piątek, 28 kwietnia 2017

Matthew Syed - "Metoda czarnej skrzynki"

 Trudno jest jednoznacznie określić tę książkę. Zawiera konkretne przypadki, opisane w sposób szczegółowy, a co za tym idzie drogę, która prowadzi od porażki do sukcesu. To nie jest typowy poradnik. Autor wskazuje na pewne prawidłowości, które uważamy za porażki i którym poświęcamy zbyt mało analizy. Syed sięga po rożne profesje, pokazując dobitnie że tak naprawdę wszystko można przewidzieć, kiedy...

 "Metoda czarnej skrzynki" to udowodnienie czegoś, co na pozór powinno być oczywiste i logiczne. Uczymy się na błędach - swoich i cudzych.  Sama porażka, a właściwie podejście do niej to połowa sukcesu. Autor pokazuje czytelnikowi, że czasami to co najważniejsze, jest w zasięgu naszego wzroku i uczuć. Pewne spostrzeżenia i przejście z nimi do porządku dziennego zostało nam nadane kulturowo.
Autor zwraca uwagę również  na sukces i próbuje go prawidłowo zdefiniować. 

 Dla mnie ciekawostką były przykłady podane przez autora. Odniesienie się do konkretnych wydarzeń, które miały miejsce i są już historią, stanowią niezwykłą moc tej książki. Na uwagę zasługuje również doskonałe tłumaczenie.  
 Wydawnictwo Insignis jak zwykle wydało książkę na wysokim poziomie estetycznym.  Wypukłe litery w tytule i autorze, do tego skrzydełka. Polecam.

wtorek, 25 kwietnia 2017

Jon Ronson - "#WstydźSię!"

Jon Ronson tym razem napisał książkę, po którą powinny sięgnąć w pierwszej kolejności użytkownicy portalów społecznościowych, ale także pozostali użytkownicy sieci.. Autor wnikliwe opisuje historie, które z pozoru niewinne, przeradzają się w ludzkie dramaty. Czasami jedno kłamstwo, zdjęcie, czy tez niewinny z pozoru tekst powoduje falę hejtu, a przecież w internecie nic nie ginie. Często wynikiem są zwolnienia z pracy itd.

Autor w niezwykle wnikliwy sposób przekazuje czytelnikowi ostrzeżenie, aby najpierw myśleć, a potem działać - nigdy na odwrót. Opisane historie dają do myślenia, naprowadzają czytelnika na tory, które z reguły omija. We "# Wstydź się" podoba mi się dociekliwość i pracowitość autora, zabiegającego o kolejne rozmowy, wymieniającego setki e-maili z osobami pokrzywdzonymi. 
Ta książka wstrząsa, ale także stawia ważne pytania - o nasze granice wolności słowa, prawo do osądzania. Ronson dotknął rdzenia problemu, o którym nikt inny nie napisał w ten sposób.
Autor pokazuje, że dzisiejsze sądy odbywają się w cieci, a zwykły, anonimowy użytkownik może stać się sędzią i katem. Niezwykle pouczająca książka. Polecam.

sobota, 22 kwietnia 2017

Wiliam Peter Blatty - "Egzorcysta"

  Nigdy nie obejrzałem adaptacji filmowej "Egzorcysty", a po lekturze z pewnością tego nie zrobię. Powodem jest strach. Nie jest to typowy horror, ale coś więcej. Można wierzyć lub nie wierzyć w szatana, można go ignorować i można mieć różne zdanie. Jednak nawet nie wierzący zgodzą się chyba z faktem, iż nie można ignorować zjawisk paranormalnych, połączonych chociażby z okultyzmem. 

