czwartek, 23 lipca 2015

Wilkie Collins - "Nawiedzony hotel"

 Uwielbiam filmy i książki o nawiedzonych domach i krążących tam duchach. Kiedy zobaczyłem tajemniczą okładkę wiedziałem że nie mogę nie przeczytać. Tym bardziej że miałem możliwość cofnięcia się w czasie, gdyż sam autor żył w  XIX wieku i był uznany za prekursora powieści detektywistycznych. Czy słusznie? Nie mam porównania  z innymi pisarzami, ale muszę przyznać się do ekscytacji w czasie lektury, chociaż ta jak dla człowieka żyjącego w XXI wieku może się wydać mało atrakcyjna. A jednak...

 Podoba mi się tłumaczenie. Czytelnik nawet bez wiedzy odnośnie utworu orientuje się co do stylu języka, który obowiązywał wieki temu. Na ponad 560 stronach znajdujemy tytułową opowieść traktującą o historii dziejącej się w kilku miejscach. Jest tajemnicze zniknięcie, jest tajemnica i jest pewien pokój w hotelu w którym mają miejsce osobliwe  historie. 
Collins bazuje na szaleństwie, o które czytelnik podejrzewa kolejne postacie. Czy aby trafnie? No właśnie..
Lektury dopełniają tematyczne opowiadania, które można czytać osobno, ale każde jest ciekawą lekturą. Dla mnie to absorbująca lektura z czasów wiktoriańskich, w których uwydatnia się geniusz pisarza, nie tracący na wartości z biegiem czasu. Tego typu historie są w pewnym sensie książkami wizjonerskimi. 

 Osobiście lubię tego typu lektury  o duchach i niewytłumaczalnych zjawiskach. Kto z nas nie poszukuje dreszczyku emocji? Nie ważne jest tutaj nasze nastawienie do spraw nadprzyrodzonych. 
Collins nosił w sobie nie tylko wielki talent, z którego zrobił użytek, ale jego fenomenalna wyobraźnia i wnikanie w umysły odbiorców przyniosły mu wielką sławę i nie pozwalają o sobie zapomnieć. 

 Książka jest starannie wydana, w twardej oprawie, szyty wewnętrzny brzeg. Wydawca postarał się również o zewnętrzną okładkę, która pozwala na ochronę wewnętrznej, jak wspominałem wcześniej twardej oprawy. Niezwykle staranne wydanie książki nie tylko dla koneserów, pozwalające korzystać z niej kolejnym pokoleniom. Polecam.
Prześlij komentarz

Marcin Grygier - "Nie mów, że znikną"

  Autor jest mi znany z innej swojej książki, ale po lekturze ostatniej stwierdzam że Grygier rozwinął swój warsztat literacki. To jest ...