poniedziałek, 29 września 2014

"Cała nadzieja w Paryżu" - Deborah McKinlay

  Eve i Jack to dwa różne światy. Dzieli ich wiele, a łączy tak naprawdę jedno - pasja gotowania. Eve jest kobietą która mimo upływu lat nie do końca poradziła sobie z odejściem męża. W jego życiu pojawiła się kolejna kobieta, a Eve nie do końca zaakceptowała swoją samotność, kiedy córka przenosi się do Londynu. Eve szuka ukojenia w książkach i w gotowaniu. Pewnego dnia pisze do amerykańskiego pisania list, chwaląc jego zdolności pisarskie. Niespodziewanie autor odpisuje, co daje początek tradycyjnej korespondencji. Pewnego dnia pisarz proponuje spotkanie w Paryżu. Ma to być uwieńczenie wspólnych zainteresowań i zapieczętowanie korespondencyjnej znajomości. Telefon córki wiele zmienia i jak to bywa w życiu, nie zawsze jest słodko i romantycznie.

 Zaskoczyła mnie ta historia. Problemy ludzi przewijających się na kolejnych stronach są przyziemne i to przekonało mnie do tej książki. To jest atut. Realizm powieści jest trafiony w dziesiątkę. Nie ma tutaj zbędnego wydumania i wyolbrzymiania przypadków. Jest to wielkim plusem. Sceny są przemyślane i dobrze nakreślone. Nie ma chaosu, wszystko się zazębia. Paryż jako miejsce wyjątkowo romantyczne, w którym ludzie stają się sobie bliżsi. Do tego dochodzi szaleństwo kulinarne.

 Dwie osoby mające wydawać by się mogło najlepsze lata życia za sobą. Czy oby tak jest? Czy listy i e-maile wniosła coś w ich życia? Podobają mi się tła, które tworzą mniej znaczące osoby dla czytelnika, ale wyjątkowo ważne dla nich. Książka przypadnie do gustu miłośnikom kulinariów, a szczególnie przepisom zamieszonym na końcu książki. Powiedzenie "przez żołądek do serca" sprawdza się doskonale w tej powieści. Powieść przypadnie do gustu szczególnie płci pięknej. Wymarzona lektura na jesienny wieczory.
Prześlij komentarz

Simona Kossak - "O ziołach i zwierzętach"

 Wiele dobrego słyszałem o autorce, dlatego postanowiłem przeczytać coś jej autorstwa. Mój wybór był przypadkowy, a może jednak nie? Naz...