sobota, 8 września 2012

Wywiad z Bartoszem Rdułtowskim


 Po wakacyjnej przerwie wznawiam serię wywiadów z pisarzami. Ten sezon otwieram rozmową z człowiekiem, który jest wielkim pasjonatem zagadek przeszłości. Bartosz nie pisze fikcyjnych powieści, ale opisuje rzeczywistość, czasami tę o której zapominamy. tacy ludzie i takie ksiązki to prawdziwe skarby. Zapraszam do rozmowy...


Piter Murphy: Witaj Bartoszu. Cieszę się, że swoje powakacyjne wywiady rozpoczynam rozmową z Tobą.  Powodów ku temu jest kilka, a najważniejszy to ten, że oczywiście piszesz. Ale zadziwia mnie rozbieżność. Jesteś absolwentem Akademii medycznej w Krakowie. Skąd więc inklinacje ku historii?

Bartosz Rdułtowski: Cóż – gdy masz 19 lat i wybierasz studia jesteś jeszcze, tak naprawdę, dzieciakiem i guzik wiesz o tym, co w przyszłości będzie cię „kręcić”… Dlatego też zamiast na historii wylądowałem na farmacji. Studia te, choć zupełnie nie związane z moją obecną profesją, nauczyły mnie jednak pewnych bardzo ważnych i przydatnych cech: dokładności i sumienności. Czyli tego, czego ewidentnie brakuje wielu krajowym „badaczom” wojennych zagadek.

PM: Jesteś autorem kilkunastu książek o tematyce historycznej. O czym właściwie piszesz? Możesz przybliżyć potencjalnym Czytelnikom tematy, które poruszasz?

BR: Od dziecka pasjonowałem się wszelkiego rodzaju zagadkami, tajemnicami oraz teoriami spiskowymi, a do tego bardzo lubiłem łamigłówki. W mojej pracy publicystycznej połączyłem to wszystko w jedną całość – z farmaceutyczną dokładnością weryfikuję więc kolejne tajemnice historii, które niegdyś poznawałem z poziomu czytelnika. Zasadniczo piszę o wszelkich sprawach związanych z historią tzw. tajnych broni (trylogia „Ostatni sekret Wunderwaffe”). Wbrew pozorom jest to bardzo rozległy i wielopoziomowy temat. O tajnych broniach możemy bowiem pisać w kontekście: 1) faktów - opisując historię tajnych samolotów U-2, A-12, SR-71, F-117, B-2, 2) spekulacji - pisząc o nazistowskich testach atomowych, 3) mitów - opisując historię o tzw. nazistowskich latających dyskach, 4) mistyfikacji - tu znakomitym przykładem jest zmyślona przez warszawskiego autora historia o tzw. „dzwonie” (die Glocke), który rzekomo miał być częścią niemieckiego projektu budowy napędu antygrawitacyjnego. Oczywiście tajne bronie to tylko jeden z kilku moich ulubionych tematów. Inne pokrewne zagadnienia, to: historia Zimnej Wojny („Utajnione incydenty Zimnej Wojny”), historia samolotów eksperymentalnych („Samoloty serii X”) czy zagadka słynnego poligonu w Nevadzie – tzw. Area 51 („Zapomniana tajemnica Strefy 51”). Od blisko 10 lat wiele uwagi poświęciłem również sprawie podziemi w Górach Sowich. Efektem tego jest m.in. trylogia „Podziemne tajemnice Gór Sowich”. Jest to praca szczególna, gdyż za cel postawiłem sobie napisać ją tak, aby Czytelnik czuł się, jakby był przeniesiony w czasie do opisywanych wydarzeń. Pisanie trzech tomów tej książki było dla mnie bardzo dużym wyzwaniem również ze względu na konieczność prowadzenia wielotygodniowych i żmudnych kwerend w bibliotekach. Również wyzwaniem była dla mnie praca nad książką „W kręgu tajemnic Riese”, w której Czytelnik może poznać wspomnienia różnych grup ludzi dotyczące Gór Sowich. W zdobyciu części zamieszczonych w niej materiałów dużą pomocą służył mi mieszkaniec Walimia, wówczas bodaj przewodnik w „Osówce” - Łukasz Kazek. Pomógł mi on zdobyć wiele ciekawych wspomnień sowiogórskich Niemców, które po przetłumaczeniu znalazły się w książce, będąc pierwszymi tego typu relacjami w polskiej literaturze o „Riese”. Łukasz oprowadził mnie również kilka razy po „zakamarkach Walimia”, opowiadając przy tym pasjonujące historie, i poznał z dwoma ciekawymi świadkami: Władysławem Milanowskim i Romanem Kunickim. Z oboma Panami nagrałem długie i wyczerpujące wywiady o losach osiedleńców w Górach Sowich w pierwszych powojennych latach. Po prawie dwóch latach gromadzenia materiałów nie pozostało mi już nic innego, jak tylko siąść i napisać na ich podstawie książkę oraz… uhonorować Łukasza za pomoc w zdobywaniu do niej materiałów, czyniąc go jej współautorem!

