postaci przemieszczają się po świecie. Staram się, aby były to kraje mi znane, gdyż mogę wówczas więcej powiedzieć na ich temat, czy też lepiej opisać pewne zjawiska. Na ogół moi bohaterowie zahaczają o Szwecję z uwagi na to, że jestem skandynawistką.

PM: Każdy pisarz inaczej przeżywa swoje pisanie. Hanna Cygler pisze w nocy, w dzień, a może nad ranem? Masz jakiś szczególny rytuał związany z pisaniem jak picie kawy, patrzenie za okno czy też słuchanie muzyki. Jak jest u Ciebie? A bohaterowie, którzy rodzą się w głowie towarzyszą Ci w ciągu doby?

HC:  Jestem „skowronkiem” i  najlepiej pisze mi się rano, choć kiedy rozwijam interesujący mnie wątek, może się to przenieść nawet na wieczór. Zawsze bardziej odpowiadał mi tryb poranny, nawet jak byłam studentką i przygotowywałam się do sesji. Do tej pory pamiętam, że moim rekordem było uczenie się do egzaminu z historii Skandynawii do godziny 23.30. Uff! Wszystkie rytuały, które mi na początku towarzyszyły przy pisaniu, zmieniły się z czasem. Muzyki bardzo lubię słuchać – w zasadzie przy każdej niemal książce towarzyszy mi inny rodzaj muzyki – ale nie jest niezbędna. W zasadzie potrzebna mi jest tylko wygodna klawiatura i może dlatego nie lubię korzystać z laptopa. Bohaterów też udało mi się okiełznać. Potrafię już kontrolować ich pojawianie się, choć niezmiennie potrafią mnie zaskoczyć swoimi nie uzgodnionymi ze mną działaniami.

PM: Piszesz o realiach życia, o uczuciach. Dzięki temu wywołujesz u czytelników mnóstwo wzruszeń, a Oni wysoko cenią Twoją literaturę. Dlatego mam pytanie, którą postać z której książki cenisz sobie szczególnie? Chodzi mi rzecz jasna o Twoje książki.

HC:  Wydaje mi się, że postacią, do której jestem bardzo przywiązana, jest Zosia Knyszewska z „Trybu warunkowego” głównie ze względu na to, że była pierwszą stworzoną przeze mnie bohaterką, poświęciłam jej cztery książki, a poza tym chyba w najszerszy sposób opisałam jej rozwój psychologiczno-emocjonalny: od młodej dziewczyny do kobiety w średnim wieku. Druga taka postać to Włodek Halman, ze względu na jego komplikacje wewnętrzne i niejednoznaczność moralnej oceny. Moja siostra stale nie może odżałować jednego z „zabitych” przeze mnie bohaterów i zarzuca mi nonszalanckie zarządzanie postaciami.

PM: Aktualnie pracujesz na kolejną powieścią. Możesz zdradzić czytelnikom parę szczegółów dotyczących „nowego dziecka”? Kiedy możemy się spodziewać książki na półkach księgarskich?

HC: Ostatnie „dziecko” jest w zasadzie gotowe i czeka na rozpoczęcie procesu wydawniczego. Jest to powieść współczesna, osadzona w Gdańsku i opowiada o…- no właśnie, chyba najtrafniejszym określeniem byłoby tutaj - o skomplikowanej przyjaźni.  Kolejną książkę mam rozpoczętą, ale ponieważ nie doszłam jeszcze do połowy, więc nic nie powiem, żeby nie zapeszyć, bo jeszcze ją „wymiaruję” i nie wiem, czy będzie jedna, czy może znów wyjdzie mi dwuksiąg ;)

PM: Jeździsz po kraju i spotykasz się z czytelnikami. Jak oceniasz stan polskiego czytelnictwa w naszym kraju? Uważasz że Polacy czytają mało? 

HC: Jeżdżę głównie po pomorskich bibliotekach, ale w tym roku poniosło mnie też na Dolny Śląsk. Akurat osoby, z którymi się spotykam, są gorliwymi czytelnikami i z ich perspektywy nie mogłabym oceniać czytelnictwa w Polsce. Jednakże z „dołujących” statystyk sprzedaży książek wynika, że nie jest z tym czytelnictwem najlepiej. Akcjom promocyjnym nie udaje się podnieść rangi literatury, brakuje emitowanych w dobrym czasie antenowym ciekawych programów o książkach, brak rzetelnych recenzji książek w gazetach ogólnopolskich, brak nowoczesnych, skomputeryzowanych i powszechnie dostępnych bibliotek publicznych itd., itp.

PM: Na koniec chcę Ciebie poprosić o to, abyś opisała w paru zdaniach, dlaczego warto przeczytać Twoje książki, co jest w nich wyjątkowego. Większość czytelników wybiera zachodnie tytuły nie wierząc, że polska literatura może być na wysokim poziomie. Do jakiej grupy ludzi są kierowane Twoje pozycje?

HC: Uff, momentalnie poczułam się jak akwizytor, ale w dzisiejszych czasach autor musi być jednoosobową orkiestrą symfoniczną. No cóż, tych co wybierają zachodnie tytuły nie przekonam, gdyż jest to sprawa wiary J .Myślę, że moi czytelnicy są głównie Czytelniczkami (chociaż znam też kilku fanów), a moje książki oferują im swoisty relaks i oderwanie się od rzeczywistości. Nie jest to jednak ucieczka w świat mydlanych oper i lakierowanej doskonałości, gdyż bohaterowie stąpają twardo po ziemi, ale wyjście poza krąg swoich własnych doświadczeń i emocji.
               
PM: Haniu, dziękuję za rozmowę. Serdecznie Cię pozdrawiam

HC: Ja również pozdrawiam Ciebie i Czytelników. Bardzo spodobała mi się Twoja inicjatywa „przepytywania” autorów na blogu. Mam nadzieję, że prędko Ci się to nie znudzi. 



Strona oficjalna autorki: 

http://www.hannacygler.pl
Prześlij komentarz

Simona Kossak - "O ziołach i zwierzętach"

 Wiele dobrego słyszałem o autorce, dlatego postanowiłem przeczytać coś jej autorstwa. Mój wybór był przypadkowy, a może jednak nie? Naz...