sobota, 21 kwietnia 2012

Problemy z pobieraczkiem i inne przykre wiadomości

 Z wielka przykrością stwierdzam fakt, który nabiera rozpędu. Od ponad roku na łamach bloga prowadzę rozmowy z pisarzami. Są one ogólnodostępne, ale to nie oznacza, że można je sobie zamieszczać na portalach bez mojej zgody. A jest to coraz częstsze zjawisko. Oczywiście, ja nie mam nic przeciw temu, ale wychodzę z założenia, że wypada zapytać o zgodę. To tyle. W najbliższym czasie pojawi się odpowiednia notatka dotycząca zakazu kopiowania bez mojej zgody. Jestem zdziwiony, że wywiady kopiują ludzie, którzy są propagatorami kultury.


  Ja sam rozpocząłem prywatną wojnę z portalem pobieraczek. Zarejestrowałem się, gdyż dostałem wiadomość że tam jest kopiowana w sposób nielegalny moja książka. Zarejestrowałem się i niczego nie ściągnąłem, nawet nie miałem możliwości sprawdzenia. Parę dni temu otrzymałem przed-sądowne wezwanie do zapłaty blisko 100 złotych. Wiadomość otrzymałem  na pocztę elektroniczną, na konto podane w rejestracji. Wcześniej nie słyszałem o pobieraczku, ale okazało się, że wujek Google jest pełen informacji. Sam napisałem list, że nie zapłacę za coś, czego nie korzystam i zostałem wprowadzony w błąd. Opisałem sytuację, ale oczywiście bez odzewu. Ale jestem spokojny. Nie obawiam się procesu. Okazuje się, że ta firma żeruje na naiwności internautów. Tak więc kolejny stres (niepotrzebny).
Prześlij komentarz

Simona Kossak - "O ziołach i zwierzętach"

 Wiele dobrego słyszałem o autorce, dlatego postanowiłem przeczytać coś jej autorstwa. Mój wybór był przypadkowy, a może jednak nie? Naz...