 Sam tytuł mówi nam o czym traktuje ta książka. Dziewczynka odnajduje w domu tabliczkę do kontaktowania się ze zmarłymi. Mała Regan nawiązuje kontakt z nowym "przyjacielem", który przedstawia się jako Kapitan Howdy. Zajęta karierą matka ignoruje pierwsze niepokojące objawy. Ważniejszy jest dla niej blichtr gwiazdy filmowej. Jednak w końcu nie może udawać, że nic się nie dzieje. Kolejne wizyty u lekarzy nie stawiają jednoznacznej diagnozy. 

 Poznajemy Jezuitę- doktora psychiatrii, który przechodzi kryzys wiary po śmierci matki. Nie potrafi pogodzić się z niedawną przeszłością. Losy tych ludzi przecinają się. W końcu pada mowa o egzorcystach. Jezuita jednak podchodzi do tematu sceptycznie, kolejne ataki i zjawiska usprawiedliwia swoją wiedzą medyczną, zapewniając ,iż nie jest to opętanie. A jednak... W końcu "do gry" wchodzi kolejny ojciec z zakonu Towarzystwa Jezusowego. Razem muszą stawić czoła temu, co znajduje się w niewinnym dziecku. 

 " Egzorcysta" to opowieść o samotności i rozterkach w życiu kapłańskim, a sam proces opętania oraz towarzyszących mu zjawisk został opisany w sposób perfekcyjny. Autor wprowadza tutaj terminologię teologiczną, psychologiczną i z zakresu psychiatrii, co podnosi wartość literacką utworu.

 Ja cały czas w głowie mam tekst Jana Pawła II, który swego czasu powiedział: "Największą tragedią współczesnego człowieka jest fakt, iż ten nie wierzy w szatana". 

 Nie rozpatruję i nie czytałem "Egzorcysty" jako utwór literacki. To jest głębokie studium psychologiczne i zarazem ostrzeżenie przed tym, co lekceważymy. Książka szokuje, momentami wydaje się być przerażająca, ale właśnie o to chodzi. To nie jest lektura dla każdego. Kto może ze spokojem patrzeć na cierpienie dziecka? Niesamowita lektura. Tylko dla dorosłych czytelników. Polecam.

czwartek, 20 kwietnia 2017

Shannon Kirk - "Metoda"

  Historia, o której nie będzie łatwo zapomnieć. Szesnastolatka w błogosławionym stanie ofiarą kidnapingu.  Wszystko dzieje się na odludziu. Narracja pierwszoosobowa doprowadza czytelnika do zażyłości z ofiarą, co powoduje przejęcie części bólu i strachu, towarzyszącego czytelnikowi. Mamy również głos detektywa, ale ten jest jakby mniej znaczący. 

 "Metoda" z pewnością nadaje się idealnie na wystawienie na deskach teatru. W tej historii postaci jest wiele, ale tak naprawdę pierwsze skrzypce grają właśnie ofiara i detektyw. Szesnastolatka stara się zrobić wszystko, aby uratować dziecko i siebie, ale jednocześnie zostawia sobie furtkę na własne plany.

 "Metoda" wprowadza chaos w myśleniu i czytelnik zaczyna zastanawiać się, kto tak naprawdę jest tutaj ofiarą? Czy porwana dziewczyna okaże się być niewinna i przestraszona? Gdzie są granice ludzkiego strachu i poddania się porywaczom?

 Shannon Kirk napisała historię o dziewczynie walczącej, odważnej, ale jednocześnie wyrachowanej. Wspaniale oddaje głos kolejnym postaciom, rysując ich w rożnych konfiguracjach i uwierzytelniając swoją historię za  pomocą rysów psychologicznych i jednostkowych. Każda z postaci jest wyrazista, zróżnicowana i przekonująca. 

 Uwierzyłem w "metodę". Taka historia mogła mieć miejsce. "Metoda" wciąga i uzależnia. Książka napisana językiem, który kojarzy mi się z mocnym zapachem, duszącym i lekko drażniącym. Ale tak właśnie być powinno. Na tym polega wyjątkowość tej historii, która bez wątpienia została napisana w sposób osiągalny dla niewielu. Mistrzowskie wykonanie. Polecam.

