środa, 7 maja 2014

Moje nowe dziecko dzisiaj ujrzało świat.

W dniu dzisiejszym na świat wydałem drugie dziecko. Nie jest mi łatwo o tym pisać, ale tak się stało. "Anathemę" zacząłem pisać blisko trzy lata wstecz. Od początku miałem problemy ze zbieraniem materiałów itd. A potem...zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Kilka scen opisanych  w opowieści znalazło pokrycie w życiu realnym. Na moją rodzinę spadły tragedie, a ja nie wiedziałem co z tym robić. Na końcu ja sam poważnie zachorowałem. Jestem pewien, ze to nie był przypadek. Opowieść podzieliłem na krótkie fragmenty, aby wrócić do nich po blisko dwóch latach. Nie byłem przekonany, czy to dobry pomysł, nie czułem sił, aby to zrobić, ale jednak zdecydowałem się na publikację.

 Okazało się, że klątwa nadal działa. Grafik po umieszczeniu projektów okładki doznał poważnej awarii komputera. Szczęśliwym trafem pliki udało się odzyska za pomocą specjalistycznego oprogramowania. Następne problemy były w dostarczeniu tekstu do wydawcy. Za trzecim razem plik doszedł, ale potem wydawca miał problem z otwarciem i umieszczeniem tekstu na stronie. Historia o klątwie żyje własnym życiem i tak naprawdę nie wiem, co się jeszcze wydarzy. usunąłem sceny szczególnie dla mnie bolesne. Z reguły autor doświadcza wydarzenia, a potem je opisuje. U mnie było na odwrót. Nie wiedziałem czy wydanie "Anathemy" jest dobrym pomysłem, właściwie byłem o krok od wykasowania pliku, ale coś mi mówiło, abym tego nie robił. Czym prędzej podpisałem umowę z wydawcą. To mnie powstrzymywało przed całkowitym zniszczeniem wielu miesięcy pracy. Suma sumarum dzisiaj jest dzień, w którym książka jest gotowa do pobrania. Czy warto? Tego nie wiem. Ale to historia, która w większej części wydarzyła się naprawdę. Aktualnie w formie ebooka, a za krótki czas również w wersji papierowej.

http://www.e-bookowo.pl/proza/anathema.html
Prześlij komentarz

Ałbena Grabowska - "Ostatnia chowa klucz"

Ałbena Grabowska tym razem zmienia front, idą w kierunku mrocznego kryminału z doskonałymi wątkami psychologicznymi, co potwierdza moją...