Martwy motyl z mojej książki

 Jakieś dwadzieścia., może trzydzieści minut temu spotkało mnie coś dziwnego. Jak cześć blogerów pamięta, piszę druga książkę. Każdy powie - cóż w tym takiego nadzwyczajnego. Właśnie nic. Ale powiem, a raczej napiszę że w mojej nowej powieści dużą role odgrywa martwy motyl. Kiedy Marek widzi martwego motyla w paru miejscach, to zawsze oznacza jedno - kłopoty. Akcja rozgrywa się w Polsce, na Podkarpaciu oraz w USA. Znowu nic nadzwyczajnego? Zgadzam się. Wczoraj postanowiłem, że dam sobie spokój z pisaniem tej książki. Poczułem jakieś zniechęcenie, mimo że zbliżam się już ku jej ukończeniu. Ale dzisiaj otrzymałem autentyczny znak. Tak myślę. Nie wiem co o tym sądzić. Parę chwil temu zabrałem się za sprzątanie. Siedzę sobie w podkarpackiej chatce, jest ciepło i przytulnie. Wziąłem mioteł i postanowiłem trochę ogarnąć to, co zastałem. Dlatego proszę sobie wyobrazić moje zdziwienie, kiedy w czasie zamiatania na ziemi odkryłem...martwego motyla. Czy to znak dla mnie? Nie wiem, ale wierzcie albo nie..czuję się dziwnie. Mam nadzieję, że za chwilę nie pojawi się kobieta której zwiastunem w mojej książce jest zawsze martwy motyl. Bardzo żałuję, że nie zabrałem aparatu, aby umieścić tutaj zdjęcie tego motyla. Nie mam pojęcia, skąd się tutaj znalazł. Możliwe, że leży sobie od wiosny, ale to jest mało prawdopodobne, gdyż dom jest regularnie sprzątany, w tym również zamiatany. Martwy motyl i chata na Podkarpaciu. Wierzcie albo nie. To się naprawdę dzieje.

21 komentarzy:

  1. A gdzie dokładniej na Podkarpaciu? :> Zapytała ciekawska Rzeszowianka ;)

    P.S. Powodzenia i sukcesu ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kinga. Niezbyt daleko - Magurski Park Narodowy :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawdopodobnie chciał u Ciebie przezimować. Nie będę zbyt romantyczna, gdy powiem, że martwe motyle często spotykam w swojej piwnicy. Ale skoro dla Ciebie tyle ona znaczą, to uważam, że powinieneś dać szansę swojej książce :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hm... to nic innego jak znak... wiem, że to dziwnie zabrzmi ale czasem wierzę w takie "przypadki" podobnie jak w telepatię chociaż to brzmi bardziej nieprawdopodobnie... no i nie zdziw się jeśli niebawem na progu stanie kobieta... ale byłbyś zdziwiony ;) oczywiście daj znać czy takowa się pojawiła ;) pozdrawiam z wciąż zamarzniętych Gliwic :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczywiście że to przypadek, ale powiem że przez moment poczułem się...dziwnie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Faktycznie jest w tym znalezisku coś niesamowitego :). Lubię takie historię. Pozdrowienia z Podkarpacia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja zaczynam odkrywać, że połowa blogerów pochodzi z tych stron - Podkarpacia. Teraz wiem, dlaczego tam Was wszystkich kocham :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zagadka rozwiązana :) Najlepsi blogerzy są z Podkarpacia :D Bieszczady pozdrawiają! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To może jednak znak wprost przeciwny do tego opisanego w książce może powinieneś skończyć. Jestem bardzo ciekawa co z tego wyniknie.

    OdpowiedzUsuń
  10. To jest "znak", żeby pisać... :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Blogerzy z Podkarpacia. Zwracam się do Was. Może czas się skrzyknąć i pisać petycje o to, aby w Waszych stronach organizować spotkania z pisarzami? Na przykład w Rzeszowie lub w Krośnie? Z pewnością Wy byście się na tych spotkaniach pojawiali?

    OdpowiedzUsuń
  12. Może nie jestem z Podkarpacia, ale wiem jedno Piotrze w swoim życiu napotykamy wiele znaków i często je omijamy nie zauważając.
    Nawet rozumiem co musiałeś poczuć. Sama napotykam przeróżne znaki. Ważne by je zinterpretować tak, by móc w pełni wykorzystać ich przesłanie.
    Pozdrawiam Piotrze i wiem, że dokończysz swoją książkę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Znak nie znak, ale książki nie porzucaj, szkoda pracy już włożonej. Najwyżej od niej odpocznij, jak czujesz zniechęcenie, ale nie odpuszczaj.
    Nie dokucza zbytnio mróz na Podkarpaciu?
    Pozdrawiam -
    Blogerka Świętokrzyska ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Agnesto -mało wychodzę, więc nie wiem. lenię się na całego. Piszę, czytam i komentuje :-) Książki nie wykasuję z dysku. Jedno poważne Wydawnictwo wiąze ze mną pewne nadzieje :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawa historia i sądzę, że dla Ciebie bardzo inspirująca. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja powiem tak: nic nie dzieje się przypadkiem.

    OdpowiedzUsuń
  17. Witam,
    można by zaryzykować tezę, że zadziałał efekt motyla. Światy się przenikają? Kto wie... Mnie na pewno notka o motylu i nowopowstającej książce zachęciła do skomentowania, ale i także do poznania dalszej treści bloga.

    Pozdrawiam i życzę nieustającej weny twórczej:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Pierwszy raz sobie wskoczyłam na tę stronkę, więc zostawiam komentarz. :) Oj tak! To był znak. Mniejsza o to, że to nic nadzwyczajnego i przypadek, że przypadkiem znaleziony został przez Ciebie, ale na pewno nie było przypadkiem to, że znalazłeś go w takich okolicznościach i w chwili zwątpienia! Powodzenia z książką. :)
    A komórki z aparatem na miejscu nie było? To co że nieprofesjonalnie, ważny moment. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja wierze, ze to nie jest zaden przypadek. Moim zdaniem w zyciu nie zdarza sie nic przypadkowo. Mam na to dowody, ale sa one bardzo osobiste....Prosze kontynuowac te powiesc, a na pewno ja przeczytam z jeszcze wiekszym zainteresowaniem. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Zdecydowanie to znak:)
    Cioran potwierdza:
    Dostrzegać w każdej rzeczy element nierzeczywistości - niezaprzeczalny znak zdążania ku prawdzie...

    OdpowiedzUsuń

Szanowny czytelniku. Jeżeli masz jakieś zapytanie lub też chcesz się ze mną podzielić spostrzeżeniami to proszę o kontakt mailowy, gdyż rzadko odpisuję na komentarze pod postami. Proszę o wyrozumiałość i dziękuję za obecność w moich skromnych progach. Komentarze anonimowe, wulgarne oraz obrażające innych są kategorycznie usuwane.

Barbara Rybałtowska - " Szkoła pod baobabem"

  Drugi tom sagi prowadzi nas do gorącej Afryki. Ponad dwa lata mieszka w Ugandzie, w obozie Kodża. Tom opowiedziany z punktu widzenia ki...