środa, 19 kwietnia 2017

Interesujące zapowiedzi



Dla wszystkich, którzy znają bestsellerową serię gier Mass Effect – nadchodzi oficjalny prequel wyczekiwanej gry firmy BioWare!
Już 26 kwietnia wielbiciele dobrej fantastyki oraz serii Mass Effect znajdą na księgarskich półkach „Mass Effect: Andromeda. Nexus początek” autorstwa K.C. Alexandra oraz Jasona M. Hough. Powieść będzie doskonałym uzupełnieniem gry, która właśnie miała swoją premierę.
Nexus to olbrzymia stacja kosmiczna, centrum dowodzenia i zarządzania kolonizacją. Kiedy jego załoga budzi się po trwającym setki lat śnie, odkrywa wszechobecne zniszczenia na statku, do którego zdążają już arki z kolonistami. Cała misja staje pod znakiem zapytania. Sloane Kelly, dyrektor do spraw bezpieczeństwa, musi zmierzyć się z niełatwym zadaniem: zaprowadzić porządek i zidentyfikować zagrożenie. Jeśli nie uda się jej tego dokonać, Inicjatywa Andromeda może zakończyć się fiaskiem.
Oto koloniści wielu ras – turiańskiej, salariańskiej, asari, ludzkiej i innych – stają w obliczu niewyobrażalnych zagrożeń i niezbadanych obszarów kosmosu.
Link do fragmentu ISSUU: http://bit.ly/czytaj-mass-effect



Nowa powieść z uniwersum Assassin’s Creed
Już 26 kwietnia do księgarń trafi nowa powieść osadzona w stworzonym przez firmę Ubisoft świecie Assassin’s Creed, której autorką jest doskonale znana fanom serii Christie Golden. Bohater „Assassin’s Creed: Herezja”, Simon Hathaway, to członek Wewnętrznego Sanktuarium Zakonu Templariuszy. Dzięki nowemu modelowi Animusa, maszynie służącej do odczytywania pamięci genetycznej, Simon ma możliwość bezpośredniego doświadczania historii poprzez wspomnienia swojego przodka, Gabriela Laxarta, który walczył ramię w ramię z legendarną Joanną d’Arc.
Simon Hathaway odkrywa fakty, na które nie był przygotowany: dowiaduje się, jak głęboko sięgają źródła konfliktu templariuszy i asasynów, a także jak wiele gotów był zrobić jego przodek dla ukochanej kobiety. Poznając dawne tajemnice, bohater musi zmierzyć się z odpowiedzią na niebezpieczne pytanie: kto tak naprawdę jest heretykiem, a kto prawowiernym wyznawcą?
Wydawnictwo Insignis zaprasza do zapoznania się z fragmentem książki pod linkiem: http://bit.ly/herezja-czytaj.
Książka już w przedsprzedaży – „Assassin’s Creed: Herezja” kupisz na stronie: http://bit.ly/herezja.






niedziela, 16 kwietnia 2017

Ian McEwan - "W skorupce orzecha"

 Próbuję przypomnieć sobie, czy czytałem kiedyś książkę, w której narratorem jest...płód. To zaskakujące i dziwne, ale jednak wykonalne, o czym przekonuje nas jeden z najwybitniejszych pisarzy współczesnych. Płód czuje, analizuje, wyciąga wnioski. Praktycznie jest bacznym obserwatorem zachowań matki. 

 Czy można opisać świat, będąc płodem. Można coś o wiele więcej, czego dowodzi ta książka, będąca próbą przesunięcia pewnych stereotypów, a może raczej próbą ich obalenia. Znamy badania nad płodem ludzkim, nad kolejnymi trymestrami ciąży i odczuwaniu dziecka tego, co się dzieje na zewnątrz. 

