poniedziałek, 7 marca 2016

Magda Rem - "Tysiąc róż"

 Zaintrygowała mi okładka, przypominająca po części "Dziewczynę z pociągu". Rozmyty obraz kojarzy mi się z pośpiechem. Musiałem przeczytać.  Zapowiedź wydała się interesująca, a jak to rzutowało na całokształt. Rzadko tekst pokrywa się z tym, co czytam na okładkach. Być może jestem wymagającym czytelnikiem i czasami zbyt surowym. Poznajemy Michała i Elżbietę. Inne postacie, łącznie z sąsiadem mają drugorzędne znaczenie. Ona jest pisarką romansów, on jest grafikiem okładek jej książek. Wydawać się może, że prowadzą sielskie życie, wręcz nudne. A jednak...

 Morderstwo, które ma być doskonałe jest przygotowywane detalami. Michał organizuje alibi, robi wszystko, aby wścibski sąsiad był przekonany o obecności żony w domu, kiedy jest już martwa. Niestety, jak to bywa w życiu, po drodze zostają rzucone kłody pod nogi. Pod koniec dowiadujemy się, dlaczego Michał podejmuje taką decyzję. Wszakże nikt nie morduje bez powodu. A tutaj powód jest dosyć istotny. Dla mnie jedynym słabym punktem jest zakończenie.

 Na okładce książka porównywana jest do Hitchcocka.  Myślę, że jest to chwyt marketingowy. "Tysiąc róż" to thriller psychologiczny, trzymający w napięciu. Podoba mi się język. Autorka pisze językiem, w jakim się zakochałem. I jest jeszcze coś. Fragmenty "Tysiąca róż", ostatniej, niedokończonej i niewydanej powieści zamordowanej autorki. 

 Pomysł na książkę ciekawy, ale jak wspominałem rozczarowało mnie zakończenie. Z drugiej strony było najbardziej sprawiedliwe. Czy autorka mogła inaczej zamknąć utwór? Pewnie mogła, ale wtedy byłby on mniej prawdopodobny. 

 "Tysiąc róż" polecam miłośnikom gatunku, a także wszystkim, którzy lubią czytać o mechanizmach rządzących człowiekiem. Dla mnie ciekawa i inna od tego, co czytuję na co dzień. 
Prześlij komentarz

Ray Kroc - "Prawdziwa historia McDonald’s. Wspomnienia założyciela"

Raymond Albert "Ray" Kroc – amerykański biznesmen czeskiego pochodzenia. Założyciel McDonald's Corporation, która powstała...