PM: Mam wrażenie, że Ty żyjesz tym co piszesz. Tropisz historie rozbierasz na czynniki pierwsze elementy przeszłości. Dlaczego to robisz? Szukasz skarbów, a może chcesz udowodnić coś sobie?

BR: Aby robić coś bardzo dobrze, trzeba tym czymś „żyć”. Jak słusznie zauważyłeś, żyję moją pracą. Jest tak, gdyż staram się to robić jak najlepiej. Bo jak się za coś zabieram, to tylko na poważnie, na przysłowiowego „maksa”! Nie cierpię wprost partactwa i fuszerki. Gardzę również wszelkiego rodzaju próbami oszukiwania Czytelników przez goniących za kasą publicystów! Co do „rozbierania historii na czynniki pierwsze” to coś w tym jest. Wielu krajowych badaczy-bajkopisarzy zapewne przeklina fakt, że ktoś taki jak ja zabrał się za weryfikację ich „rewelacji”. Beze mnie ich życie było o wiele prostsze J. Pytasz - „dlaczego to robię”? Czemu „rozbieram historię na czynniki pierwsze”? Bo szukam największego ze skarbów – PRAWDY!  Bo chcę wiedzieć, jak było naprawdę! Chcę też oczyścić historię wojennych tajemnic i sekretów z bajek, konfabulacji, narosłych latami mitów czy bezczelnych wręcz oszustw! Bez tych „ulepszeń” historia jest i tak wystarczająco niezwykła i pasjonująca. Czytelnik zaś zasługuje przecież naprawdę, a nie na robienie go w przysłowiowego konia. Czyż nie?

PM: Twoje książki ukazały się również w językach angielskim i niemieckim. Czy poza granicami naszego kraju jest zapotrzebowanie na książki o takiej tematyce?

BR: Tajemnice i zagadki interesują w równiej mierze Polaków, co obcokrajowców. Ale tego, jak potoczy się „kariera” moich książek wydanych po angielsku i po niemiecku, samemu jestem ciekaw.

PM: Nie pomyślałeś sobie kiedyś że fajnie by było napisać powieść historyczną? Historia to Twoja pasja, ale powieść historyczna z pewnością by trafiła do szerszego grona odbiorców.

BR:  Pewnie że nieraz myślałem. Powiem więcej – mam już zaawansowane szkice kilku takich książek. Ale jednak literatura faktu zdecydowanie bardziej mi odpowiada.

PM: Którą ze swoich książek traktujesz jako najlepszą? Jest taka, z której nie jesteś zadowolony? Gdybyś miał możliwość zmiany jakiegoś tekstu w swoich, dokonałbyś korekty?


BR: Autor, który po kilku latach nic nie zmieniłby w swojej książce popularno-naukowej, to badacz stojący w miejscu. Ponieważ tematy, które opisuję, wciąż leżą w głównym nurcie moich zainteresowań, dziś praktycznie każda z książek mogłaby być poddana przeze mnie uaktualnieniu. Proszę jednak nie mylić uaktualnienia z rewizją poglądów. Bo to dwie różne sprawy J Jedyna książka, którą dziś napisałbym zupełnie inaczej, to moja pierwsza praca „Z archiwum tajnych technologii lotniczych”. W tym temacie moje poglądy dalece się zmieniły. Gdy pisałem tę książkę (1999-2001) nie miałem jeszcze świadomości (bo nie mieściło mi się to zwyczajnie w głowie), że autorzy książek i artykułów popularnonaukowych, na które się powoływałem, mogą: zmyślać, przeinaczać fakty i robić wiele innych niegodnych badacza i publicysty zabiegów, aby podnieść sensacyjność swoich książek i co za tym idzie więcej na nich zarobić. Dziś – znając dokonania kilku polskich autorów-bajkopisarzy – mam już pełną świadomość tego, jak bardzo ostrożnie należy podchodzić do wszelkich sensacyjnych historii. W Polsce oszustów i zwykłych cwaniaków nie brak bowiem również wśród publicystów…