 Dziecko dokonuje własnych przemyśleć zdarzeń, które często powinny być poza jego świadomością, a jednak jest mimowolnym świadkiem okropieństw. Poznaje świat od mrocznej strony, a ta może go zafascynować lub odrzucić. Jako płód z wysoko rozwiniętymi odczuciami i wprowadzeniem pewnych rozwiązań w przyszłości już na świecie. 
Para nie stosuje się do zasad wstrzemięźliwości seksualnej przed porodem, co też płód odczuwa. Płód nie czuje się potrzebny po drugiej stronie, która zaczyna się coraz mniej podobać. Kolejne historie pary i osób z "drugiego planu" są utkane niczym teatralna sztuka. Monodramat, chwilami wydaje się to być komedia. 

  "W skorupce orzecha" to opowieść wywołująca momentami klaustrofobie emocjonalną. Dziwna to książka, jedna  z tych, nad którymi trzeba się pochylić i zwyczajnie ją pokochać lub znienawidzić. 
Autor nie daje czytelnikowi wielkiego wyboru w kwestiach moralnych. Narrator nie bawi się w grzeczne słówka i opowiadanie pięknym językiem dziecka znajdującego się w brzuchu rodzicielki. Narrator  - płód przemawia. Ma wiele do opowiedzenia. 
 Mogę tylko napisać, że książka jest genialna, ale trzeba odkryć jej drugie dno, zasmakować przekazu. - "W skorupce orzecha" to nie jest powieść z milionem dialogów. Autor wskazuje inną drogę do pokazania czegoś ważnego. To historia przesycona samotnością, bólem i rozterkami. Zdecydowanie polecam!!!

 Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu


środa, 12 kwietnia 2017

Jonas Winner - "Cela"

Jestem w wielkim szoku. Nie przesadzam... Takie książki powinny mieć na okładce ostrzeżenie w rodzaju "DLA LUDZI O MOCNYCH NERWACH". Przeczytałem i odetchnąłem z ulgą. Czy jest coś gorszego, kiedy książka przeraża, a jednocześnie nie sposób jej odłożyć? Cela jest thrillerem psychologicznym, napisanym z perspektywy jedenastoletniego chłopca. I to jest przerażające.

Wszystko zaczyna się niewinnie. Rodzina przenosi się z Londynu do Berlina, gdzie żona dostała angaż w jednej z oper. Nowym domem jest stary dom z ogrodem. Jak się okazuje, w domu czyha wiele nieodkrytych zakamarków, jak chociażby podziemny tunel. To tam w schronie przeciwlotniczym Sammy dokonuje odkrycia, które nie pozwala mu normalnie funkcjonować. Jego dziecięca dusza zostaje atakowana koszmarami. Dorośli nie wierzą jemu i w jego historię, nawet Policja podchodzi do tego sceptycznie. Kiedy wychodzą na jaw kolejne rodzinne tajemnice, chłopiec nie potrafi już normalnie funkcjonować. Terapia przynosi mierny skutek. Sammy wie, że nigdy nie będzie tak jak przed przyjazdem do Berlina.

"Cela" jest napisana w taki sposób, że czytelnik dostaje mocno sugestywne komunikaty i przychodzą chwile, kiedy brakuje powietrza i czuje strach.



Zdołowało mnie zaskoczenie, ale to jest tylko oznaką tego, jak ta książka jest wyjątkowa i zarazem trudna w odbiorze. Jonas Winner stworzył opowieść o bólu, który nie tylko opisał, ale który udziela się czytelnikowi. Bez wątpienia będzie to książka, o której będzie głośno, podobnie jak kilka lat temu o "Pokoju" Emmy Donoghue. Autor nie bawi się w granice, autor pokazuje świat oczami dziecka i widzimy , a zarazem czujemy jego przerażenie.

