środa, 10 czerwca 2015

J.D. Robb - "Ukryta śmierć"

 Kiedyś usłyszałem stwierdzenie iż amerykanie są podzielni na tych kochających Norę i na tych, którzy szczerze jej nienawidzą. W swoim życiu przeczytałem kilka jej utworów i osobiście nie mam zastrzeżeń. Wszakże każda jej powieść trafia na listy bestselerów i wcale mnie to nie dziwi. 

 Tym razem trafiamy na opowieść z cyklu o porucznik Eve Dallas. Miałem okazję czytać inne opowieści z panią porucznik i wiedziałem, na co mogę liczyć. Nie pomyliłem się. Lubię takie historie - szkielety w domu przeznaczonym do rozbiórki. Autorka jest mistrzynią budowania suspensu i trzymania w napięciu do końca. Jak zawsze pisarka przygotowała się profesjonalnie, dbając o szczegóły osadzając historię w miejscach ciekawych i tajemniczych. 

 Przed panią porucznik Dallas piętrzą się kolejne zadania, które czasami mają wielki wpływ na jej osobiste życie. Wydaje mi się że wytypowanie mordercy w "Ukrytej śmierci" nie jest priorytetem. Jest nim raczej uzależnienie od lektury i doskonałe rysy psychologiczne postaci. Osobiście jestem zwolennikiem pisząc kolokwialnie pokręconych osobowości, a takowych tutaj nie brakuje. Niezależnie po której stronie stoimy, zawsze mamy coś do ukrycia.
 Na wielki plus zasługuje postać porucznik, która została obdarzona wielką empatią i wyostrzonym szóstym zmysłem, który pomaga w pracy.
 Fakt, książki Nory Roberts mogą wydawać się do siebie podobne, szczególnie wytrawnemu czytelnikowi. Mnie to zupełnie nie przeszkadza. Sięgając, wiem na co się decyduję i nigdy się nie rozczarowuję. Lubię styl pisarki, lekkość pióra i autentyzm w pisaniu. Właśnie tak. Czytelnicy kochają ją za to, że nie stara się na siłę dogodzić gustom czytelników, ale pisze to, co podpowiada jej wyobraźnia, nie dopuszczając przy tym do siebie zgody na manipulację. To dla mnie przykład pisarki, która od początku zostaje wierna sobie. "Ukryta śmierć" jest tego przykładem. Polecam.
Prześlij komentarz

Dean Koontz - "Pieczara gromów"

 Autora cenię za jego warsztat literacki, ale po raz pierwszy spotykam się z tak słabym utworem, wychodzącym spod jego pióra. Historia ro...