PM: Bartoszu. Jesteś twórcą i wydawcą „Militarnych sekretów”, a także współautorem filmu dokumentalnego „Tajemnica Riese”. Jak znajdujesz czas, aby pogodzić pracę, życie rodzinne i swoje pasje – czyli odkrywanie sekretów przeszłości?

BR: A kto powiedział, że daję radę to wszystko pogodzić tak jak bym chciał? 

PM: Współpracujesz również z miesięcznikiem „Wiedza i życie”, który jest najpopularniejszym miesięcznikiem popularnonaukowym. Nie masz czasami dosyć wszystkiego, nie chcesz ubrać białego kitla i stanąć w aptece i sprzedawać leki zgodnie z wyuczonym zawodem?

BR: Jak każdy, mam czasami dość wszystkiego. Przede wszystkim zakłamania, niesolidności, niesłowności i nieuczciwości – z czym wszystkim spotykam się na co dzień. Ale jakoś żadne z tych niemiłych doznań nie sprawiło, aby w mojej głowie zaświtała szalona myśl o powrocie do pracy w aptece.

PM: Nad czym aktualnie pracujesz?  Gdzie można kupić Twoje książki?

BR: Od 3 lat pracuję intensywnie nad kilkoma nowymi tematami. Jeden dotyczy… Krakowa, drugi Gór Sowich. Ale – jak zwykle – nic więcej na temat moich przyszłych książek nie powiem. To przedsięwzięcia „ściśle tajne” J Mogę natomiast zdradzić, że od 1 listopada tego roku moje wydawnictwo Technol rozpoczyna publikację nowej serii. Będą to książki ekskluzywne, w twardej oprawie, szyte, w formacje B5 i o wyjątkowej treści. Jednym słowem, książki dla koneserów. Serię rozpocznie publikacja Roberta Kudelskiego. Aktualnie kończymy przygotowania do jej druku. Wniesie ona wiele nowego do zagadnienia wojennych losów zagrabionych w Polsce dzieł sztuki. Podobnie, jak wszystkie książki Technola, w tym i mojego autorstwa, będzie do kupienia m.in. na naszej stronie internetowej (www.technol.anv.pl) oraz w kilkudziesięciu księgarniach stacjonarnych w Polsce. Dodam też, gdzie naszych książek Czytelnik NIE ZNAJDZIE, bo to ważne. Otóż na pewno nie ma co wybierać się po książki Technola do żadnych księgarni sieciowych (EMPiK, Matras) oraz stoisk z książkami w hipermarketach. Tam ich nie będzie!

PM: Serdecznie Ci dziękuję za rozmowę. Życzę samych hitów wydawniczych, spełnienia marzeń i odkrycia kolejnych zagadek z ubiegłego wieku.

BR: Dzięki Piotrze, Tobie również życzę powodzenia! Na zakończenie chciałem, jeśli mogę, zaprosić wszystkich Czytelników z Krakowa i okolic na Targi Książki Historycznej, które za kilka dni odbędą się w Krakowie w Auditorium Maximum UJ na ulicy Krupniczej 33. Dzięki uprzejmości Księgarni „Odkrywcy” zostałem zaproszony do udziału w tej imprezie i 13 września (w czwartek) w godzinach 12-15 będę gościem stoiska Księgarni „Odkrywcy”. Oczywiście każdy Czytelnik będzie mógł nabyć nie tylko moje książki, ale również całą ofertę Technola. Serdecznie zapraszam!




  

Prześlij komentarz

Simona Kossak - "O ziołach i zwierzętach"

 Wiele dobrego słyszałem o autorce, dlatego postanowiłem przeczytać coś jej autorstwa. Mój wybór był przypadkowy, a może jednak nie? Naz...