Ta książka zawiera niezwykle wybuchowy ładunek emocjonalny. Niezwykłe opisy, mocno sugestywne, zapadające w pamięć. Książka szokuje, a sam autor przekroczył granice, które wyznaczyli inni autorzy. Dlatego "Cela" ma coś z arcydzieła.

Oczywiście zaznaczam - KSIĄŻKA DLA LUDZI O MOCNYCH NERWACH.
Brat, opiekunka, ojciec. Komu może zaufać? Zależności między nimi nie są takie czyste i wprowadzają chaos w myślenie czytelnika. Czy Sammy jest chory, a wszystko jest tylko wytworem jego wyobraźni? Mała dziewczynka z misiem więziona w podziemiach?

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Maria Nurowska - "Dziesięć godzin"

 Lekturę zakończyłem w dniu 7 rocznicy katastrofy w Smoleńsku. Dziwna data, a sam tekst...Trudno jest go jednoznacznie ogarnąć. Mocno polityczny, opisujący absurdy partii aktualnie rządzącej. Mamy tutaj trzy "ścieżki" Pierwsza to losy Prezesa partii, druga to historia Małgorzaty - sędziny wydającej wyrok w sprawie Józefa Piniora, człowieka, który sam w sobie jest legendą. 
Mamy tutaj chorego męża Małgorzaty, jej zbuntowaną córkę i psychiatrę chorego męża kobiety. Wszystko zmienia się niczym w kalejdoskopie. 
Mamy również lożę diabelską. Szatani ze zdumieniem obserwują planetę ziemia, a szczególnie poczynania  miłościwie panującego nam rządu. Po naradzie dochodzą do wniosku, że trzeba interweniować w sposób bezpośredni.

 Utwór jest momentami groteskowy, mocno przerysowany, ale  w ogólnym rozrachunku czytelnikowi do śmiechu nie jest.
 Jestem wielkim fanem twórczości Marii Nurowskiej, ale osobiście uważam, że osoby publiczne nie powinni brać udziału w rozgrywkach politycznych. Jest tyle pięknych tematów, które są warte opisania. Oczywiście działanie aktualnego życia politycznego i kolejnych mniej lub bardziej przemyślanych decyzji budzi niepokój i wielki sprzeciw tłumów.

 "Dziesięć godzin" jest książką, która w jakiś sposób niepokoi. Ale nie ma w tym nic złego. Wręcz przeciwnie. Autorka "rozlicza" rząd, wytyka błędy, a wątki poboczne scalają się w końcowych scenach. Autorka wykazała się wielką odwagą, popełniając "Dziesięć godzin". Utwór jest napisany w sposób przemyślany. Mógłbym dużo pisać o "Dziesięciu godzinach". Niewiele książek traktuje o aktualnie rządzących. 

 Nie podejmuję się jednoznacznej  oceny utworu ze względu na szacunek do Autorki, do ludzi i do siebie. Jednego jestem pewien. Po przeczytaniu "Dziesięciu godzin" każdy z czytelników określi swoje przekonania względem PIS. Jakie będą? Ta książka może zmienić myślenie. Nurowska stworzyła bezkompromisową opowieść o samotności, trudnych wyborach i ludziach, którzy nie zawsze są pewni swojej tożsamości.



Zapowiedż ciekawej książki "Wstydź się"



#WstydźSię! Wyjątkowa książka Jona Ronsona o w księgarniach już 11 kwietnia!
Jon Roson lubi mierzyć się z trudnymi i intrygującymi tematami; zgłębia je empirycznie, zawsze chce doświadczyć choćby części tego, czego doświadczyli – lub wciąż doświadczają – opisywani przez niego ludzie. Podróżuje po świecie, przeprowadza wywiady, dociera do źródeł, bierze udział w niecodziennych wydarzeniach, osobliwych kursach i dziwnych eksperymentach. Nie boi się konfrontacji z tym, co większość z nas zapewne przerażałoby, budziło opór, a co najmniej, zażenowanie. Dzięki temu – i dzięki lekkiej, przyprawionej ironią, dystansem i poczuciem humoru narracji Ronsona – mamy możliwość poznania zagadnień niezwykle ciekawych, intrygujących, a wręcz niepokojących; słowem: takich, o które chcielibyśmy, ale wstydzimy się zapytać.
I to właśnie wstyd jest tematem najnowszej książki autora, obecnego od wielu lat na listach bestsellerów Jona Ronsona. „#WstydźSię!” to wciągająca i błyskotliwa opowieść o jednej z najbardziej niedocenianych sił rządzących światem: o wstydzie.
Okazuje się bowiem, że dzięki internetowi publiczne zawstydzanie – dawna metoda przywoływania do porządku niepokornych, przestępców i wichrzycieli – przeżywa dziś renesans. Staje się nową metodą wymierzania sprawiedliwości. Karzącą ręką ludowej demokracji. Cyfrową wersją średniowiecznego pręgierza.
Oto dzięki internetowi milcząca większość w końcu doszła do głosu. Jest bezlitosna w wytykaniu innym błędów. Tworzy definicje normalności, rujnując życie innym. Używa wstydu jako formy społecznej kontroli. Niestety, do tej większości zaliczamy się i my. To my, broniąc bastionu swojego najbliższego świata, przekonań, poglądów, sposobu życia – zawstydzamy innych. A najsilniejszy wiatr czujemy w naszych żaglach wówczas, gdy robimy to z wspólnie innymi, biorąc udział w zbiorowym linczu; korzystamy z mediów społecznościowych i komentarzy pod artykułami jak z pudła rezonansowego, wzmacniającego jedyny słuszny pogląd – nasz, a zarazem taki jak wszystkich innych nam podobnych.
Przez ostatnie trzy lata Jon Ronson podróżował po świecie, spotykając się z ludźmi, którzy zostali publicznie napiętnowani. To ludzie tacy jak my. Ludzie, którzy opublikowali w mediach społecznościowych kiepski żart albo popełnili jakiś błąd, wykonując swoją pracę. Kiedy ich wykroczenie zostało ujawnione, wściekły tłum rzucił im się do gardeł – byli wyszydzani, odsądzani od czci i wiary, czasem nawet zwalniani z pracy.
Dzięki staraniom Ronsona poznamy Jonaha Lehrera, autora książek popularnonaukowych i motywacyjnych, ze zdemaskowaną skłonnością do konfabulacji, który w wyniku internetowego linczu stracił całą swoją reputację; historię Justine Sacco, która przez swój nieprzemyślany i źle zrozumiany tweet, straciła pracę i widoki na przyszłość. Przeniesiemy się w mroki dziejów i poznamy, jak i po co dawniej zawstydzano ludzi. Będziemy się starali zrozumieć tzw. „psychologię tłumu”. Poznamy przypadki, w których „mądre” zawstydzanie odniosło pozytywny skutek: pozwoliło jego ofiarom rozliczyć się z przeszłością i wieść normalne życie. Spotkamy również ludzi, których trudno, a wręcz nie można zawstydzić (czy aby na pewno?) – trafimy na plan filmu pornograficznego. To tylko niektóre z wątków, jakie znajdziemy we „#WstydźSię!” Ronsona.
Wiele z historii opowiedzianych w tej książce kończy się dobrze. Ale sporo z nich – tragicznie. Warto je poznać i zastanowić się nad sobą. Jon Ronson szczerze i wprost opowiada o naszym współczesnym życiu; uświadamia nam też, jak przerażającą rolę odgrywamy w zbierającej coraz większe żniwo wojnie wypowiedzianej ludzkim słabościom.
Książkę można kupić: bit.ly/wstydzsie


Laetitia Colombani - "Warkocz"

  Nie potrafiłem oprzeć się historii trzech kobiet. Pewnie jednym z powodów była moja powieść "Trzy" o trzech kobietach,której d...